(2012.09.05) Kwity na stół, Donaldzie T.

Od jakiegoś czasu toczy się spór pomiędzy zwolennikami, a przeciwnikami Donalda T. ( piszę T., bo lepiej być po bezpiecznej stronie, wydarzenia biegną czasem tak szybko), czy Premier ( P.?) ostrzegł o Marcinie P. swego syna, z jakiś przyczyn noszącego imię i nazwisko Józefa Bąka, no, zdarza się, nie każdy lubi być Donaldowiczem Tuskiem. Obawiam się, że tego się nigdy nie dowiemy, do takich rzeczy potrzebujemy, bo ja wiem, Jasia Flanelkę, który w 2010 zakupił okazyjnie na Allegro aparaturę do odczytywania myśli i wykorzystał ja do odczytania myśli kapitana Protasiuka z ostatniego lotu ( „bał się generała Błasika, chciał zostać majorem”) . Oczywiście, możliwe było, że popili sobie razem w przeddzień lotu, albo w trakcie i stąd Osiecki znał najskrytsze myśli kapitana, z jego osobistych zwierzeń. No, możliwe, ale nie za bardzo, bo wówczas powstaje kolejny problem, jak Flanelka uratował się z samolotu, by podzielić się z publicznością swoją ekskluzywną wiedzą.

Co prawda Turowski, posiadacz swoistej Korony Himalajów ( obecność na Placu Świętego Piotra, jako polski jezuita, oraz obecność w Smoleńsku, jako polski dyplomata, wątpię, czy ktoś jeszcze może się tym pochwalić, choć on akurat się nie chwalił, skromy taki, samo wyszło) twierdził, że trzech pasażerów przeżyło, być może w tej liczbie Flanelka, turlając się po ziemi sposobem Ace Ventury, psiego detektywa. No, ale sami widzimy, że brniemy w kolejne utrudnienia i komplikacje, brzytwa Ockhama sugeruje raczej tą aparaturę do odczytywania myśli. Albo współprace ze znaną z Internetu wróżką Gizelą. Problem w tym, że Flanelka nie będzie z nami współpracował bez zgody zwierzchników, nawet prośba naszych prokuratorów wojskowych będzie przez nich zignorowana, jako niższych stopniem i przynależnych do wrogiego bloku wojskowego Nato.

No, więc, impas, ani Osiecki z jego aparaturą do odczytywania i rejestrowania myśli, ani Gizela nie wchodzą w grę, zatem ta tajemnica, ostrzegł Premier premierowicza, czy nie, pozostanie miedzy nimi. Causa finita. Ale, zamiast pogrążać się w jałowych rozważaniach, mamy znacznie prostszy problem, a czemuż to Pan premier nie ostrzegła wszystkich Polaków, w tym zwłaszcza tych nieszczęśników, którzy do ostatniej chwili, powodowani niskim uczuciem chciwości zanieśli swoje pieniądze do kas Amber G., albo zakupili bilety w firmie OLT, a było ich kilkaset tysięcy. Bo tu akurat nie musimy gdybać, nie ostrzegł.

A mógł, bo według ABW wiedział od maja, z raportu ABW właśnie. Tyle, że on twierdzi, że nic podobnego, żadnego raportu nie czytał. I wiecie, co, ja mogę w to nawet uwierzyć, bo pan premier T, nie ma czasu na takie pierdoły, jak czytanie dokumentów, wielokrotnie o tym mówił, żalił się, ze tyle ich spływa na biurko, że to doprawdy nieludzkie. Przecież, jak był casting na Mężyka Stanu, jak formował się projekt pod nazwą PO i szukano trzech wysokich przystojnych, co to będą dobrze wyglądać na niebieskim tle, to nikt mu o tym nie wspominał. Miał się uśmiechać, wciskać kit w miły, sympatyczny sposób, a jak było coś niemiłego, albo trudnego, to miał się chować do szafy, albo jechać w Dolomity, aż spłyną sondaże i ustali się, jaka odpowiedź jest najmniej niepopularna. Taka była umowa, i on się ze swojej strony wywiązał, więc i jego proszę zostawić w spokoju. Pacta sunt servanda, czy jakoś tak.

Nawet o tym, że Prezydent Kaczyński się wybiera do Smoleńska, dowiedział się z prasy, sam tak mówił, a podważać jego słowa byłoby niegodziwością, wszyscy to rozumiemy. Pamiętam też, jak Pani minister Pitera, od zwalczania walki z korupcją swym szczerym, perlistym śmiechem wyśmiewała pytania dziennikarza, czy pan Premier nie czyta raportów. „A co Pan myśli, że Pan Premier nie ma innych zajęć, żeby to wszystko czytać, cha, cha, cha!”

Co prawda, jest bardzo prosty sposób, by sprawdzić, kto kłamie, pan Bondaryk, czy Pan Premier, bo każde zapoznanie się z tajnym dokumentem jest kwitowane i podpisywane, z datą. Pozostaje, zatem tajemnicą, czemu Pan Premier Donald T. nie walnie taka listą czytających w oczy nikczemnym oszczercom, by im pokazać, że nie ma tam nazwiska już nie tylko Donald Tusk, ale i nawet Donald Bąk, tak dla większego dramatyzmu. Donaldzie T. (B?) – kwity na stół!

Seawolf

PS. Zachęcam do czytania felietonów w GPC i Freepl.info

http://naszeblogi.pl/blog/69
http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf/
http://wpolityce.pl/autorzy/seawolf
http://freepl.info/authors/seawolf
Oraz w wersji audio tutaj:
http://niepoprawneradio.pl/

skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s