„Tam ulicami chodzę” – debata o Kresach, relacja blogpress.pl


IMG_5163mDnia 29 września br. w klubie Ronina odbyła się premiera najnowszego filmu dokumentalnego Ewy Stankiewicz zatytułowanego „Tam ulicami chodzę. Wyprawa na Kresy z Telewizją Republika”.

Po filmie rozpoczęła się dyskusja z twórczynią filmu – Ewą Stankiewicz, dziennikarzami – Cezarym Gmyzem i Dawidem Wildsteinem oraz specjalnymi gośćmi klubu: Aleksandrą Biniszewską (prezesem Fundacji Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie oraz dyrektorem jedynego Muzeum Lwowa i Kresów w Polsce) oraz Stanisławem Srokowskim (pisarzem, poetą i wielkim znawcą tematyki kresowej).

Spotkanie rozpoczął Cezary Gmyz, który przywołał często występujące porównanie utraty Kresów przez Polskę do utraty Śląska, Pomorza, Prus Wschodnich przez Niemców. Jego zdaniem takie porównanie jest zupełnie nietrafione – dla Niemców utracone ziemie stanowiły rzeczywiste peryferie, podczas gdy dla Polski Kresy to samo centrum jej kultury i historii. By Niemcy mogli odczuć to samo, co Polska po utracie Kresów, musieliby oddać Berlin, Lipsk i Weimar. Wyraził również żal, że nie potrafimy zadbać o pozostałości i zabytki po Rzeczypospolitej, w tym te znajdujące się w Polsce (np. pałac w Narolu). Zdaniem Cezarego Gmyza odbiera nam się świadomość kresową, którą, na szczęście, usiłują podtrzymać środowiska kresowe. Niestety, wiele inicjatyw związanych z Kresami otrzymuje słabe lub żadne wsparcie ze strony państwa polskiego, w przeciwieństwie do polityki prowadzonej wobec ziomkostw w Niemczech.

IMG_5158m

Ewa Stankiewicz przyznała, że jej dotychczasowe doświadczenia dotyczące Kresów były niewielkie. Dopiero niedawno uświadomiła sobie, jak wielkie znaczenie mają dla nas wszystkich Kresy oraz w jakiej wielkiej nieświadomości straty Kresów żyje duża część Polaków, dla których Kresy to puste słowo.

Dawid Wildstein przyrównał niszczenie starych polskich cmentarzy na Kresach do działań dokonywanych przez nazistów wobec cmentarzy żydowskich. W jego opinii, utratę Kresów i ich elity intelektualnej przeżywamy jak stan wygnania, w którym trwamy do dziś. (…)

Aleksandra Biniszewska przyznała, że film ocenia jako relację z wycieczki. Jej zdaniem, nie mówi on jednak o Kresach, bo Lwów czy Wilno nigdy nie powinny być traktowane jak Kresy. Te tereny były środkiem Rzeczypospolitej, tym czym Polska żyła i skąd pochodzili jej najwięksi pisarze, poeci, muzycy i bohaterowie. (…)

IMG_5201m

Stanisław Srokowski wyraził swój bardzo krytyczny stosunek do obejrzanego filmu, jednocześnie podkreślił wielki szacunek do autorki i jej dotychczasowej twórczości. Jego zdaniem problemem jest nieznajomość i niezrozumienie przez autorkę Kresów. Wyraził pewność, że po tym kontakcie z Kresami, następny film będzie lepszy, mądrzejszy i ciekawszy. Jego zdaniem największą wartością tego filmu jest to, że powstał i pewnie dla ludzi, którzy nic nie wiedzą o Kresach, ten film coś powie.(…)

Nie wiem, czy Państwo wiecie, że na wszystkich pomnikach polskich, które pozwolono postawić na ziemi, obecnie ukraińskiej, nie ma napisane kto pomordował Polaków: zostali zamordowani, zostali zabici. Przez kogo? Przez krasnoludki? To woła o pomstę do nieba. Przecież my walczymy o prawdę, o to by ten świat był mądrzejszy, lepszy, sprawiedliwszy.” (…)

Podkreślił, że tylko prowadzenie otwartej dyskusji pozwoli zasypać doły między nami i Ukraińcami.

…. ja nie kopię tych dołów, żądam prawdy w imię tych 200 tysięcy Polaków pomordowanych, kilkudziesięciu tysięcy Żydów, kilkudziesięciu tysięcy Ukraińców pomordowanych przez samych Ukraińców.”

IMG_5193m

Aleksandra Biniszewska zaapelowała również:

Jeśli my mówimy coś krytycznego, prawdziwego, to jesteśmy wrogami Ukraińców, to jesteśmy ruskimi agentami wpływu. To nieprawda. Mam wielu przyjaciół Ukraińców, tylko bym chciała, żeby szanować moją tożsamość narodową, moją pamięć, a tego niestety nie ma.”

Ewa Stankiewicz bardzo podziękowała za krytykę. Przypomniała również, że taka formuła filmu zlecona została przez producenta. Miał to być zapis wyprawy ludzi, którzy pojechali z Telewizją Republika szukać swoich kresowych korzeni. Teraz uświadomiła sobie, jak bardzo potrzebne jest, by młodzi ludzie zwiedzali tamte strony, jak bardzo potrzebne są filmy i literatura na ten temat. (…)

Do dyskusji została zaproszona publiczność. Głos zabrał, między innymi, Wiktor Węgrzyn, organizator corocznego Rajdu Katyńskiego. Stwierdził on, iż zapis cenzury na Kresy istnieje w Polsce od siedemdziesięciu lat i jest prowadzony konsekwentnie do dziś. Wyraził zadowolenie, że taki film powstał. Chciałby, by mógł powstać taki, o jakim mówił Stanisław Srokowski. (…)

Wieczór zakończył się konstatacją, że pomimo podjęcia trudnego tematu, daje się o nim rozmawiać spokojnie i otwarcie.

Gorąco polecamy całość: link poniżej

Relacja: Ula (tekst), Bernard i Margotte (foto, wideo) Portret użytkownika Blogpress

Reklamy