Ewa Stankiewicz: Jest przestrzeń do fałszowania wyborów


Ewa_Studio2-oilRozmowa z Ewą Stankiewicz, dziennikarką TV Republika, reportażystką, liderem Solidarni2010.

Stefczyk.info: Wiele osób przeciera oczy ze zdumienia, widząc to, co dzieje się po wyborach samorządowych. Mamy do czynienia z farsą?

Ewa Stankiewicz: To nie jest farsa, to zgroza. Wybory to przecież absolutna podstawa demokracji. Jeśli wybory się fałszuje, jeśli państwo nie ma zdolności przeprowadzenia uczciwych, opartych na przejrzystych regułach wyborów, to nie ma demokracji, nie ma państwa. Widzimy, jak zawala się podstawa państwa. Mnie dziwi jedynie reakcja ludzi i mediów tzw. mainstreamowych. W mojej ocenie ta reakcja jest niewspółmierna do tego, co się dzieje w Polsce. Wielu ludzi nie uświadamia sobie, czego jesteśmy świadkami.

Czego? Co się dzieje?

Jesteśmy świadkami absolutnego upadku podstaw państwa. Jednak o tym się nie mówi. Podobnie, jak o tym, kto ponosi odpowiedzialność za tę sytuację. Kto powołuje członków PKW? Kto ich zatwierdza? Kto jest zatem odpowiedzialny za ten chaos w Polsce? Trzeba sięgnąć do prawa i jasno sobie powiedzieć: to Bronisław Komorowski jest odpowiedzialny za ten chaos, który mamy w kraju. Przecież było wcześniej wiele sygnałów o tym, jak pracuje PKW. Prezydent powinien znacznie wcześniej reagować. Były sygnały, jak się zachowuje Komisja.

O czym Pani mówi? Jakie sygnały należy przypomnieć?

Wiadomo było, że członkowie Komisji jeżdżą na szkolenia do Moskwy, że wynajmują rosyjskie serwery. Jeszcze przed wyborami pojawiły się wiadomości, że system się wali. Można się zalogować do systemu i wprowadzić po wyborach swojego kandydata na burmistrza i przeprowadzić go do drugiej tury! A obecnie widać, że triumfują najwięksi oszuści. Komu skoczyły wyniki najmocniej w porównaniu do sondażu exit polls? PSL-owi nagle skoczył wynik dwukrotnie. Nagle, z dania na dzień, ludowcy mają większą liczbę głosów. I z dnia na dzień, okazało się, że w niektórych regionach jest 30 procent nieważnych głosów. Nie znajduję słów, żeby ocenić to, co się dzieje. Dla mnie to nie farsa, to upadek państwa. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę.

Jednak Polacy zdają się tego nie widzieć. Życie codzienne toczy się dalej.

To, że w sklepach jest cukier i ocet, nie wystarczy. W niektórych koloniach też tak się dzieje. Widać dziś, że nie jesteśmy jednak, jako Polacy w stanie zorganizować się na tyle, by struktury państwa w najważniejszych sferach funkcjonowały. To przecież dotyczy fundamentów państwa. Ta sytuacja wystawia nam wszystkim bardzo złe świadectwo. My na to przecież pozwalamy.

To nasza odpowiedzialność zatem?

Głównym odpowiedzialnym jest Bronisław Komorowski, wybrany zresztą również w kontrowersyjnym procesie wyborczym.

Dlaczego kontrowersyjnym?

Prezydent Komorowski jest obecnie odpowiedzialny za fałszowanie wyborów. To bowiem on odpowiada głową za państwową komisję. Tymczasem on sam doszedł do władzy w mojej ocenie w wyniku manipulacji wyborczych.

Na jakiej podstawie Pani to sugeruje?

Pamiętam wybory z 2010 roku. Pierwsze wyniki mówiły o prowadzeniu kandydata opozycyjnego. Tak było jeszcze wieczorem. Tymczasem nad ranem wszystko się zmieniło. Widzimy tymczasem jak można manipulować tym systemem. Solidarni 2010 od dawna mówią, że fałszerstwa na poziomie lokali wyborczych są najbardziej agresywne w czasie wyborów samorządowych. W Polsce jest przestrzeń dla fałszowania wyborów. Sądy kompletnie nie reagują na nieprawidłowości wyborcze. Niewielka ilość przypadków dociera do sądów, a dodatkowo niewielki promil tych zawiadomień kończy się wyrokami. W Polsce jest przestrzeń do fałszowania wyborów. Nie ma żadnych konsekwencji i kar dla ludzi dopuszczających się takich rzeczy. W innych krajach to jest surowo karane. To przecież działania przeciwko fundamentom systemu, w którym żyjemy. Sygnały były od dawna, ale nikt nie reagował. Za ten chaos, który dzieje się w Polsce odpowiada prezydent Bronisław Komorowski. W mojej ocenie, on sam doszedł do władzy w wyniku sfałszowania wyborów, przez ingerencję w system komputerowy…

Rozmawiał Stanisław Żaryn
Czytaj oryginalny artykuł na: stefczyk.info


 

zob. też:

Cezary Gmyz: od 25 lat fałszują wybory

W Polsce przez ostatnie 25 są fałszowane wybory zwłaszcza samorządowe, które jest najtrudniej skontrolować. Od lat mamy do czynienia ze zwożeniem pijaczków do komisji wyborczych, czy znaczną liczbą głosów nieważnych

Skomentował w Poranku Wnet Cezary Gmyz, cząstkowe wyniki wyborów z ponad 85% komisji wyborczych, które dają zdecydowane zwycięstwo Ludowcom. Dziennikarz tygodnika DoRzeczy jednoznacznie stwierdza, że mamy do czynienia z „cudem nad urną”:

Jest to coś zdumiewającego i przypomina wybory z roku 1946, kiedy przegrał PSL Mikołajczykowski. Tutaj również mamy do czynienia z fałszerstwem na ogromną skalę.

całość: TUTAJ

Reklamy

3 comments on “Ewa Stankiewicz: Jest przestrzeń do fałszowania wyborów

  1. Piąta prawda sprawiedliwości
    Są cztery prawdy: prawda, też prawda, piękna prawda i g… prawda. Tak przynajmniej twierdzą na Podhalu. Okazuje się jednak, że jest jeszcze jedna – prawda sądowa.
    17 czerwca 2013 roku poseł ziemi lubuskiej, pan Wojciech Zubowski, wniósł interwencję poselską do rąk pani prezes Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze Edyty Gajgal. Pisał m .in.:

    Wykonując mandat Posła na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej, powziąłem informację o nierzetelnym wykonywaniu obowiązków przez biegłego sądowego Jerzego Karpińskiego.
    http://3obieg.pl/piata-prawda-sprawiedliwosci

  2. Wyjście z pata wyborczego 2014
    W kontekście skandalu wyborczego z listopada 2014 warto przypomnieć rozwiązanie, zastosowane już w III RP w roku 1998. Otóż wtedy – z powodu nieprzygotowania na czas reformy powiatowej – nie dało się przeprowadzić wyborów samorządowych w konstytucyjnym terminie, czyli w czerwcu 1998. Przesunięto więc termin tych wyborów na 11 października 1998.

    Radni nie mogli jednak utrzymać mandatów, które wygasały po 4 latach nieodwołalnie. Jak rozwiązano ten problem? Otóż przez 5 miesięcy rady gmin nie istniały, ale nadal pracowały zarządy gmin z wójtami, burmistrzami i prezydentami miast. To było bardzo dobre wyjście; nikt z tego powodu nie zgłaszał zastrzeżeń. Dziś można zrobić coś podobnego w odniesieniu do wyborów do sejmików wojewódzkich, które przeprowadzono w tym roku w sposób tak – delikatnie mówiąc – niedoskonały, że protestom czy wręcz delegitymizacjom nie będzie końca.

    Akurat w maju 2015 trafiają się wybory prezydenta państwa (gwarantowana wysoka frekwencja) i na ten termin można bez trwogi przenieść powtórzone wybory do sejmików. Przy okazji nowelizacji kodeksu należałoby wydłużyć kadencję sejmików do 5 lat, co w konsekwencji zbliży prezydenta RP do regionów. Jasne, że wiązałoby się to z wytężoną pracą konstytucjonalistów, ale oni sobie poradzą w trzy dni, jeżeli otrzymają zielone w tej sprawie światło. Nie może się bowiem ostać prawo, które szkodzi Rzeczypospolitej. W przeciwnym razie – nie ostanie się Rzeczpospolita.

    20 lat temu w wyborach samorządowych oddano 1,6% głosów nieważnych. Dziś obserwujemy zwielokrotnienie procentu głosów nieważnych. Zaakceptowanie tego stanu byłoby policzkiem dla Polaków. I nie chodzi tu o błędy „leśnych dziadków”. Chodzi o to, że wyborcy muszą mieć autentyczne prawo wybierania swoich przedstawicieli. W wyborach samorządowych 2014 byli tego prawa pozbawieni. Dlatego suwerenne, czynne prawo wyborcze należy obywatelom przywrócić w najbliższym możliwym terminie!
    Andrzej Jarczewski
    (wiceprezydent Gliwic w r. 1998)

Możliwość komentowania jest wyłączona.