Wypić z Putinem: Klub Wałdajski – „Złamiemy wszystkie tabu”


palikot_tuskGdy zaczęliśmy jeść, podano nam przystawkę, z którą wszyscy uczestnicy spotkania męczyli się małymi widelczykami i ganiali to jajko po talerzu. Natomiast Putin wziął je w ręce, co zauważyło większość ludzi i spowodowało to totalne skrócenie dystansu. Nagle pękła atmosfera (…)  Były to gesty wystudiowane, przemyślane, zaplanowane jak sądzę.” /od red. – przypominamy artykuł z RP, grudzień 2011/

motto: „każdy normalny mężczyzna korzysta z agencji towarzyskiej”

Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota:  „Były tam trzy osoby: Leszek Miller, Adam Michnik i ja

„Rz”: Co to jest Klub Wałdajski?

Andrzej Rozenek: Doroczne spotkanie ludzi zainteresowanych Rosją organizowane przez rosyjski MSZ.

Wizyta na daczy u Putina, zaproszeni ministrowie, byli premierzy i absolutny top możnych tego świata. Kto z Polski?
Były tam trzy osoby: Leszek Miller, Adam Michnik i ja. Jestem zaszczycony, że mogłem się znaleźć w takim gronie. Przez dziewięć dni rozmawialiśmy o Rosji, jej kontaktach z Unią Europejską, ze światem. Bardzo ciekawe rzeczy.
(…)
Nie pytam o SB. Jeśli już, to jest pan podejrzewany o współpracę ze służbami współczesnymi.
Zupełnie niesłusznie. To takie pisowskie myślenie.
(…)
A skąd tak głęboka wiedza na ich temat?
Jak się jest przez kilkanaście lat dziennikarzem śledczym, to się wie dużo na ten temat, bardzo dużo.

To niech się pan nie dziwi krążącym po Sejmie podejrzeniom.
To obelżywe sugestie.

Wieloletni wicenaczelny „Nie” powinien mieć jednak ciut grubsza skórę.
Dobrze, wyjaśniam raz jeszcze: wiedzę mam z pracy dziennikarskiej. A podejrzenia biorą się z tego, że ludzie pewnych rzeczy nie rozumieją, a zamiast zapytać wolą coś sobie wymyślać.

Gdybym był agentem, tobym się do tego przyznał?
Pewnie nie.
(…)
Przeszkadza panu beton u Millera…
… Przeszkadza.

… a przez kilkanaście lat „Nie” wspierało wszystkich betonowych polityków SLD.  A jak się któremu noga powinęła, to mógł tam na życie zarobić.
Kto na przykład?

Krzysztof Janik.
Coś tam opublikował, ale nie nazwałbym tego dawaniem mu pracy.

A to pech, bo on sam tak to nazwał.
Na pewno nie pisał regularnie.

Myli się pan. Na początku lat 90. miał w „Nie” swoją rubrykę.
Nie wiem, mnie tam wtedy nie było. Ale tak czy inaczej to mniejszy beton niż Miller.
(…)
Pan ma jakąś obsesję antyamerykańską?
Nie, mam obsesję na punkcie wolności i praw człowieka.

W ustach wieloletniego zastępcy Urbana umiłowanie wolności i praw człowieka jest ekstrawagancją nie lada.
A Jerzy Urban gwałcił jakieś wolności i prawa człowieka?

Skąd! On się Polakom kojarzy właśnie z umiłowaniem wolności.
Mnie tak się kojarzy. A panu nie?

Widocznie w przeciwieństwie do pana pamiętam, jak szczuł morderców ks. Popiełuszki.
Urban nigdy nikogo nie szczuł i proszę tak nie mówić! Niech pan go nie obraża.

Spokojnie, jak się poczuje obrażony, to wytoczy mi proces.
Myślę, że ma lepsze zajęcia, ale pański pogląd o szczuciu jest nieprawdziwy.

Proponuję poczytać publikację podpisaną Michał Ostrowski „Garsoniera obywatela Popiełuszki” lub teksty Jana Rema…
Gdzie tam było szczucie, żeby kogoś zamordować, gdzie wezwanie do fizycznej likwidacji?!

A ks. Jankowski był żydożercą?
Oczywiście, że był!

A wzywał do fizycznej likwidacji Żydów?
No nie, do fizycznej rozprawy nie wzywał.

Więc wedle pańskiej logiki Urban tak samo kochał ks. Popiełuszkę jak ks. Jankowski Żydów.
Jerzy Urban pełnił funkcję rzecznika rządu najlepiej jak potrafił i do dziś przez wielu ekspertów jest uznawany za jednego z najlepszych rzeczników. Ale mamy rozmawiać o Urbanie?
(…)
Za to na pewno chcecie zalegalizować sutenerstwo.
Chcemy zalegalizować biznes towarzyski czy rozrywkowy.
(…)
Pan tam na piwo chodził? W Regeneracji jest tańsze.
Jak każdemu normalnemu mężczyźnie zdarzało mi się chodzić w czasach szumnej młodości do agencji towarzyskich…

Ma pan dziwne wyobrażenia o rozrywkach normalnych mężczyzn.
Pan naprawdę nigdy nie korzystał z usług prostytutki?!
(…)
Wróćmy do legalizacji sutenerstwa.
Ja nie używam tego słowa, bo jest pejoratywne.

Nie, to pojęcie z kodeksu karnego.
Wolę mówić o legalizacji przemysłu towarzyskiego.
(…)
Sprowadzenie kobiety do roli towaru na ladzie, koszmarne poniżenie, zero ludzkiej godności.
A aktor na scenie nie jest towarem? I co, to nie jest obrzydliwe.

Rozumiem, że pan powie: „Córeczko możesz zostać aktorką lub prostytutką. Tatusiowi wszystko jedno”?
Nie, no oczywiście, że tak nie powiem, bo nie będzie mi wszystko jedno. Ale prostytutka to praca, którą większość kobiet wykonuje dobrowolnie, a dopóki tak się dzieje, nie powinniśmy w to ingerować. Każdy, kto jest przeciw wkroczeniu państwa w ten obszar życia, popiera gangi.

Państwo powinno czerpać zyski ze wszystkiego, co się da?
Ma pan rację, że wkraczamy tu w obszar bardzo poważnego sporu filozoficznego i etycznego na temat tego, z czego państwo może czerpać korzyści, a z czego nie. Ale jeśli nie może zarabiać na prostytucji, to czy może na produkowaniu wędlin?!

Dla pana prostytucja jest równie wątpliwa moralnie co wędliniarstwo? Gratuluję, właśnie podbija pan cechy masarzy i rzeźników oraz panie ze sklepów mięsnych…
No dobrze, może to nie był najlepszy przykład. Chodziło mi o to, że by wytwarzać wędliny, trzeba zabić zwierzę, które przy tym strasznie cierpi. To kwestia wrażliwości.

Dlatego pan jest wrażliwy na cierpienie kurcząt…
… I cielątek.

… Ale już brak panu empatii dla nienarodzonych dzieci.
I tu się różnimy, bo ja nie słyszałem krzyku zarodków.
(…)
Proszę pana, mamy XXI wiek, my chcemy złamać wszystkie tabu!

Wszystkie?
Oczywiście.

Hm, w naszej kulturze sferą tabu objęta jest defekacja.
A ma pan z tym jakiś problem?

Tak, nie chciałbym oglądać pańskiej.
Nikt panu nie każe.

Obawiam się, że nie wie pan, co oznacza faktyczne zniesienie tabu.
To, że nie oglądamy siebie podczas takich czynności oznacza, że to jest objęte tabu?

Właśnie tak. Z jakiegoś kulturowego powodu nie rozmawiamy też przy stole o kłopotach z wypróżnianiem.
Chyba, że ktoś ma problemy z przewodem pokarmowym.

Wtedy omawia je przy stole?
Są tacy ludzie, nie widzę w tym nic dziwnego.

OK, ciekawie musi być u pana na wigilii.
(…)
Radio Maryja to nie tylko modlitwy i nabożeństwa.
Z pasją słucham „Rozmów niedokończonych” z większością się nie zgadzam, zwłaszcza gdy mowa o polityce, o Europie, ale i tam są rzeczy bardzo mi bliskie.

Jakież to?
Mają bardzo ciekawe rozmowy o gospodarce, naprawdę. Pamiętam audycję o gospodarce morskiej, w której występowało świetne grono ekspertów, naprawdę nie wiem, skąd ci ludzie się tam wzięli! Znakomicie pokazali, jak się rozwijała i jak upadła w ciągu ostatnich 20 lat gospodarka morska.
(…)

rozmawiał Robert Mazurek


 
„Klub Wałdajski założyło w 2004 r. kilka rosyjskich mediów i think-tanków bliskich Putinowi. Klub co roku zaprasza do Rosji na spotkania z najwyższej rangi politykami i biznesmenami grupę zajmujących się Rosją zachodnich dziennikarzy, analityków i byłych polityków” /wPolityce.pl za Gazeta.Wyborcza/
[O Klubie Wałdajskim  pisał  m.in. Marek Król /TUTAJ/ red.]
===============
tekst pierwotnie ukazał się na solidarni2010.pl,   autor: kayan, wpisał dnia 04.01.2012r.
.
Reklamy

One comment on “Wypić z Putinem: Klub Wałdajski – „Złamiemy wszystkie tabu”

  1. I ta kreatura rozrzucila salatke Pawłowicz po sejmowym suficie larum podnosząc,? co za nieobyczajne bydle, tfuu. Cud bedzie jak nie rzygne na jego widok.

Możliwość komentowania jest wyłączona.