Krystyna Łazor: Pilnujmy wyborów! Organizacja wyborów w Polsce daje wiele możliwości fałszowania!


91765d32760c418cb222edac0e76093aSystem organizacji wyborów w Polsce daje wiele możliwości fałszowania. Mechanizmy „poprawiania” wyniku zostały opracowane z rozmysłem i są utrzymywane od lat. Wysiłek Wolontariuszy  Ruchu Kontroli Wyborów, zmierzający do poprawy i uszczelnienie systemu wyborczego rozbija się o brak należytej reakcji centralnych organów wyborczych.

Z niepokojem przyjęliśmy termin – po 25 października 2015 r.  – wskazany  przez Krajowe Biuro Wyborcze na  wprowadzenie  zmian proponowanych przez RKW. Wiele rozwiązań  można i należy wprowadzić natychmiast.

Wybory parlamentarne w październiku będą swoistym pojedynkiem systemu oraz determinacji Polaków. Potrzebna jest ogromna aktywizacja społeczna.

W wyborach prezydenckich „poprawienie” wyniku o kilka procent nie miało znaczenia finalnie dzięki sporej, faktycznej przewadze zwycięzcy. W wyborach parlamentarnych ważne może okazać się nawet kilka głosów. Katalog ułatwień w fałszowaniu wyborów jest bogaty. Ja ograniczyłam się do omówienia najważniejszych, możliwych do wykorzystania dzięki postawie organów odpowiedzialnych za organizację wyborów.

Demokracja kończy się w komisji obwodowej   

Należyta i pełna kontrola działania komisji przez mężów zaufania jest możliwa wyłącznie w komisjach obwodowych. Możliwości kontrolne MZ na wyższych poziomach mają charakter fasadowy.

Mężowie zaufania skierowani do komisji okręgowych wskazywali na trudności w należytym wykonaniu  czynności kontrolnych. Kuriozalny jest przykład Komisji Okręgowej w Warszawie, gdzie podczas referendum Pani Komisarz zażądała od Męża Zaufania opłaty 1400 zł za komplet kopii protokołów wszystkich komisji obwodowych we właściwościach okręgu. Natychmiastowe otrzymanie kopii jest konieczne do sprawdzenia prawidłowości sumowania wyników i ustalenia danych do protokołu komisji okręgowej. Funkcja Męża zaufania jest społeczna, a żądanie opłaty za potrzebne dokumenty jest skandaliczne.

Jako Mąż Zaufania w Państwowej Komisji Wyborczej nie miałam prawa wejść do pomieszczenia, gdzie na komputerach możliwa była bieżąca obserwacja i analiza danych spływających do systemu informatycznego. Pozwolono mi na obserwację fizycznego  odbierania dokumentów papierowych, których treść była znana PKW i KBW nawet kilka godzin wcześniej. Te dokumenty były przecież wysłane w formie elektronicznej i stanowiły podstawę przygotowania zestawienia liczbowego danych do protokołu PKW. Mogłam także obserwować porównywanie danych z arkusza kalkulacyjnego, który został przygotowany w utajniony dla mnie sposób.

Twierdzenia o wspomagającej funkcji systemu informatycznego można uznać za prawdziwe wyłącznie w odniesieniu do komisji obwodowych. Z treści wytycznych PKW w sprawie wykorzystania systemu informatycznego jednoznacznie wynika, że komisje na wyższych poziomach (Okręgowe oraz Państwowa Komisja Wyborcza) wykorzystują system informatyczny do ustalenia wyników głosowania. Przyjęcie takiej procedury budzi poważne obawy w zderzeniu z raportem NIK datowanym na 31 marca 2015 r., wskazującym na liczne nieprawidłowości i kilkuletnie zaniedbania w zakresie obsługi informatycznej wyborów. Jednocześnie brak jest jasnej i spójnej informacji, że długotrwałe zaniedbania udało się naprawić przez ostatnie kilka miesięcy. Przy ograniczaniu informacji o funkcjonowaniu systemu, braku jednoznacznych oświadczeń i publikacji rozwiewających wątpliwości.

Błędy w spisach wyborców – możliwe oddanie więcej niż 1 głosu

Spisy wyborców uwzględniają osoby nieuprawnione, co powoduje  zawyżenie faktycznej liczby wyborców, szacowane na ok. 2 mln osób. Dzięki zaniedbaniom urzędników na listach uwzględniono  osoby zmarłe. Wśród żywych stwierdziliśmy wiele przypadków  ujawnienia jednego wyborcy w więcej niż jednym spisie. Dotyczy to osób zgłaszających  się do spisu wyborców pod innym adresem, niż adres przypisany do macierzystej OKW oraz pobierające zaświadczenie o prawie do głosowania. Nie funkcjonuje system kontroli wydawanych zaświadczeń do głosowania. Oznacza to możliwość głosowania więcej niż 1 raz przez jednego wyborcę. Nieuczciwy członek komisji także może wykorzystać do pobrania karty rubrykę osoby zmarłej. Powyższe fakty są znane PKW oraz KBW. Wbrew art. 160 § 1 pkt. 2 Kodeksu Wyborczego organy uprawnione nie wykonują obowiązku kontroli spisów wyborców.  PKW dopuszcza także działania niezgodne z prawem. W spisach wyborców warszawy i kilku dużych miast wykryliśmy grupę wyborców „rezydentów” komisji obwodowych. Przy ich nazwiskach ujawniono adres komisji, jako adres zamieszkania.

Informacje o opisanych przypadkach uzyskaliśmy dzięki dociekliwości Polaków, którzy mogli sprawdzić sąsiadujące rubryki w spisach wyborców. PKW zadbało jednak o ograniczenie takiej kontroli poprzez wprowadzenie nakładek na spisy.

Dodatkowy bałagan w spisach wyborców jest możliwy dzięki wprowadzeniu przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji systemu ewidencji „Źródło”. Spisy wyborców są przygotowywane przez Wydziały Ewidencji Ludności  w gminach. W październiku, w Warszawie nastąpiła awaria systemu ewidencji ludności, co uniemożliwiało sprawdzanie spisów wyborców oraz uzyskiwanie zaświadczeń o prawie do głosowania.

Brak kontroli liczby wydrukowanych kart do głosowania – możliwe dorzucanie kart do urn

Wytyczne PKW pomijają procedury kontroli liczby wydrukowanych kart do głosowania. RKW nie uzyskało nigdy klarownego opisu sposobu kontrolowania drukarni i zabezpieczeń przed wydrukowaniem większej liczby kart. Wzory kart do głosowania, ustalane przez PKW nie uwzględniają żadnych indywidualnych oznaczeń każdej karty, ułatwiających kontrolę drukowania i dystrybucji. Powyższe ułatwia wydrukowanie „nadwyżki” kart, która może być wykorzystana w dowolnej komisji. Niechęć do zastosowania propozycji RKW jest tłumaczona przez PKW potrzebą zachowania tajności głosowania. RKW nigdy nie wskazywało potrzeby wpisywania numeru karty przy nazwisku wyborcy, aby uniemożliwić skojarzenie numeru z nazwiskiem. Nasze postulaty ograniczały się do określenia zakresu numerów kart w poszczególnych komisjach. Powyższe pozwoliłoby wyeliminować karty dorzucone  do urny,  spoza zakresu numerycznego danej komisji, tj. niewydane przez komisję.

Odmowa złożenia podpisu przy odbiorze karty – możliwe wykorzystanie danych i karty

Wprowadzona przez PKW możliwość odmowy złożenia podpisu przez wyborcę przy odbiorze karty do głosowania jest sprzeczna z art. 52 Kodeksu Wyborczego. PKW proponuje zastępczo wpisanie uwagi członka komisji „odmowa podpisu” oraz parafkę. Członkowie komisji obwodowych nie powinni korzystać z możliwości, sprzecznej z Kodeksem Wyborczym. Mało przekonujące jest także wyjaśnienie, że dotyczy to osób, które mają trudności ze złożeniem podpisu. Jak takie osoby postawią na karcie odpowiedni znaczek głosowania? Czy komisja będzie też zastępczo zaznaczać głos na karcie? Czy w innych sytuacjach stosowane są takie rozwiązania, np. urzędniczka na poczcie wyda nam list bez wcześniejszego złożenia podpisu potwierdzającego jego odebranie? Odmowa złożenia podpisu przez wyborcę = odmowa wydania karty przez komisję.

Blokada w ujawnianiu protokołów – utrudnienia kontroli społecznej

Liczne wnioski i apele RKW o niezwłoczną publikację skanów protokołów komisji obwodowych oraz udostępnianie zestawienia wyników cząstkowych z tych komisji na stronie internetowej PKW nie mogą przebić się przez ścianę oporu urzędników. Natychmiastowe upublicznianie protokołów komisji obwodowych w jednym miejscu uniemożliwia pełnomocnikom komisji okręgowych nieuzasadnioną ingerencję w dane liczbowe. Zgodnie z wytycznymi PKW dla komisji okręgowych, pełnomocnicy mogą dokonywać zmian w protokołach nie powiadamiając członków komisji obwodowych. Zestawienia publikowane po kilku dniach są danymi wtórnymi i nie mogą być uznane za wiarygodne.

Urzędnicy wyborczy nie chcą ułatwić Polakom łatwego dostępu do wszystkich protokołów w jednym miejscu, tj. na stronie internetowej. Wolą raczej ograniczyć się do wskazywania kolejnych trudności, uniemożliwiających realizację postulatu.

Rzekome problemy w skanowaniu zostały rozwiązane przez  Wolontariuszy RKW, którzy w ciągu godziny – podczas publicznej prezentacji – wykonali skany protokołów z 230 komisji obwodowych.

Nowa trudność – zbyt mała pojemność serwera, uniemożliwiająca publikację skanów, którą wskazała PKW też brzmi mało wiarygodnie. Wyliczenia podane przez PKW o rzekomej potrzebie 500 GB pozostają wątpliwe. Na podstawie szybkiej konsultacji innych informatyków podpowiadam  możliwości rozwiązania tego problemu:

  1. Rozproszenie skanów na różnych serwerach, tj. poszczególnych komisji okręgowych (na serwerze PKW wystarczy zamieścić linki).
  2. Ponowne policzenie potrzebnej pojemności:

27000 x 20 x 60 KB = 32,4GB.
Zwracam uwagę, że protokół to CZARNY wydruk na białym tle, jeżeli będzie skan to bez artefaktów, rozdzielczość 150 DPI silna kompresja – nie więcej niż 60KB
Krystyna Łazor
RUCH KONTROLI WYBORÓW


Autorka pełniła funkcję Męża Zaufania  w PKW podczas wyborów prezydenckich i referendum, a także Przewodniczącej Komisji Obwodowych we wcześniejszych wyborach

źródło: ruchkontroliwyborow.pl , wpolityce.pl

 

Advertisements

3 comments on “Krystyna Łazor: Pilnujmy wyborów! Organizacja wyborów w Polsce daje wiele możliwości fałszowania!

  1. …a i tak fałszują. Choćby głosy w korespondencyjnej poczcie !! Dziś propozycja jednej z członkiń komisji aby na koniec stuknąć się winem, nalewką propozycja nie do odrzucenia. Propozycję zdecydowanie odrzuciłam, inni członkowie komisji zwinęli szyję do kołnierza. Jeszcze nie zaczęły się głosowania. Będą wyborcze fałszerstwa , nawet do detali RKW trudno dotrzeć !!

  2. Wynika ze tego że powinna być spoleczna komisja liczenia głosów i dopiero jeśli oba wyniki są identyczne wtedy można mówić o oliczeniu głośów. A nam pozostaje zrobienie sobie Selfie ze swoim głosem i wysłanie takiego selfie do społecznej komisji.

  3. Hermetyczne samobójstwo

    Sprawa jest bardzo ważna, bo dotyczy fałszerstw, wręcz bandyckich szykan – jak w przypadku tego wymienionego w artykule, męża zaufania, któremu odmówiono wydania dokumentów, za które próbowano – zwyczajnie – wyłudzić pieniądze; stawiając go jednocześnie w opresji do zadania jakie jemu powierzono.

    Mnie jednak martwi co innego – coś o wiele ważniejszego, i o tyle ważniejszego, że nie doraźnego – jak w przypadku tych wyborów. Dotyczy to problemu – wręcz choroby – całej prawicy; czytając siebie nawzajem, tą swoją sztuczną dbałością o poprawność języka, zarażacie tą chorobą siebie nawzajem – Państwo.

    I z całym szacunkiem dla autorki! Ale biorąc pod uwagę doniosłość problemu, i jego możliwe konsekwencje – bo fałszerstwa będą – i to nie na jakąś marginalną skalę – szanowna Pani autorko: wprawdzie tekst jest potoczysty i językowo poprawny, to za to, jest to jakiś jeden wielki, kompletnie nieczytelny dla przeciętnego odbiorcy, napisany jakimś urzędowym, albo prawniczym językiem, bełkot. Wartości ściśle merytorycznej nie oceniam, bo nie jestem prawnikiem.

    W każdym razie, tego nie jest wstanie nikt zrozumieć. A powinien. Informacje zawarte w artykule posiadają kluczową wagę odnośnie organizacji, w zasadzie nas wszystkich; nie tylko członków – mężów zaufania komisji wyborczych. Społeczeństwo udając się do głosowania, musi mieć pojęcie, co je może czekać. Tutaj, na marginesie, wspomnę o tym żeby w smartfonach lepiej uruchomić sobie dyktafony; przy dobrej sposobności uruchomić – np. w smartfonie – kamerę, zrobić to tak, aby nie było tego widać. Szanowni Państwo: jest taka stara dobra zasada: Jeżeli rejestrujemy przestępstwo z ukrycia, to możemy być pewni że zrobimy to dobrze (o ile zrobimy to dobrze technicznie); gdy robimy to jawnie – z kamerą na widoku – tylko odstraszamy potencjalnego przestępcę, albo wywołujemy w nim agresję; no chyba że tego chcemy. W każdym razie, potencjalny przestępca, nie ma prawa dać się w takiej okoliczności sprowokować: jego reakcja w takim wypadku była by reakcją świadczącą tylko o jego moralnym zepsuciu: człowiek uczciwy nie ma się czego bać. Natomiast, jeżeli widokiem kamery odstraszymy przestępcę, to ten co ma zrobić, i tak później przy sposobności to popełni. Pamiętajmy o tym.

    Wracając do problemu komunikacji: Niestety, cierpi na niego cała – ta która identyfikuje się z Kościołem – prawica. Tak jakby uruchomił się w niej archetyp średniowiecznego przemawiania do wiernych – mówienia do nich i pisania, po łacinie: „średniowieczny język boga”.

    Masz miłość dla samego siebie potrafisz też kochać innych
    W trakcie – rozumowego – zastanawiania się nad dbałością o język polski, przy okazji go okaleczacie – drodzy Państwo. A dodatkowo przeszkadza w tym jeszcze, ten brak miłości dla samych siebie; bo szacunku do samych siebie – dumy, to niektórym z was, nie brakuje. A jedno i drugie winno iść w parze. W przeciwnym razie budzą się kompleksy i człowiek mimowolnie zaczyna emanować nienawiścią, zazdrością, zawiścią… A Chrystus nauczał jak kochać; i nie robił tego bez powodu; chodziło Jemu oto, aby ewangelizując, nie odstraszać potencjalnych dobrych dusz. Pamiętajmy jeszcze o jednym: Chrystus był prawdziwy w tym co robił: nie przyklejał sobie uśmiechu, nie udawał.
    Na większości prawicowych portali, witryn, w tym i mediach o. Dyrektora, króluje przede wszystkim: brak syntezy, brak płynności mowy, tzw zacinanie się; teksty są rozwlekle, nudne; wewnątrz prawicy panuje przeświadczenie, że ilość tekstu świadczy o ilości treści. A to jest nie-pra-wda! Gdyby dokonać syntezy tych państwa – przepraszam za wyrażenie – wypocin, okazało by się, że można by je zawrzeć w zaledwie kilku prostych, czytelnych dla całego społeczeństwa zdaniach. Nie macie Państwo o czym mówić? Mało jest problemów, kłopotów, zwykłych szarych obywateli? Tu, przykłady jeżeli chodzi o piśmiennictwo – zmianynaziemi.pl – a tu, na kanale NTV– http://www.youtube.com/user/niezaleznatelewizja/videos – odnośnie komunikacji werbalnej i obrazem. Jednym słowem – znajdziecie tam przykład, syntetycznego pisania, czytelnej komunikacji z odbiorcą, za pomocą mowy i obrazu. I broń Boże, nie namawiam do naśladowania tych treści; w demokracji jest pluralizm; daje tylko przykład, czysto warsztatowego – a może nie warsztatowego; to jest paskudne słowo! To jest raczej – nazwałbym to – stylem komunikacji za pośrednictwem bardziej… po prostu – serca. Rozum niech nam posłuży za organizatora treści, serce zaś, do sposobu komunikowania się z ludźmi. Jest to o tyle ważne, że gdybyście Państwo prawicowe… mieli nie wiem ile racji; byli nie wiem jak uczciwi; sprawiedliwi; to jeżeli nie zrobicie tego w sposób komunikatywny, zostaniecie z tym problemem sami ze sobą, a państwo polskie – znowu – zostanie na lodzie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.