Hanna Dobrowolska: Brunatny tuskoland, czyli o moim aresztowaniu


O tym, co działo się 20 listopada 2014r. w Państwowej Komisji Wyborczej od ok. godziny 19. do  godziny 24. napisano już naprawdę wiele, powiedziano także… są filmy video [wiele z nich mojego autorstwa na portalu solidarni2010.pl] i zdjęcia, relacje telewizyjne.
Ale niewiele osób  wie, co wydarzyło się POTEM!

Oto relacja minuta po minucie. Układa się ona w długą listę naruszeń prawa, łamania swobód obywatelskich i kardynalnych praw zagwarantowanych konstytucją.
Nikt tego nie sfilmował i nie sfotografował. Pozostaje lektura:

Około godz. 0.20 dnia 21 XI 2014 zostałam wyprowadzona z sali konferencyjnej w PKW przez dwie policjantki. Szłyśmy bardzo szybko długim korytarzem ( wzdłuż ścian stali rozstawieni, jak na „ścieżce zdrowia” z czasów komuny, funkcjonariusze), który wiódł nie wiadomo dokąd. Wcześniej usłyszałam tylko „wychodzimy”, a może „idziemy”. Potem biegiem po schodach i całkiem ciemnymi korytarzami do tylnego wyjścia z PKW, mocno ściskana za łokieć przez funkcjonariuszkę. Po drodze mijałyśmy leżącego na ziemi i przytrzymywanego przez kilku funkcjonariuszy mężczyznę; Grzegorza Brauna zapewne, gdyż to on był wynoszony za ręce i nogi, tuż przed nami z sali. Policjant z aparatem, stojąc nad leżącym, wykonywał serię zdjęć. W absolutnej ciemności raz po raz błyskał flesz.

Mojego zatrzymania dokonano mimo okazania legitymacji prasowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (dokumentowałam na video przebieg wydarzeń w PKW dla potrzeb portalu solidarni2010.pl) – dowód osobisty celowo okazałam w dalszej kolejności. Nie podano mi podstawy prawnej zatrzymania, nie usłyszałam: „Jest pani zatrzymana” albo podobnego zdania. Wtrącono mnie do policyjnej budy (więźniarki) wraz z Ewą Stankiewicz. O godz. 1.30 w komisariacie na ul. Wilczej podczas sporządzania protokołu zatrzymania dowiedziałam się, że podstawą zatrzymania jest art. 244 KPK i oskarżona jestem o czyn z art. 193 KK – tryb przyspieszony. Wcześniej kazano mi dmuchać  w alkomat – odmówiłam. Poprosiłam o zawiadomienie rodziny i powiadomienie jej o potrzebie szukania adwokata. Sama nie mogłam do nikogo zadzwonić ani odszukać w komórce potrzebnych numerów – odebrano mi już wszelkie rzeczy osobiste i telefon. Po chwili nastąpiła rewizja osobista, zmuszono mnie do rozebrania się, oddania wszystkiego, z biustonoszem, rajstopami i skarpetkami – potem boso w butach pozostawałam przez wiele godzin.

Od godz. 3.00 do godz. 9.30 (ponad 6 godzin!) trzymano mnie w ciemnej i zimnej lub – na zmianę – dusznej i gorącej (jak w krematorium) więźniarce (policjanci na zmianę chłodzili mnie i rozgrzewali!). Więźniarka „starego” typu  (na pewno nieprzystosowana do przewozu ludzi!) – z dotkliwym okratowaniem, wąskimi lodowatymi ławkami, bez możliwości przytrzymania się czegokolwiek – co przy szybkim i długotrwałym nocnym rajdzie po Warszawie i okolicach było nie do zniesienia. Jak worek kartofli bezwładnie  rzucana byłam po wnętrzu więźniarki i wożona po całym mieście. Tylko na moje wyraźne żądanie (waliłam w obudowę więźniarki!) dostarczono mi raz pół litra wody i raz pozwolono skorzystać z toalety. Na całe godziny byłam pozostawiana na parkingach – wtedy funkcjonariusze opuszczali samochód. Potem na moje pytanie „Dlaczego trwało to tyle godzin?” – policjanci odpowiedzieli: „ A co mieliśmy z panią zrobić…?”

Potem dowiedziałam się, że ok. godz. 3.00 rodzinie udzielono telefonicznie informacji, że zostałam zatrzyma – bez podania przyczyn i określenia miejsca, a o godz. 8.00,  że „Udałam się już na odpoczynek” (sic!), czyli że przewieziono mnie do aresztu śledczego – nie powiadamiając, gdzie areszt się mieści. Wówczas też, czyli dopiero o godz. 8.00 rodzinę poinformowano, żeby szukała adwokata (bo takie wyraziłam życzenie podczas zatrzymania o godz. 1.30 ).

Następnie o 9.30 zostałam osadzona w areszcie śledczym na ul. Żeromskiego w Warszawie. Wówczas zostałam ponownie poddana skrupulatnemu przeszukaniu i rewizji osobistej. Dopiero o godz. 13.00 podano mi pierwszy od wielu godzin posiłek – mały talerz zupy.

W tym czasie – o godz. 11.30 – rodzina wystawiła pełnomocnictwo zastępcze adwokatowi i zaraz potem zostało ono zgłoszone policji. Nie wiedziałam o tym!

Przewożąc mnie w kajdankach na przesłuchanie ok. godz. 20.00 (dwadzieścia godzin po aresztowaniu) na ul. Wilczą, nie powiedziano mi ani słowa o opiece prawnej, jaką miałam – teoretycznie – od wielu godzin. Dopiero na miejscu dojrzałam, z jakim trudem dopuszczają adwokata do mnie na krótką rozmowę, gdy zażądał kontaktu z klientką przed przesłuchaniem.

Do ok. 23 trwało przesłuchanie.

Adwokat dwukrotnie zażądał  zwolnienia mnie po przesłuchaniu – dwukrotnie odmówiono mu bez podania powodów!  Kolejną noc musiałam spędzić w areszcie. Rodzinie nie pozwolono podać żadnych środków higieny osobistej! Nie widziałam nikogo bliskiego…

Następnego dnia, w sobotę 22 XI 2014, dopiero o godz.13.00 weszłam na salę rozpraw – prosto z aresztu, bez możliwości dokonania podstawowych dla kobiety czynności higienicznych. Sala rozpraw pełna była kamer TV – wszyscy mogli mnie oglądać i filmować  wymiętą, nieuczesaną, skrajnie niechlujną…

W przerwie rozprawy sąd zezwolił na podanie mi napojów i czegoś do zjedzenia, bez możliwości kontaktu osobistego z bliskimi. Ponownie w eskorcie policji – wyprowadzono mnie do aresztu w sądzie, ulokowanego dwa piętra niżej niż sala rozpraw – w podziemiu; mogłam wówczas skorzystać z toalety-pomieszczenia bez drzwi, w obecności policjantki. Areszt pozbawiony był okien.

W czasie całej rozprawy (6 godzin), jako warchoł stanowiący fundamentalne zagrożenie dla demokratycznego państwa prawa, dozorowana byłam przez dwóch policjantów.

Na wyraźne życzenie adwokata sąd przychylił się do prośby o zwolnienie mnie po zakończeniu rozprawy.

Kolejne rozprawy przede mną….

Hanna Dobrowolska
Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Portal solidarni2010.pl

[foto – BZ: noc 21.11.2014 – pod komendą na ul.Wilczej ]

za: http://solidarni2010.pl/29533-brunatny-tuskoland-czyli-o-moim-aresztowaniu-w-sali-panstwowej-komisji-wyborczej.html

Reklamy

6 comments on “Hanna Dobrowolska: Brunatny tuskoland, czyli o moim aresztowaniu

  1. Dluga droga . Przed wami miliony niedorostkow politycznych glosujacych
    na to chamstwo. Ale, moze ich obudzicie.

  2. Mam nadzieje, ze juz niedlugo dojdzie do otwartej konfrontacji z rezimem i jego zomowcami. Bedzie goraco, ale nie mamy innego wyjscia. My, albo ta skurw….ska dzicz.

  3. Nie wiem, czy gorsze były dla Pani warunki w jakich się Pani znalazła, czy może zdrada Kaczyńskiego i tzw. niezależnych mediów. Fronda Terlikowskiego, czyli naczelnego filosemity nazwała Panią i Pana Brauna ruską V kolumną. „niezależna” natomiast pisała o prowokacji z Państwa strony. Jednak dla wielu Polaków zarówno Pani jak i Pan Grzegorz Braun jesteście prawdziwymi bohaterami. Budowniczy żydowskich muzeów nie ma nawet na tyle odwagi, żeby powiedzieć, że to rząd stoi za fałszerstwem wyborczym. PKW była jedynie wykonawcą. W normalnym państwie taki rząd wylądowałby natychmiast na bruku, żeby po chwili stanąć pod ścianą. Wraz z nim gbur spod żyrandola co śmie określać siebie jako prezydenta Polaków.

    PS. Kaczyński zobaczył, że popełnił poważny błąd i będzie próbował go naprawić 13-go grudnia. Potrzeba naprawdę wielkiego zakłamania i wielkiej bezczelności, żeby w tak perfidny sposób próbować przejąć to, co Państwo zapoczątkowaliście.

  4. Smutny.
    Za późno się obudziłeś, inni przed tobą dawno to odkryli i ponieśli konkretną stratę czasu z pieniędzmi. Nie startowali do klubu radnych. Tylko mieli na względzie dobre imię Polski. Zostali wykidani, bo byli pierwsi a dzisiejsi to pomyje. Zapomnieli o pierwszych założycielach PiS. Sam… dzisiejszy PiS

  5. Smutne? To jest tragiczne, pełzający reżim jak za PRL, straciliśmy Wolność i Demokrację, nie mamy nawet podstawowych Praw Człowieka. Pełna komuna i ZOMO jak w stanie wojennym. Podejrzewam, że mamy już nieoficjalny stan wojenny.

  6. To wszystko jest bardzo przygnębiające i świadczy jak blisko jesteśmy sowieckiego modelu sprawowania władzy. System zastraszania i restrykcji nadal działa i na zamowienie władzy zostaje odpalony … smutne to 😦

Możliwość komentowania jest wyłączona.