Koń trojański w komisji? – dramatyczna relacja męża zaufania z ramienia PiS


Przejmująca relacja męża zaufania nadesłana na adres redakcji portalu solidarni2010.pl z małej miejscowości w pobliżu Warszawy: „…już prawie się uspokoiłam, jednak z zaakceptowaniem faktu, że nie upilnowałam, a oszukującym był przewodniczący komisji oraz członek komisji z ramienia PIS – będzie trudniej. Proszę dołączyć do prawdziwych historii oszustw wyborczych.
Z raniącym sercem pozdrawiam. A. „

Relacja przesłana pełnomocnikowi PIS w powiecie n.
Witam. Cieszę się, że jako mąż zaufania w Komisji mogłam przekonać się osobiście, że uczciwości wyborów można dopilnować. Wystarczy pilnować ścisłego przestrzegania procedur i …. w Komisji muszą być 2 osoby zaangażowane w kontrolę: członek Komisji z ramienia PiS i mąż zaufania z ramienia PiS. Niestety w Komisji nr 5 w Ł. tak nie było. Pan Sebastian J. nie tylko nie interweniował przy nieprawidłowościach przy głosowaniu ( nie było ich wiele, ale były). P. Sebastian, moim zdaniem, uczestniczył w zapisaniu w protokole innych, niż podanych w trakcie liczenia głosów i zapisanych przeze mnie , wyników wyboru do powiatu.
Nieprawidłowości w czasie głosowania:
1. Zliczenie kart wyborczych i ostemplowanie części kart odbyło się w sobotę 15. XI, bez udziału przedstawiciela PiS (p. Sebastian nie przyjechał, ja nie byłam powiadomiona). W dniu 16. XI Komisja rozpoczęła pracę o godz 6.30. Na członków Komisji czekała ustawiona w sali zaklejona urna. Zażądałam otworzenia urny, urna była pusta.
2. W trakcie trwania głosowania p. Sebastian, w celu uproszczenia czynności wydawania wielu kart, zaczął wkładać  do jednej z kart (jednej „książeczki) wszystkie pozostałe. Ponieważ za głosy nieważne uznaje się głosy w kartach „rozczłonkowanych”, a wsuwanie kilku kart do jednej „książeczki” mogło do tego doprowadzić- zaprotestowałam, karty wyjęto z książeczki i ułożono jak poprzednio.
3. Zliczanie kart niewykorzystanych rozpoczęto o godz 20.30. Liczyły 3 osoby z Komisji w części sali oddzielonej od sali głosowań kotarą. Zaprotestowałam. Liczenie kart zostało przerwane, wszyscy wrócili do sali głosowań.
4. Po zakończeniu głosowania i zamknięciu Komisji zliczenie do protokołu kart niewykorzystanych oraz liczby osób, które wzięły udział w głosowaniu (po przeliczeniu wynik to 1065 osób)- odbyło się na moje wyraźne żądanie ( przewodniczący chciał od razu wysypać głosy z urn i liczyć wszystko jednocześnie). Karty niewykorzystane zostały zliczone, ale nie spakowane.
5. Po otworzeniu kolejno 3 urn znajdujące się w nich karty do głosowania do Powiatu, do Sejmiku, do Rad i na wójta nie zostały policzone. Znajdująca się w protokole końcowym liczba kart znajdujących się w urnach jest wynikiem  rachunków  dokonanych poza salą głosowań. ( Ja przegapiłam ten obowiązek, p. Sebastian ani nikt z Komisji nie zażądali przeliczenia kart w urnach).
6. Skupiłam się na kontroli wyników głosowania do Powiatu i Sejmiku .
Liczenie kart do Powiatu: wszystkie karty (bez wstępnego przeliczenia kart wyjętych z urny) były jednocześnie segregowane przez wszystkich członków Komisji. Każdy brał plik kart i odkładał w miejsca wyznaczone na : karty nieważne, karty z głosami oddanymi  na listę nr 1, listę nr 3 , listę nr 4 itd. Po takim rozdzieleniu-  karty z głosami na konkretną listę dzielono wg nazwisk i przeliczone dla każdego nazwiska liczby głosów dyktowano przewodniczącemu. Siedziałam obok przewodniczącego i razem z nim spisywałam (w swoim zeszycie) ilości głosów oddanych na kolejnych kandydatów. Potem sama głosy zliczyłam. Jestem pewna, że spisałam te liczby, które były przekazywane.
Oto wyniki: lista nr 1- 90 głosów, nr 3-109, nr 4-123, nr 20- 115,  nr 21- 189, nr 22- 112, nr 23- 129, nr 24- 98.
Po zsumowaniu 1094 głosy.
Po przeliczeniu głosów oddanych na konkretnych kandydatów na listach do powiatu nie został głośno odczytany wynik , nie zaczęto wypełniać  protokołu, przewodniczący Komisji miał swoją kartką, ja swoją. Przegapiłam ten moment. Powinnam domagać się głośnego podania wyników i zapisania w protokole.
Zliczanie głosów oddanych na konkretnych kandydatów w wyborach do Sejmiku odbywało się w tym samym trybie: nie przeliczono wszystkich kart wyjętych z urn, każdy z członków Komisji rozdzielał wzięte karty na listy i kandydatów, potem każdy liczył jakąś kupkę i wynik podawał tym razem p. Sebastianowi, który zapisywał je na swojej kartce (ja siedziałam obok i też spisywałam).
A potem nastąpił moment prawdy. Przewodniczący Komisji i p. Sebastian, będący w tej Komisji z ramienia PiS usiedli obok i zaczęli pisać protokół do przekazania informatykowi. Wyniki wyborów do Powiatu czytał z kartki p. Sebastian, przewodniczący zapisywał. Okazało się, że w wersji dyktowanej przez P. Sebastiana na listę nr 1 (PSL) oddano 150 głosów (ja miałam zapisany wynik 90 głosów).
 
No cóż. Pilnowałam uczciwości wyborów od godziny 6.00 dnia 16.XI do godziny 5.00 dnia 17.XI i nie dopilnowałam. Żeby wybory były uczciwe muszą być dwie osoby: jedna w Komisji z prawem przeliczania kart, druga mąż zaufania. Wzajemne wymienianie się w ciągu dnia zapobiegnie nadmiernemu zmęczeniu przy liczeniu głosów i zwiększy możliwości kontroli. Lokal wyborczy opuściłam o godzinie 5.16, byłam wykończona i załamana. W sytuacji wręcz cichej wrogości Komisji: 7 osób było zainteresowanych tylko tym, żeby jak najszybciej zakończyć, wyniki i przebieg wyborów ich nie interesowały, zaś przewodniczący i p. Sebastian dokonali wg mnie oszustwa. Dlatego nie czekałam już na oficjalny protokół.
Piszę tak późno, dopiero wróciłam z pracy.
Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za zaufanie, cieszę się, że próbowałam coś robić. Z poważaniem Anna Ł.
[ wszystkie nazwiska i nazwa miejscowości – znane redakcji portalu solidarni2010.pl]
Reklamy

11 comments on “Koń trojański w komisji? – dramatyczna relacja męża zaufania z ramienia PiS

  1. @kayan
    Istotnie, teraz będą stałe najazdy na Ewę Stankiewicz. Po ostatnich wydarzeniach w PKW mam uczucia mieszane, ale nigdy nie posunąłbym się do tego typu inwektyw. Prosiłbym „stałego czytelnika”, aby znalazł sobie lepsze zajęcie.

    • Atmosfera nerwowa, to i określenia mocne.
      Może za mocne, ale nie chodzi tylko o okupację siedziby PKW.
      Ewa Stankiewicz jest kojarzona z PiSem, ma w twardym elektoracie PiSu bardzo silną pozycję, ale nie przysparza PiSowi wyborców…
      Na trzy tygodnie przed wyborami dostarczyła paliwa środkom musowego przykazu swoimi rozważaniami na temat śmierci Dariusza Kmiecika wraz z Rodziną w Katowicach.
      Gdybym był szefem ochrany, to chciałbym mieć taka agentkę… 🙂

  2. Cóż, skoro Ewa Stankiewicz, mająca mentalność UB-eka, sama sobie pisze relacje nazywając się „Anna Ł”, to mnie na świecie już nic nie zdziwi. Szczerze? Głosuję na PiS od wielu lat, ale Cynglami gardze, a chyba największym Cynglem i karykaturą dziennikarki jest Stankiewicz. Niestety, zdecydowana większość wyborców PiS patrzy na tą panią z pobłażaniem traktując ją jako folklor, tudzież osobę trochę chorą. I sądzę, że ta biedna, upadła i niespełniona kobieta zdaje sobie z tego sprawę. Cóż, za stalinizmu byłaby kimś…. dzisiaj jest nikim. Na własne życzenie.

  3. WAŻNE !!! MUSI BYĆ Zatwierdzona ustawowo procedura liczenia głosów.
    Tak jak w innych sprawach. Recepty sa określane w ustawie co do milimetra . Wielkość flagi tez, a tu ????
    Dlaczego nie jest spisana jako procedura bezwzględnie obowiązująca, procedura liczenia głosów.
    Kolejność:
    1. ustalenie i głośne podanie do wiadomości ilu wyborców wzięło udział
    2. Ile kart pobrano , ile wydano, ile pozostało.
    3. opieczętować zakleić pozostałe
    …….. itd…. dokładnie opracowane i rozpisane – uwagi osób z doświadczeniem , tak jak Pani „A'” znakomicie pomocne.
    Wszystko powinno być filmowane, fotografowane, żeby kilka śladów danych źródłowych było.

  4. Przepraszam, ale mam mieszane uczucia jesli chodzi o wpis tej Pani. Postaram się wysłać do admina jakiś tekst w sprawie, który może nieco przebije sie przez szum informacyjny i ogólny chaos. Wybory zostały przeprowadzone skandalicznie, to fakt, ale trzeba też zrozumiec na czym polega praca w OKW i jak ona przebiega. Przy okazji polecam mój wpis, w którym częściowo to omawiam: http://blog-n-roll.pl/pl/%E2%80%9E%C5%BCyczymy-wysokiej-frekwencji%E2%80%9D

  5. Najwiecej do gadania maja osoby nic nie wiedzace. Kobieta WYRAZNIE NAPISALA cyt ” a oszukującym był przewodniczący komisji oraz członek komisji z ramienia PIS” Czy to jest jasne? Ona pelnila obowiazki MEZA ZAUFANIA. Z tego wynika ze wszystko zrobila jak nalezy. Wielki szacunek dla pani „A”

    • Ma Pan rację, że mąż zaufania nie podpisuje protokołu. Skupiłem się na tych „fałszerstwach” i pomyliłem funkcje. Późno było. Jednak potem pisałem o pkcie 18. W protokole jest pkt.18 „Adnotacja o wniesieniu przez mężów zaufania uwag z wymienieniem konkretnych zarzutów,…”
      Ponadto mężowie zaufania PiS otrzymali do wypełnienia stosowne formularze i powinni wiedzieć, gdzie je (podpisane) złożyć.
      Zarzut dopisania PSLowi 60 głosów jest poważny. Należałoby zachować kolejność działań. Publiczne opisywanie p. Sebastiana jeżeli już, to dopiero na końcu, po wyczerpaniu innych możliwości.

  6. Szanowna pani oskarża niejakiego Sebastiana (męża zaufania PiS, został skierowany do komisji niezależnie od tej Pani?) o współudział w fałszowaniu wyników wyborów. Pytanie- czy szanowna Pani podpisała protokół? Czy szanowna Pani zadbała o wpis w pkt. 18 protokołu? Jeżeli nie, to dlaczego pisze całkiem składnie tutaj(wpis nie wygląda na sierocy), a nie kieruje protestu do właściwego miejsca?
    Jeżeli nie podpisała protokołu i uniemożliwiono jej wpisanie uwagi w pkcie 18, to najpierw powinna robić aferę w innym miejscu. Czy robi?
    Zadaniowcy i pożyteczni idioci kierują uwagę PiSu na wątki poboczne i trzeba mieć to na uwadze.
    Pozdrawiam
    Hienek

Możliwość komentowania jest wyłączona.