Anna Wasiukiewicz: Psychologia jak religia. Religia jak psychologia (2) – VIDEO


Clipboard02Na półkach katolickich księgarni można odnaleźć wiele pozycji zachęcających do korzystania ze wschodnich technik medytacyjnych w modlitwie. Asymilowanie przez chrześcijaństwo różnych podejrzanych teorii jest niestety działaniem dość częstym.

[przedstawiamy kolejny  fragment demaskatorskiej książki Anny Wasiukiewicz „Psychologia jak religia. Religia jak psychologia”. Zapraszamy również do obejrzenia relacji ze spotkania autorskiego -red.]
Kolejnym przykładem może być popularność Elizabeth Kubler-Ross, lekarki i  spirytystki zajmującej się badaniami nad doświadczeniami bliskimi śmierci (NDE). Autorka przeprowadziła wiele rozmów z osobami, które przeżyły tzw. śmierć kliniczną i wyprowadziła z nich wnioski dalekie od nauczania chrześcijańskiego. Dowodzi ona, że nie należy się bać śmierci, bo jest to pozytywne i bezbolesne doświadczenie. Jej zdaniem nie istnieje sąd ani piekło, a celem życia człowieka powinno być wzrastanie w miłości i samorealizacja. Śmierć jest pozbyciem się ciała i przejściem na wyższy poziom świadomości.

Takie twierdzenia stanowią ogromne zagrożenie dla życia duchowego człowieka. Kübler-Ross w swojej autobiografii przyznawała się do związków z okultyzmem i do postępowania według wskazówek swoich duchów przewodników, od których otrzymała misję powiedzenia światu, że śmierć nie istnieje. /A. Posacki, „Psychologia i New Age”/

W psychologii jest ona znana ze swojej teorii pięciu etapów przeżywania żałoby, która dość trafnie opisuje rzeczywistość przeżywania straty i jest powszechnie stosowana jako metoda pomocy ludziom w żałobie. W tej teorii rzeczywiście nie ma nic złego, jak przekonują chrześcijańscy psychologowie. Powstaje tylko pytanie, czy katolicy powinni powoływać się na tak kontrowersyjną osobę, nawet jeśli jakaś część jej poglądów wydaje się być bez zarzutu? Czy nie lepiej iść za radą św. Pawła i „unikać wszystkiego, co ma choćby pozór zła”? (1 Tes. 5,22)

I jeszcze jeden przykład, do czego może prowadzić brak rozeznania i odpowiedniej wiedzy. Każdy z nas zetknął się, niekoniecznie osobiście, z  ruchem AA (Anonimowych Alkoholików). Ruch ten opiera się na metodzie 12 kroków stworzonej przez Billa Wilsona i  Boba Smitha. Obejmuje ona obecnie wszystkie rodzaje uzależnień i  jest najpopularniejszą formą terapii. Najbardziej niepokoi jednak fakt, że metoda ta znalazła zastosowanie w  tzw. psychologii chrześcijańskiej, a  nawet w psychologii pastoralnej, pod nazwą „12 kroków do pełni życia”. Program ten często stosowany jest przez chrześcijan ze względu na swoje podobieństwo do nauki Kościoła. Podobieństwo jest jednak pozorne. Wystarczy wnikliwiej przyjrzeć się już pierwszemu krokowi. Zakłada on istnienie siły wyższej – Boga, jakkolwiek Go pojmujemy. I nie jest to przejaw tolerancji autora. „12 kroków” w żaden sposób nie odnosi się do chrześcijaństwa, nie ma tam ani jednej wzmianki o  Jezusie ani Bogu w Trójcy Jedynym. Autorzy nie mają na myśli prawdziwego Boga, siłą wyższą może być także Budda, Allach, a nawet w przypadku ateistów sam program 12 kroków.

Aby jeszcze lepiej zrozumieć przekaz tej metody, należy sięgnąć do biografii jej autora. William Griffith Wilson (1895-1971) był alkoholikiem i nie potrafił przez wiele lat dać sobie rady z nałogiem. Przełom w jego życiu nastąpił po spotkaniu ze znajomym, Ebby Tatcherem, który przestał pić pod wpływem odnalezienia w swoim życiu religii. Willson nie wierzył w Boga, więc trudno mu było zrozumieć taką przemianę. Jednak podczas kolejnego odwyku w szpitalu psychiatrycznym sam doznał przeżycia, które uznał za działanie Boga. Było to odczucie ekstazy, pokoju oraz czyjejś obecności i bliskości. Po tym doznaniu rzeczywiście przestał pić. Nie próbował jednak wyjaśniać swoich przeżyć w świetle Biblii i uznać Jezusa, ale odwołał się do książki Jamesa „Różnorodność doznań religijnych”, w której odnalazł prawdy sobie bliższe. Mimo pewnej fascynacji Kościołem Katolickim, nigdy się do końca nie przekonał do żadnej religii zorganizowanej. Drażniło go, jak sam mówił, że każda religia uważa siebie za jedyną możliwą drogę zbawienia. Stąd w swoich „12 krokach” umieścił „Boga jakkolwiek Go pojmujemy, czy Siłę wyższą od nas samych”. W swoich duchowych poszukiwaniach obrał niewłaściwy kierunek i zaangażował się w okultyzm. Prawdopodobnie pod wpływem Boba Smitha, uznanego za drugiego twórcę AA, Wilson zaczął zajmować się nekromancją, czyli wywoływaniem duchów zmarłych, posługiwał się tabliczką ouija, pełnił rolę medium, otwierając się na świat duchów, wpadał w  trans i otrzymywał różnego rodzaju przekazy. W liście do Junga dziękował mu za wpływ, jaki ten wywarł na jego teorię. Jak sam przyznawał, otrzymywał w swojej pracy pomoc od ducha imieniem Bonifacy.

Tego typu praktyki są, jak wiemy, surowo zabronione przez Boga, dlatego chrześcijanie powinni z dużą ostrożnością podchodzić do tej metody, nawet jeśli spotkania odbywają się przy parafii. AA zakłada, że alkoholizm jest nieuleczalną chorobą i nigdy do końca człowiek nie zostanie wyleczony, do końca życia będzie funkcjonował jako niepijący alkoholik. Gdybyśmy jednak nazwali uzależnienie grzechem, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Bóg jako miłosierny Ojciec przebacza grzechy i uzdrawia, na co istnieje niezliczona liczba świadectw byłych alkoholików. Nie ma dowodów, że metoda 12 kroków jest bardziej skuteczna od innych metod, a  jednak takie panuje powszechne przekonanie. /M. Bobgan, D. Bobgan, „Okultyzm w chrześcijańskim przebraniu”/

Najbardziej niepokoi fakt, że 12 kroków w prawie niezmienionej formie stało się podstawą do terapii, a nawet programu rozwoju duchowego pod nazwą „Wreszcie żyć – 12 kroków ku pełni życia”. Zadziwiające jest, że mając w swojej tradycji tak wielu świętych do naśladowania, współcześni katolicy zwracają się ku metodom niepewnym, mniej wartościowym, żeby nie powiedzieć szkodliwym. Przez wieki Kościół Rzymskokatolicki odwoływał się do nauczania Jezusa, apostołów i świętych, w nich upatrując wzorów życia duchowego. Czyżby oni nie żyli pełnią życia? Dlaczego odrzucamy naukę Kościoła i Tradycję, zwracając się ku ludzkim naukom? Św. Paweł ostrzegał w  liście do Kolosan: „Baczcie, aby was kto nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji”. (kol 2,8) (…)


 


Zobacz też:

Anna Wasiukiewicz: Psychologia jak religia, … (1)

od red: – przedstawiamy fragment znakomitej, demaskatorskiej książki Anny Wasiukiewicz „Psychologia jak religia, Religia jak psychologia”

„Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale (.,.) będą sobie mnożyli nauczycieli, będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom.” (2 Tym, 4,3-5)

Czytaj dalej

Advertisements