Logika „nowego rozdania” – PARASOL NAD KOMOROWSKIM?


Komorowski Jaruzelski Smoleńsk

9.05.2010, Smoleńsk

Bronisław Komorowski jest najciemniejszą postacią III RP. Jego prezydentura była czasem hańby, destrukcji i nienawiści. To okres, w którym utraciliśmy poczucie bezpieczeństwa i zdolność do suwerennych działań /A. Ścios/

„Albo Winiarski jest kłamcą i powinien odpowiedzieć, albo mówi prawdę i cała masa ludzi z Bronisławem Komorowskim na czele powinna mieć potężne kłopoty” – uznał Wojciech Sumliński po wysłuchaniu zeznań Krzysztofa Winiarskiego w sprawie afery marszałkowej.
(…)
Proces w sprawie afery marszałkowej nigdy nie cieszył się uwagą tych środowisk, zaś doniesienia z przebiegu rozpraw pojawiały się nader sporadycznie. Od czerwca 2011 roku, gdy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Woli ruszyło postępowanie sądowe, temat był całkowicie ignorowany przez reżimowe ośrodki propagandy (co wydaje się zrozumiałe) ale też nie wywoływał zainteresowania mediów kojarzonych z opozycją. Salę rozpraw na Kocjana 3 omijano szerokim łukiem i przez wiele lat nie zawitał tam żaden z „niepokornych” i „niezależnych” dziennikarzy. Tę swoistą zmowę milczenia przerywały jedynie relacje blogera andera, który konsekwentnie, od początku relacjonował przebieg rozpraw.

Trzeba zauważyć, że sprawa zeznań Winiarskiego i krótkotrwały „szok” wywołany jego obecnością w sądzie, doskonale ukazują indolencję i skalę zaniechania środowiska „wolnych mediów”. O tym świadku i jego perypetiach z B.Komorowskim wiadomo bowiem od 2012 roku – tj. od czasu, gdy dr. Leszek Pietrzak opublikował w „Warszawskiej Gazecie” (31 (68) 3-9 sierpnia 2012) tekst, w którym ujawnił „Przypadek Krzysztofa W”.
(…)
Milczenie środowiska PiS i związanych z nim „wolnych mediów” jest praktyką tym wielce zadziwiającą, że tuż po 30 października ukazały się dwie, niezwykle istotne wypowiedzi na temat wiarygodności świadka Winiarskiego. Ten bowiem argument – brak wiarygodności, był najczęściej podnoszony przez luminarzy „wolnych mediów” i miał rzekomo decydować o braku zainteresowania.

Wojciech Sumliński nie miał w tej kwestii żadnych wątpliwości i po rozprawie zauważył:
„Pamiętajmy, że świadek Krzysztof Winiarski nie pisał anonimu, nie mówił tego półgębkiem na zasadzie plotki, lecz zeznawał z otwartą przyłbicą w Sądzie, a tu zeznaje się pod odpowiedzialnością karną. (…) Pamiętajmy, że (…) wcześniej był nagradzanym współpracownikiem Centralnego Biura Śledczego i – jak mówili mi wczoraj dwaj dziennikarze śledczy (m.in. zazwyczaj dobrze poinformowany Przemek Wojciechowski), którzy mieli z nim styczność wcześniej – jego informacje zawsze potwierdzały się. (…) W mojej ocenie jest to świadek wiarygodny, bo to co mówił (przynajmniej ta część, o której ja wiem), potwierdzają moje informacje z innych źródeł. I nie wyobrażam sobie, żeby te zeznania – które oczywiście, jak wszystkie inne, trzeba weryfikować – nie miały ciągu dalszego w postaci podjętych działań przez aparat sprawiedliwości”.

Identyczną opinię wyraził obrońca Sumlińskiego, mecenas Waldemar Puławski – „Muszę przyznać, że sam miałem wątpliwości co do granicy pełnej rzetelności pana świadka Winiarskiego. Zadałem mu nawet pytanie weryfikujące i przekonał mnie swoją odpowiedzią. To osoba, która bez wątpienia ma bardzo rozległe kontakty. Poświadczyły mi to osoby, które są godne zaufania. (…) U mnie ten człowiek ma pełną wiarygodność. (…)”
Takich świadectw nie sposób podważyć lub zarzucić im powierzchowność. To raczej ci, którzy już 30 października okrzyknęli zeznania Winiarskiego „niewiarygodnymi”, nie zadbali o jakiekolwiek argument na obronę swoich twierdzeń. Ich zarzuty pod adresem świadka bardziej wyglądały na próbę usprawiedliwienia własnego asekuranctwa niż dowodziły rzetelności dziennikarskiej.

Nazwanie takiej sytuacji zadziwiającą, byłoby zaledwie bladym eufemizmem. Uważam, że mamy do czynienia z ogromnym skandalem i niezwykle groźnym zjawiskiem. Jeśli dziś je przemilczymy, wkrótce możemy zapłacić za to wysoką cenę.

Bronisław Komorowski jest bowiem najciemniejszą postacią świata polityki III RP. Jest osobą, za którą rozpościera się cień wielu ponurych tajemnic i niewyjaśnionych spraw. Prezydentura tego człowieka była czasem hańby, destrukcji i nienawiści. To okres, w którym utraciliśmy poczucie bezpieczeństwa i zdolność do suwerennych działań, (…)

Z takiej perspektywy trzeba oceniać prezydenturę Komorowskiego oraz więzi łączące go z Rosjanami. Nigdy nie wyjaśniono okoliczności, w jakich człowiek ten kontaktował się z ludźmi Putina, tuż po 10 kwietnia 2010 roku. Chodzi m.in.

  • o majową wizytę w Katyniu (wspólnie z Jaruzelskim),
  • o spotkanie 21 czerwca 2010 roku z rosyjskimi wojskowymi w Erewaniu,
  • o wspólny pobyt w Sopocie Komorowskiego i Patruszewa w lipcu 2011 roku,
  • o spotkanie w Jekaterynburgu w grudniu 2011 z wysłannikiem Putina Aleksandrem Charłowem,
  • o lądowanie w Irkucku na Syberii, w drodze do Chin,
  • o „międzylądowanie” w Azerbejdżanie, 6 marca 2012 roku (dwa dni po wyborach prezydenckich w Rosji) i rozmowy z prezydentem tego państwa Ilhamem Alijewem – żarliwym zwolennikiem Putina.

To zaledwie część tematów wymagających wyjaśnienia. Jest oczywiste, że nie tylko wcześniejszy życiorys Komorowskiego, ale czas jego prezydentury obfitują w rozliczne „białe plamy” i zagadkowe sytuacje.
(…)
Uważam zatem za oczywiste, że z chwilą zaprzysiężenia nowego rządu, osoba świadka w procesie afery marszałkowej powinna być objęta ścisłą ochroną, zaś treść zeznań Winiarskiego skrupulatnie zweryfikowana przez służby ochrony państwa. Jeśli informacje przekazane przez świadka zostaną potwierdzone, musi być wszczęte postępowanie karne przeciwko byłemu prezydentowi, zaś opinia publiczna winna poznać szczegóły tego postępowania.

Nie wyobrażam sobie innych działań ze strony ludzi, którzy publicznie deklarują dbałość o bezpieczeństwo Polaków.

Nie wyobrażam też sobie, by (jak ma to miejsce obecnie) środowisko „naszego” prezydenta mogło nadal ukrywać informacje na temat aneksu z Weryfikacji WSI i udzielało w tej sprawie tyleż nonsensownych, jak skandalicznych odpowiedzi. (…)

Sprawa zeznań Winiarskiego już dziś rzuca cień na środowisko związane z PiS-em i stanie się rodzajem swoistego wskaźnika rzeczywistych intencji. Jeśli nowa władza nie podejmie żadnych czynności weryfikujących informacje przekazane przez tego świadka i nadal będzie unikała prześwietlenia i rozliczenia prezydentury Komorowskiego, otrzymamy mocną przesłankę na istnienie parasola ochronnego nad byłym prezydentem.

Odpowiedź na pytanie – dlaczego taki parasol miałby istnieć, pozwoliłaby wówczas zrozumieć logikę „nowego rozdania”.

Autor: Aleksander Ścios
źródło: bezdekretu.blogspot.co.uk

gorąco polecamy całość artykułu TUTAJ


zob. też:

https://ewastankiewicz.wordpress.com/2015/01/19/studio-republika-odc-58-201415-bronislaw-komorowski-i-jego-dzialania/

https://ewastankiewicz.wordpress.com/2013/12/07/studio-republika-201314-bronislaw-komorowski/

oraz:

Advertisements

One comment on “Logika „nowego rozdania” – PARASOL NAD KOMOROWSKIM?

Możliwość komentowania jest wyłączona.