MatkaKurka: Prawdziwy dramat Ewy Stankiewicz


foto BC, Solidarni2010

foto BC, Solidarni2010

Chore realia naszych czasów nie polegają tylko na tym, że jeden może lżyć, a drugi musi zaciskać zęby, to jest tylko dodatkowy bonus. Patologia polega na tym, że jeden dostaje ptasie mleczko za tandetę, a drugi by zachować swój indywidualny talent musi walczyć o życie.
[od red. – przypominamy artykuł z 2012 roku, w swojej ogólnej wymowie ciągle aktualny … ]

Żyjemy w kraju, który zabija, a co najmniej usiłuje zlinczować każdą indywidualność, każdy talent, każdą wybitną osobowość. Kto się nie daje prowadzić na łańcuchu, dostaje kajdany, krępuje mu się ruchy, goni do zony. Żyjemy w kraju, który winduje miernotę, tandetę, konformizm, sztampę, pospolitość. Przykłady dla tej złożonej tezy są wyraziste. Weźmy dowolny artykuł, dowolny felieton, obojętnie czyjego autorstwa, byle autor był przedstawicielem głównego nurtu. Konia z rzędem, połową królestwa i księżniczką temu, kto potrafi po stylu odróżnić tekst napisany przez: Lisa, Paradowską, Passenta, Żakowskiego, Maziarskiego, Kuźniara. Potrafi ktoś? Sam nie czuję się na siłach nie zaryzykowałbym 10 złotych, gdyby mi zaproponowano zakład. Z drugiej strony, tej całkiem z boku, potrafię bez trudu wskazać kilka mocnych piór, które się rozpoznaje po znaku firmowym, potrafię wskazać kilku twórców rozpoznawalnych po warsztacie, ale nie zrobię tego, żeby znów nie zaczynać jatki na to samo kopyto.

Zaproponuję coś innego, mianowicie taki zabieg, który mnie sporo zdrowia kosztuje, bo wielu autorów jednocześnie uważam za indywidualności i za wasali władzy, bądź ideologicznych najemników. Tak czy siak i co by nie sadzić o Wojciechu Młynarskim, to jego styl rozpoznawał i usiłował naśladować drobny pijaczek pod rękę z ambitnym poetą. Oglądając filmy jednego i drugiego Kondratiuka, nie sposób pomylić braci z kimkolwiek innym, podobnie rzecz się ma z Bareją, czy nawet Piwowskim. Czytając Mrożka, bez dwóch zdań czyta się Mrożka. Śmiejąc się ze skeczów Laskowika nikt nie rozpozna „poczucia humoru” Wojewódzkiego-Majewskiego i tak dalej. Z tej niewinnej wyliczanki można wysnuć jeden generalny wniosek, który przynajmniej mnie się rzuca w oczy. Wniosek jest taki, że w PRL, włażenie w dupę władzy, płynięcie z nurtem, nie dawało żadnej gwarancji kariery na wysokim artystycznym, czy też autorskim szczeblu. Pupila komuchów, śp. Holoubka nie sposób porównać ze współczesnym Szycem, bo trzeba by porównywać kogel-mogel z sufletem. Takim samym efektem skończyłoby się zestawienie Edyty Wojtczak z Hanną Lis, czy profesora Zina z profesorem Krzemińskim.

Kiedyś wchodzenie w dupę, było warunkiem wstępnym, natomiast dalej trzeba było coś potrafić, w dodatku coś więcej niż potrafią wszyscy. Dziś proporcje i kolejność się odwraca, byle Szyc zostanie Holoubkiem, byle Majewski Laskowikiem i każdy Lis Mrożkiem. Wszystko zależy od języka, który służy jako mięsień, jako łopata do torowania sobie ścieżki kariery, a nie jako wyraz talentu.

Swego czasu wielką karierę robiła dokumentalistka, która nazywała się Maria Zmarz-Koczanowicz. Naprawdę niezła w swoim fachu, może nawet coś więcej niż niezła i chociaż kojarzona jest z moim ukochanym środowiskiem z Czerskiej, w tym ściśle z Torańską, talentu jej odmawiać nie chcę. Sam nie wiem, czy ta moja wielkoduszność nie jest przypadkiem egocentryzmem? Wydaje mi się, że jednak jest, ponieważ bardziej niż na Marii Zmarz-Koczanowicz zależy mi na tym, żeby w najmniejszym stopniu nie być kojarzonym ze współczesnymi gwiazdami, które rozpoznaję tylko po natężeniu brązu na językach. Z jednej strony wystarczy machać ogonkiem i liczyć na gnat do ogryzienia, z drugiej strony równie łatwo się odróżnić od miernoty, zachowując człowieczeństwo i porzucając pieskie życie. Sęk w tym, że taka postawa, nie daje żadnej innej satysfakcji, trzeba się zadowolić utrzymaniem człowieczeństwa.

Pisząc ten tekst, mało dbałem o żelazny układ „standardu dziennikarskiego”: teza, dowód, puenta, bo od początku do końca miałem przed oczami Ewę Stankiewicz, dokumentalistkę jakiej dawno w Polsce nie mieliśmy. Ona jest tezą, dowodem i puentą. Jej film: „Trzech kumpli”, to był styl, który decyduje o indywidualności, takich filmów nie robi ktoś podobny do wszystkich. Stankiewicz pokazała nie tylko swój niesamowity talent, ale ubrała kontrowersyjną treść w taką formę, że zamknęła usta największą krytykom, wręcz ich ośmieszyła, samym dziełem, nie komentarzem autorskim. [pogrubienie – red.]

No i co z tego? Co się stało z tą wybitną osobowością, z tą nieprzeciętną dokumentalistką, z tą wyrazistą autorką? Dziś Ewa Stankiewicz biega z kamerą po sejmowych korytarzach, co już jest wyznacznikiem realiów w jakich żyjemy, ale niestety żyjemy w znacznie gorszych realiach, niż ten wyznacznik. Stankiewicz skończyła jako reporterka niszowej gazety i walczy o możliwość godnego wykonywania zajęcia, które jest profanacją jej talentu. Mogła pójść drogą miernot, pierwszy krok już wykonała, wszak to TVN wyemitował jej film w ramach bratobójczej walki z Czerską, ale poszła swoją drogą i zapłaciła za indywidualność najwyższa dla artysty cenę, została jako autorka eksterminowana. Chore realia naszych czasów nie polegają tylko na tym, że jeden może lżyć, a drugi musi zaciskać zęby, to jest tylko dodatkowy bonus. Patologia polega na tym, że jeden dostaje ptasie mleczko za tandetę, a drugi by zachować swój indywidualny talent musi walczyć o życie.

Dramatem Ewy Stankiewicz, który jednocześnie obrazuje poziom degrengolady w „państwie polskim” wcale nie jest fakt, że rzucił się na nią socjopata Niesiołowski, po czym brązowe jęzory przedstawiły Stankiewicz jako napastnika, prowokatora i paparazzi. Dramat tkwi w tym, że Stankiewicz ze swoim talentem, ze swoimi umiejętnościami, w ogóle się w tej sytuacji znalazła, jak reporterka niszowej gazety i obiekt niewybrednych ataków ze strony tandetnych luminarzy medialnych.

MatkaKurka

źródło: kontrowersje.net

zobacz też: film „Trzech kumpli”, moim zdaniem film numer jeden w ostatnich dwóch dekadach”


 

Uwagi red.:
Przypominamy, że artykuł pierwotnie ukazał się na portalu kontrowersje.net w maju 2012 roku.

Warto dodać, że Ewa Stankiewicz już wtedy była gorącą propagatorką idei powstania nowej niezależnej telewizji, brała czynny udział w jej tworzeniu.

Telewizja Republika zainaugurowała działalność 10 kwietnia 2013 roku, Ewa Stankiewicz jest tam dyrektor artystyczną.

Polecamy wypowiedź pani Ewy na konferencji „Pytania o naszą niepodległość” (styczeń 2013 r.) – TUTAJ

Advertisements

9 comments on “MatkaKurka: Prawdziwy dramat Ewy Stankiewicz

  1. Niszowa gazeta?Pani Ewa jest świetna, a hołota spod G.Wyborowej gryzie palce bezsilnie.

  2. Wielki człowiek, patriotka, odważna, piękna wrażliwa kobieta, zdolna dziennikarka …
    SAMO DOBRO !!! Dziękuję pani Ewo !

  3. Wspaniały człowiek,wyjątkowa osobowość i tak naprawdę to właśnie TACY LUDZIE są dzisiaj na wagę złota – Ci co to dostrzegli też !!!

  4. Bardzo dobry artykuł Matki Kurki o naszej wspaniałej Pani Ewie.
    Tylko jedna uwaga – Matka Kurka pisze: „żyjemy w kraju…takim,… takim… takim…”
    To da się powiedzieć jednym zdaniem: żyjemy w kraju okupowanym przez bezpieczniackie, komunistyczne bandy, które w wyniku „dogowora Kiszczak-Geremek”, zwanego eufemistycznie „okrągłym stołem” lub „transformacją ustrojową” okupują i okradają Polskę.

  5. Ewa Stankiewicz – wzór dziennikarstwa, utalentowana, odważna, prawa, pracowita. Miałam przyjemność przyglądać się Jej pracy w czasie wyprawy z TV Republika na Kresy – tytan pracy – wykorzystywała każdy moment, okazję aby zarejestrować, dopytać, znaleźć dobre, obiektywne źródło informacji.

  6. Wspaniała kobieta biorąca udział w każdej akcji dla dobra kraju.Jestem Łodzianinem,ale
    miałem okazję ujrzeć Ewę na żywo podczas wielkiego marszu o telewizję Trwam,który
    odbył się w Warszawie.Wykorzystała okoliczności i zrobiła pikietę pod TV Publiczną.
    Oj dostało się wszystkim kundlom medialnym,a za słowa o Prezydencie półanalfabecie,
    będę kochał Ewunie do końca życia.

  7. bo w polsce ale i na świecie juz nie ma dziennikarstwa, teraz są wszedzie „youtubowcy”, zobaczy w necie i „wali” kopie tekstu z netu nawet nie sprawdzając czy jest to poparte faktami. moja inteligencja polega na tym, że juz prasy nie czytam a lisa i podobnych nie ogladam, bo oni wszyscy zadają „bezpieczne” pytania, nuda, dziwie sie ludziom którzy jeszcze czytaja gazety, po co to komu.

  8. Wielkie uznanie mam dla Ewy Stankiewicz..
    Im wieksze tym wiekszą pogarde dla lizusow i socjopatow.
    Oni narzucają narracje i tak nas swiat postrzega. . I tak nas traktuje. I wykorzystuje . Od początku tak bylo. Reformowal i „reanimowal „naszą gospodarke Balcerowicz stojąc jej na przełyku a dla pewnosci doduszał obiema rękami. Wyprzedal nas Tusk przy skowyczącym z zachwytu otoczeniu, ktoremu rzucil kosc do obgryzienia . Knul Komorowski oplywając juz na starcie w DM . Nasi wspaniali Gieremkowiei pionierzy rodzimi i „komisarzeludowi” ktorzy wciskali nas w prase Unijną zeby mozna bylo z nas wycisnąc wszystkie soki do ostatniej kropli.
    Ale na szczescie i na przekor trafi sie taka Stankiewicz albi i matka-kurka i nagle rzygnie prawdą o tym co tak naprawde ma pod skorupą aklamana rzeczywistosc
    Mała szczelinka w wielkiej tamie wystarczy czasami zeby runęło to cale tatałajstwo w koncu.

  9. Pani Ewa….w mojej ocenie to pierwsza liga dziennikarstwa nie widze tu dramatu, jej postawa i dzialalnosc wykracza poza ramy istniejacej formuly dziennikarskiej, spolecznej. Kobieta wybitna, dojrzala emocjonalnie do podejmowania wlasciwych decyzji i ocen.

Możliwość komentowania jest wyłączona.