Zapominamy o Smoleńsku


SmolenskKiedy ostatnio na wPolityce.pl przeczytałem wywiad z Gene’em Poteat’em byłym oficerem CIA, na temat Smoleńska i wpływów rosyjskich w Polsce, który pośród wielu ważnych rzeczy, w odpowiedzi na pytanie o możliwość przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa, powiedział między innymi:

Mam taką nadzieję, ale szczerze powiedziawszy tak długo, jak polski rząd sam nie wniesie o takie śledztwo, nie ma na to raczej szans, a wraz z mijającym czasem, minie w końcu także ostatnia okazja, by je przeprowadzić. Ludzie poza Polską mogą pisać ile chcą, ale to i tak nic nie zmieni. Obecny polski rząd, w przeciwieństwie do rządu Kaczyńskiego, który zginął w katastrofie Smoleńskiej, nie odważy się rzucić wyzwania Putinowi i podważyć rosyjskiej wersji katastrofy, ani zresztą jakąkolwiek inną politykę Kremla. Nie dziwi mnie, że szczególnie dziennikarze szukający drugiego dna wiążą katastrofę smoleńską z zestrzelonym lotem MH17. Ale ich wywody zbledną i zostaną w końcu, z czasem, zapomniane.

…okrutnie się zasępiłem. Zrozumiałem bowiem, że nie tylko ma rację, ale prawdopodobnie jest jeszcze gorzej niż mówi i strategia „rosyjskiego człowieka w Warszawie” Donalda Tuska, polegająca na przyjmowaniu prawie 1:1 rosyjskiej wersji wydarzeń, pójściu w zaparte oraz mydleniu oczu działaniami pozorowanymi i odwracającymi uwagę od istoty sprawy w końcu zaczyna przynosić rezultaty.

Oto bowiem okazuje się, że nie wystarczy wykazać absurdalności oficjalnego raportu Millera, żeby doprowadzić do nowego śledztwa. Można prowadzić badania, zbijać kolejne argumenty, wykazywać fałszerstwa i kłamstwa, organizować konferencje naukowe i nic to nie zmienia. Wystarczy, że autorytetowi uznanych autorytetów naukowych, profesorów z wieloletnim doświadczeniem i uznanych w świecie naukowców, zostanie przeciwstawiony wystarczająco odporny psychicznie ćwok, który nawet nie musi do końca rozumieć materii, którą manipuluje. Wystarczy że jest uzbrojony w rządowe fundusze i propagandową mantrę, którą powtarza od lat wbrew logice, rzetelności i fundamentalnej uczciwości.

Zresztą sami naukowcy zajmujący się katastrofą, mam wrażenie że również dochodzą do kresu możliwości tego co można wywnioskować ze szczątkowych informacji. Przeprowadzili eksperymenty, zanalizowali dane, postawili hipotezy. I co dalej? Co jeszcze można zrobić by przekonać „oficjalne czynniki”, że się mylą? Chyba nic, zapewne dlatego, że one to doskonale wiedzą, ale nadal będą stały z założonymi rękoma, miedzianym czołem rzekomych „ekspertów” i głębokim przekonaniem, że pamięć o tych, którzy zginęli w smoleńskim błocie może ich co najwyżej pocałować w dupę.

Podobnie dziennikarze zajmujący się od lat problemem katastrofy, Anita Gargas, Cezary Gmyz, Marek Pyza i inni. Napisali hektary tekstów, zrobili filmy, wywiady i… nie dotarli ani do serc ani do umysłów większości, ponieważ większość została tak skutecznie zaimpregnowana na wyciąganie wniosków i łączenie faktów, że jakiekolwiek procesy myślowe leżące u podstaw każdej w miarę rozgarniętej cywilizacji, traktuje jak teorie spiskowe. Łączyć fakty i wyciągać z nich wnioski maja prawo tylko uprawnieni i namaszczeni przez sądzące we własnej sprawie „oficjalne czynniki” rzekomi „mędrcy”.

A my? Nie będący naukowcami, ale widzący całe to draństwo obywatele? Po czterech latach sami jesteśmy już zmęczeni, tracimy nadzieję, nowe problemy wypierają stare. Tyle razy czuliśmy, że zwycięstwo jest tuż tuż za ścianą, a okazało się ułudą. Czy wystarczy nam determinacji?. Obawiam się, że nie. I okaże się, że Prezydent Polski, jego Małżonka i prawie setka spośród przedstawicieli elity państwa zginęli na darmo, ze nikogo ich śmierć już w gruncie rzeczy nie interesuje, a fakt, że można takie rzeczy zrobić z Prezydentem i elitą dowodzi, że można je zrobić bezkarnie z każdym z nas, która to konstatacja niczym rak będzie zarażała mniej i bardziej potajemnie kolejne obszary życia politycznego i społecznego aż doprowadzi do kryzysu być może zakończonego upadkiem.

 

 

Advertisements

2 comments on “Zapominamy o Smoleńsku

  1. Witam
    Wszystkiego dobrego w nowym 2015 Roku.
    Grudzień 2014 był bardzo owocnym miesiącem w poszukiwaniu prawdy o Zamchu Smoleńskim.
    Udało się znaleźć szczegół na miarę fragmentu płytki PCB detonatora bomby w B747 w Lockerbie.
    Wiadomo już co tam się stało, ale jest jedno pytanie.
    Czy my jako społeczeństwo jesteśmy gotowi na prawdę?
    Pozdrowienia
    Regnorum Occasus

  2. A ja jestem odmiennego zdania,tylko muszą zaistnieć odpowiednie warunki w Polsce!

Możliwość komentowania jest wyłączona.