TV Republika zapisuje najbardziej chlubne karty historii dziennikarstwa polskiego.


62774858421419869280Dziennikarze udający, że ani rola Bronisława Komorowskiego w tej intrydze, ani jego krętactwa przed sądem nie są warte uwagi opinii publicznej, dali kolejny dowód, że są już wtopieni w system PO–PSL i ich praca nie ma nic wspólnego z wykonywaniem zawodu zaufania publicznego – mówi Anita Gargas, zastępca redaktora naczelnego Telewizji Republika, w rozmowie z „Gazetą Polską”.

Prezydent Bronisław Komorowski stanął przed sądem jako świadek w procesie Wojciecha Sumlińskiego i płk. Aleksandra L. Telewizja Republika jako jedyna transmitowała na żywo w całości przesłuchanie prezydenta, choć nie dostała akredytacji dla operatora. Za to na sali były kamery sześciu innych stacji telewizyjnych. To pokazuje, jak ważną rolę Republika odgrywa w walce o wolność słowa w Polsce.
Dowiedliśmy, że nawet w tak ekstremalnych warunkach, z jakimi mieliśmy do czynienia, można przełamać blokadę informacyjną mediów tzw. głównego nurtu. Wnioski akredytacyjne o udział w rozprawie, która wyjątkowo odbywała się w Pałacu Namiestnikowskim, trzeba było składać z dużym wyprzedzeniem. Zainteresowanych łudzono, że odbędzie się losowanie na wolne miejsca. Jak się potem okazało, akredytacje dla operatorów otrzymały wszystkie telewizje prorządowe, natomiast odmówiono ich TV Republika i TV Trwam. Nie mieliśmy więc zgody na wniesienie kamer. Można powiedzieć, że była to selekcja według wzorców z PRL. Także akredytacje dla dziennikarzy rozdawano według klucza. Zgodę na udział w rozprawie otrzymał tylko jeden dziennikarz z Telewizji Republika – Michał Rachoń – choć aplikowała większa liczba. Mimo tych przeszkód nasza stacja nadała przesłuchanie – emitując to, co Michał nagrywał własnym telefonem komórkowym. Udowodniliśmy, że media, które poważnie traktują misję stojącą przed nimi wobec społeczeństwa, wypełniają ją nawet w trudnych okolicznościach. Choć przyznaję, że nawet mnie zaskoczyło, jak wielu dziennikarzy uczestniczyło w zmowie milczenia i postanowiło zablokować przekaz informacji do opinii publicznej o treści zeznań najwyższego przedstawiciela państwa. W każdym kraju zachodniej demokracji takie wydarzenie, jak przesłuchanie prezydenta przez sąd, byłoby „na jedynkach” wszystkich mediów – nawet gdyby dotyczyło drobnej sprawy. A tu chodzi o proces, który jest pokłosiem brudnej prowokacji mającej skompromitować Komisję Weryfikacyjną WSI – legalnie działającą instytucję państwa! Dziennikarze udający, że ani rola Bronisława Komorowskiego w tej intrydze, ani jego krętactwa przed sądem nie są warte uwagi opinii publicznej, dali kolejny dowód, że są już wtopieni w system PO–PSL i ich praca nie ma nic wspólnego z wykonywaniem zawodu zaufania publicznego. Są bezwolnymi trybikami w machinie propagandy, która zamula ludzi, oduczając ich samodzielnego wysnuwania wniosków z różnorodnych informacji i korzystania z narzędzi, jakie daje demokracja. A jednym z tych narzędzi jest wykorzystanie „czwartej władzy” do kontroli rządzących.

Czy czasy, kiedy niewygodne fakty można było zamilczeć, minęły?
Prorządowi dziennikarze wciąż starają się nie dostrzegać obciążających PO i PSL faktów, ale ich zmowa milczenia dzięki istnieniu wolnych mediów, takich jak Telewizja Republika, już nie jest skuteczna. N­­ie powtórzy się już sytuacja sprzed kilkunastu lat, kiedy to ówczesne polskie media zgodnie przemilczały, że pijany prezydent Aleksander Kwaśniewski zataczał się w Charkowie nad grobami pomordowanych przez Sowietów polskich oficerów. Monopol został przerwany i tzw. mainstream coraz mniej efektywnie odwraca uwagę od istoty rzeczy, na przykład skupiając się na sałatce spożywanej na sali sejmowej. Myślę też, że szefom mediów prorządowych jest coraz trudniej przetrącać karki młodym adeptom sztuki dziennikarskiej. Bo ci młodzi mają inne, pozarządowe punkty odniesienia; nie mogą nie dostrzegać niezależnych mediów. Widzą pracę zespołu Republiki – korespondentów z Majdanu, reporterów z Sejmu czy – ostatnio – z siedziby PKW. My po prostu nie pękamy. I jesteśmy jak wyrzut sumienia. A zresztą który dziennikarz może stojąc przed lustrem sobie samemu wytłumaczyć, że sałatka posłanki PiS jest ważniejsza niż zeznania prezydenta Komorowskiego?

Telewizja Republika zyskuje coraz więcej widzów. Ma także dużo reklam. Czy to oznacza, że wkrótce jej możliwości będą takie same, jak dotychczasowych monopolistów wśród kanałów informacyjnych?
Liczba reklam może wprowadzać w błąd. Choć często nadajemy ich tyle, na ile pozwalają przepisy, czyli 12 minut na godzinę, wcale nie oznacza to, że wpływy TV Republika z reklam są równe tym uzyskiwanym w takim samym czasie przez konkurencję. Niestety to, jaka ostatecznie suma wpłynie do naszej kasy, jest obliczaną przez dom mediowy wypadkową paru składowych – np. zasięgu. A zasięg mamy wciąż sporo mniejszy niż konkurencja. Nie jesteśmy przecież nadawani na multipleksie, nie wszystkie kablówki mają nas w ofercie. Nawet jeśli Republika jest w ofercie, to często w pakietach najdroższych. Biorąc pod uwagę tylko te uwarunkowania, widać, że jesteśmy w gorszej sytuacji niż większość istniejących telewizji i przelicznik wpływów z reklam nie jest dla nas korzystny. Dlatego tak bardzo ważnym źródłem dochodów są dla nas karty Telewizji Republika – czyli cegiełki na nasze utrzymanie. Poza tym, że pozwalają oglądać nas w Internecie, to jeszcze stanowią wkład w utrzymanie naszej stacji. Prosimy więc o kupowanie kart dla siebie i w prezencie dla innych. Warto, bo już chyba nikt nie ma wątpliwości, że Telewizja Republika zapisuje najbardziej chlubne karty historii dziennikarstwa polskiego.

za  niezalezna.pl


 

od red.: Gratulacje, wielka chwała telewizji Republika, chwała TV Trwam, … ale chwała też m.in. Solidarnym2010, RadioWnet, Blogpress.pl!
Oni też często rejestrują i nagłaśniają ważne, gdzie indziej kompletnie przemilczane, wydarzenia

Advertisements

One comment on “TV Republika zapisuje najbardziej chlubne karty historii dziennikarstwa polskiego.

  1. I to jest fakt. Fakt, który zwykły śmiertelnik odbiera jako najzwyklejszą manipulację opinii społecznej. Na przysłowiową rzeź idą kolejne zastępy. Już Platon przewidywał bardzo wyraźnie w swoim idealnym państwie funkcjonują „elity elit”, zakładał, że to nie politycy nim rządzą, ale ktosik (jakaś grupa) która pozostaje w cieniu i której składu nikt, absolutnie nikt (poza samą MAFIĄ, grupą mafijną) nie zna.

Możliwość komentowania jest wyłączona.