KIEDYŚ BYŁ TU GAJ


gajs19 października 2013 r. na terenie nieistniejącej wsi Gaj (obecnie Ukraina), odbyła się uroczystość poświęcenia Krzyża i modlitwa za zmarłych w miejscu ekshumacji ofiar pomordowanych przez UPA .

W strzelnicy nieopodal szkoły oraz na pobliskich łąkach, 30 sierpnia 1943 r. Ukraińcy zamordowali ok. 600 osób, głównie kobiet i dzieci. W obszernym dole, który przez wiele lat służył jako śmietnik, znaleziono szczątki 80 osób. Uroczystość odbyła się w obecności krewnych pomordowanych, z udziałem okolicznych mieszkańców oraz o. Piotra Nazarenko, popa dzięki któremu stanął krzyż.

Szczątki ofiar ekshumowanych, złożone w pięciu trumnach, spoczęły we wspólnej mogile w polskiej części cmentarza w Sokólu, gdzie odbył się uroczysty pogrzeb.


Okoliczności zbrodni znamy dzięki wspomnieniom Stanisława Sobolewskiego, który dopiero po 65 latach zaczął opowiadać córce swoje traumatyczne przeżycia. Pan Stanisław miał wtedy 15 lat i mieszkał w Słobodarce, gmina Rożyszcze, powiat Łuck, województwo Wołyń, gdzie jego rodzina mieszkała, jak powiedział, chyba od zawsze. Przez Słobodarkę przechodziła droga z Rożyszcza prosto aż do Sokóla, a 8 km dalej był Gaj. Ze wspomnień Stanisława Sobolewskiego:

Znaliśmy się z mieszkańcami Gaju, bo należeliśmy do jednej parafii w Sokólu. Nikt z nas nie spodziewał się tego wszystkiego co przyniósł nam rok 1943. W marcu tego roku – była to niedziela. Wybrałem się do kościoła tym razem do miasta Rożyszcze. Było to nieduże miasto. Przed wojną większość mieszkańców stanowili Żydzi. Wszystkie sklepy, szkoła były żydowskie. Pamiętam, że tylko restauracja była Polska.

Przed Cerkwią Ukraińską stało kilkanaście furmanek. Wszystkie siedzenia przykryte były białym płótnem. Wszyscy ukraińscy chłopi byli w Cerkwi. Z przerwami bił dzwon. Widziałem jak wnosili koszyki plecione z wierzby, worki i torby. W nich były narzędzia do mordowania Polaków. Byłem świadkiem „OBRZĘDU ŚWIĘCENIA NARZĘDZI ZBRODNI DO ZABIJANIA POLAKÓW.”

Gdy wyszedłem z kościoła – to wszyscy Ukraińcy byli już przy furmankach i pili wódkę. Przy jednej furmance było najwięcej chłopów. Był nawet Pop i Diakon /pamiętam, że mieli długie brody i śpiewali ukraińskie piosenki. Jedną zapamiętałem i będę pamiętał do końca życia. Śpiewano o Tarasie Szewczence. „Tarase, Tarase nasz Baćko, ne stało Tebe na ziemli”/Tarase, Tarase nasz Ojcze – zabrakło Ciebie na ziemi/ – to powtarzali bez przerwy. Niektórzy mieli opaski na rękach – żółte z wyciętym tryzubem. Pamiętam, że podszedł do nas jeden z Ukraińców i powiedział; UCIEKAJCIE LACHY DO DOMU. Na drugi dzień już zaczęli mordować po wioskach Polaków. (…)

29 sierpnia 1943r. w ukraińskiej wsi Iwanówka ukraińska bojówka UPA za-mordowała mieszkające tam trzy polskie rodziny. Zginęli w tragiczny sposób; Stanisław Chmielewski, jego żona Maria, dzieci Cecylia, Józefa, Teofila i jeszcze dwoje o zapomnianych imionach. Pochowano ich na podwórku jednego z gospodarstw. Tego dnia również upowcy dokonali rzezi w miasteczku Mielnica napadając na kolonię. Zginęło 40 osób, Zdążyła uciec rodzina Rodziewiczów do której przybiegł zbiegły z pogromu w miasteczku 12-letni Stanisław Walkiewicz. W ukraińskiej wsi Janówka zorganizowaną bojówką UPA przewodził Telemon Majdaniec wyrażający wyraźną pogardę do Polaków. 30 sierpnia właśnie w tej wsi upowcy zebrali wszystkich Ukraińców cywili i pod groźbą rozstrzelania popędzili ich do Gaju, aby mordowali Polaków. W napadzie wzięło wiele więcej ukraińskiego chłopstwa z okolicznych wsi i osad. Całą akcją dowodził sotenny „Wołk” (Wilk). Zaatakowano Polaków; w futorze Skalenica pow. Kowel gdzie upowcy zamordowali co najmniej 43 Polaków, w tym 10 osób z rodziny Zagożdżona, w kol. Sucha Łoza zamordowali siekierami, widłami, łopatami, nożami, piłami do cięcia drzewa 71 Polaków; 70-letnią kobietę podrzucali na widłach aż do uśmiercenia. Potem zrabowali co mogli, a resztę podpalili.

Na Gaj napadli o świcie, kiedy większość spała, lub krzątała się w gospodarstwach. Spędzono wszystkich do szkoły, gdzie wymordowano przy użyciu broni palnej lub ostrymi narzędziami. Ciała zrzucono do rowu strzeleckiego znajdującego się obok szkoły, wypełniając go do wysokości 1m. Część osób zamordowano w ich własnych obejściach, na drodze, w polu lub w krzakach – dogonionych na trasie ucieczki. Jeszcze inni zginęli w wykrytych schronach w wyniku wybuchów granatów wrzuconych do środka przez upowców. Po tym zrabowano gospodarstwa i spalono kolonię. Telemon Majdaniec ze swoją bojówka uprowadził z Gaju do Janówki wdowę Szwedową, jej dzieci: córkę lat 11, syna Władysława, lat 10, druga córkę, lat 9 oraz jej syna Tadeusza , lat 23 z jego żoną i 2,5 rocznym synkiem. Na początku września zamordował ich przy pomocy ostrych narzędzi, mordując jednocześnie mieszkającego w Janówce Karola Szweda z żoną i dwójką dzieci. Zginęli również inni Polacy, którzy w porę nie opuścili Janówki.( s 396)

Wracając jednak wcześniejszych wydarzeń, to w odległej Słobodarce zauważono łunę pożarów i następnego dnia pojawiły się tu liczne oddziały samoobrony nawet z dalszych okolic. Najwięcej było nas, opowiada pan Stanisław, z bronią z Helenówki Starej, również z Rożyszcz i dużo ludzi z okolic Przebraża. Byliśmy zaszokowani, upowcy wymordowali ok. 800 osób, przeważnie całe rodziny. Spalone domy, na podwórkach leżały ciała, ubrania, buty i było dużo krwi. Jak tam stałem nie mogłem uwierzyć…

za: solidarni2010.pl

Reklamy