Agnieszka Romaszewska: Historia cepem pisana


A_RomaszewskaSprawa profesora Kieżuna i reakcje na tekst z DoRzeczy oskażający profesora o agenturalność ujawniły, jak bardzo przez ostatnie 25 lat, przy ocenianiu naszej najnowszej historii, wpadamy w pułapkę. Zostaliśmy schwytani gdzieś pomiędzy ubóstwieniem ubeckich archiwaliów, które mialy zawierać miarę rzeczy i miały ukazywać prawdziwe oblicza ludzi, a zabobonnym ich potępieniem, jako diabelskiej dziury z rozpaloną lawą, którą trzeba jak najprędzej zabetonować, by z niej nie wylazły demony. W efekcie z jednej strony potraktowano ubeckie papiery jako źródło PRAWDY, z dugiej zaś jako kwintesencję ZŁA, przed którym ludzi za wszelka cenę trzeba chronić. Do powszechnej świadomosci najmniej przebił się stan faktyczny: że są one po prostu źródłem wiedzy. Wiedzy cennej ale dość specyficznej i tylko cząstkowej. Wymagającej  wydobycia, skonfrontowania z innymi danymi, zrozumienia i opracowania. 

W jednym aspekcie przeciwnicy lustracji (którym to mianem określa się zarówno procedurę sprawdzenia osób publicznych pod względem ich zaangażowań agenturalnych w przeszłości, jak i oczyszczenie życia publicznego w ogóle) mają rację. Archiwa tajnych służb, a tajnych służb państw totalitarnych w szczególności, zawsze zawierają bardzo niepiękny obraz rzeczywistości. System mianowicie, by się utrzymać, poprzez służby żerował na najgorszych ludzkich cechach i z nich czerpał swoja siłę. To leży u  źródeł emocji jakie te materialy wywołują i jest przyczyną tego, że wielu chciałoby je ukryć. W odpowiedzi inni robią z nich kamień filozoficzny.

Ludzie godzili się na współpracę z SB z różnych motywów najczęściej malo szlachetnych. Dla własnego interesu, jak wyjazd na zachód, czy możliwość wykonywania pracy, ktorą uważali za ważną albo lukratywną, często ze strachu, że jak się nie zgodzą to będą mieli kłopoty, godzili się czasem z własnej woli, a czasem pod szantażem. Byli bardzo przydatni i byli tacy, którzy wlasciwei niczego szczególnego nie zrobili. Niekiedy istnieli zamiłowani kapusie, którzy naprawdę kochali tę pracę,  ale byli także TW pozorowani, którzy podejmowali, albo przynajmniej sądzili że podejmują, bardziej lub mniej udaną grę z SB. W większości przypadków ludzie wiedzieli, że zostali wpisani jako TW, ale bywały i takie sytuacje, że spotykano się z nimi nie mówiąc im dokładnie o co chodzi, by ich nie płoszyć. Niemal każda sytuacja mogla być w szczegółach inna.

W drugiej połowie lat 70 i w latach 80 coraz powszechniejsze stawało się przekonanie, że z SB w ogole rozmawiać nie należy (i było to faktycznie jedno z epokowych odkryć polskiej opozycji demokratycznej), bo zawsze jest się na przegranej pozycji. Wcześniej postawy w tej sprawie były bardzo różne. Byli i tacy, ktorzy uważali, że trzeba starać się SB oszukiwać,  migać się. Jeszcze w 81 roku, kiedy ja, jako 19 letnia studentka całą siłę charakteru wkładałam w to, by pokonac strach i nie podpisać w stanie wojennym lojalki, dwójka starych akowców, współpracowników moich rodziców, uważała  taką postawę za szaleństwo. Wręcz przeciwnie byli zdania, że należy jak najszybciej podpisać cokolwiek tam dają, bo to przeceiż nie zobowiązuje, wyjść z kryminału i robić swoje…Strasznie byłam tym wtedy oburzona.

Jednym słowem, choć można okreslić gdzie w danym czasie historycznym leżało dobro, a gdzie zło, to nie było i nie ma przez wszystkie lata PRL JEDNEGO WZORCA KAPUSIA i jednego wzorca człowieka porządnego.

W przypadku Witolda Kieżuna nie zdziwiłam się ani przez moment informacji o tym, że profesor rozmawiał z SB. Byłam pewna, że musieli do niego podchodzić, ze względu na  liczne wyjazdy na zachód i pracę w elitarnej grupie wysokiej klasy specjalistów od zarządzania. Pytanie brzmiało raczej, jak sobie z tym poradził. Jak wyglądał ostateczny bilans tego co mu się udało załatwić, a  co nie. Komu ewentualnie zaszkodził.

Kieżun twierdzi, że gadając z ubekami nie zdawał sobie sprawy, że wpisują go jako TW. Materiały to w zasadzie potwierdzają (jest tam na przykład stwierdzenie, że nie należy brać od niego podpisu, ani płacić mu, by go nie płoszyć). Według mojej subiektywnej oceny dostępnego publicznie materiału, najbardziej wygląda na to,że Kieżun oszukiwał w tej sprawie SB ale  i SB niestety oszukiwała jego…

Dalsze materiały także potwierdzają jego słowa i wskazują na podejmowanie przez niego „gry” z SB. Ewidentne jest, że profesor udawał posłusznego i aprobującego system obywatela PRLu. Najwyrażniej opowiadał esbekom to co uważał, że będą chcieli usłyszeć, łącznie zresztą z „moczarowskimi” interpretacjami, chwilami nawet kpiąc sobie z nich w żywe oczy. Grał rolę człowieka wywodzącego się z innej Polski, który jednak pogodził się z realiami i może być pożyteczny dla systemu. Według mnie, z przytoczonych opisów wyrażnie wynika, że Kieżun odgrywa przed ubekami teatr (na przykład to klócenie się ze swoim dobrym kolegą Chrzanowskim), opowiadania o Żydówce Staniszkis (której pochodzenie ze starej endeckiej rodziny musiał doskonale znać), próby przemycania maksymalnie negatywnych opinii o co bardziej zaprzedanych tuzach reżimu z Polskiej Akademii Nauk, próby przekonywania esbeków, że po czerwcu 76 najlepszą bronią przeciw opozycji będzie amnestia, a żeby zneutralizować ikonę opozycji generała Borutę – Spiechowicza, najlepiej opublikować kilka pozytywnych artykułów na jego temat…

Co do reszty materiałów, do których odwołują się autorzy tekstu w DoRzeczy, trudno stwierdzić z całkowitą pewnością, bez oglądania archiwum, co z tych kilkuset stron akt naprawdę jest donosem, a co materiałem analitycznym pisanym być może nawet niekoniecznie dla SB, który słuzby mogły  przejąć poza  wiedzą profesora. Przecież przejmowanie korespondencji do na przyklad  Kultury Paryskiej zdarzało się nierzadko. Z samego zaś artykułu wynika, że Kieżun objęty byl ścisłą inwigilacją.

Z materiałów opublikowanych cząstkowo przez Cenckiewicza i Woyciechowskiego wynika według mnie, że Kieżun podejmował dość niebezpieczną i śliską grę z SB,  (i z departamentem III i z wywiadem czyli I)natomiast nie wynika, że był tajnym i  świadomym, realnym  kapusiem tej służby.  Jaki był bilans całego tego okresu w życiu Kiezuna należałoby dodatkowo zbadać, co zrobił dobrego a komu zaszkodził. Zawsze takie sytuacje, zwłaszcza starannie ukrywane, bywają ryzykowne moralnie.  Zazwyczaj odnoszę się bardzo sceptycznie do możliwości „ogrywania” tajnych służb, tu jednak postawiłabym tezę, że jak by to nie bylo dziwne, wybitnie inteligentnemu i blyskotliwemu, profesorowi to się wówczas w znaczniej mierze udało… Kieżun twierdzi, że istotna jego motywacją  do gry z SBbylo to, ze w tym samym czasie współpracował też z Amerykanami, produkując ekspertyzy także i dla nich i starał się w ten sposób chronić te swoje kontakty. Warto by cały ten wątek zbadać, bo z dostępnych obecnie materiałów wynika,  że robił to nadzwyczaj skutecznie.

Niestety w naszej teczkowej świętej wojnie, gdzie padały już wszystkie fałszywe argumenty, tylko po to by zdyskredytować próby dochodzenia do rzeczywistości, także i te prawdziwe brzmią falszywie. Gdy każdy  tchórz twierdzi, że był Konradem Walenrodem, prawdziwego litewskiego rycerza  – rozpoznać niezwykle trudno. Niestety zamiast badać postawy ludzkie i strategie przyjmowane przez różnych ludzi wobec systemu, próbowano raczej w Polsce zabić odpowiedzialaność, zamazywać uwydatniane przez system ludzkie slabości, zwłaszcza, gdy były to słabości „naszych” kolegów.  No to mamy teraz takie wszystko ogólnie zamazane. A na środku tego zamazanego bałaganu stoją historycy z DoRzeczy i za pomocą cepa wymierzają co poniektórym „sprawiedliwość”. Znając zaś stosunek Slawomira Cenckiewicza do Kieżuna o czym przeceiż sam pisał, można zaryzykowac twierdzenie, że ta „sprawiedliwośc” wymierzana jest w dodatku w jak najbardziej współczesnym, a wcale nie historycznym kontekście

Na zakończenie jeszcze małe Post Scriptum.  Wiele się przy okazji mówi o tym, jak to równo trzeba traktować „swoich” i nie swoich i rożni sympatyczni skądinąd ludzie odziewaja maski Katonów. To, że trzeba, to fakt.  Zawsze staram sie to robić. Fakt jednocześnie, że jest to bardzo rzadkie.

Ale gdy pomyślę sobie z jaką i lekkością i dezynwolturą oraz co gorsze niezachwianą PEWNOŚCIĄ SIEBIE, ludzie, którzy nie mają nawet ćwierci, nawet 1/8 tych dokonań życiowych co profesor, śpieszą się etykietować i pakować do worka z napisami „komunistyczny kapuś”, „człowiek złamany” 92 letniego dostojnego i niezwykle dzielnego starca, jak świetnie ZNAJĄ jego motywacje i sprzed 40 lat, jak każe się mu w tym właśnie wieku rozpocząć walkę o swoje dobre imie, gdy on ma już tak mało czasu, jak ciąga się go przez wszystkie internety, których przy całej nadzwyczajnej zresztą bystrości, juz nigdy tak sią nie nauczy, jak ja z wami, gdy stawia sie go w sytuacji wymagającej szybkości ripost i niezwykłej odporności, waleczności i to non stop  (no bo co? stary to stary ,ale skoro wypowiada się publicznie – to nie ma taryfy ulgowej). Jak to wszystko oglądam, to mnie trzęsie.

I mam ochotę powiedzieć: OK . Najpierw ze mną sie spróbujcie panowie „czyścioszki” ze służb asenizacyjnych.

za: aromasze.salon24.pl

zobacz też:

Miniwykład Agnieszki Romaszewskiej pod Namiotem Solidarnych2010 – 21.09.2014 – video

 

 

Advertisements

16 comments on “Agnieszka Romaszewska: Historia cepem pisana

  1. Pan Robert Majka z Solidarności Walczącej ma rację. Poza tym dyskusja z Ochnia Quichni nie ma sensu. Jak ktoś używa bełkotu, zamiast mądrej sensownej dyskusji, jaki sens ma rozmowa z kimś takim? Na forach dyskusyjnych pojawiają się „zielone ludziki” , które mają płacone za to, aby zamienić dyskusję merytoryczną w bełkot idiotyczny. Chodzi o zamieszanie i wprowadzenie w błąd. I w tym jest rzecz. I taki bajkopisarz po wypisywaniu różnych bzdur otrzymuje odpowiednią gratyfikację pienieżną.

  2. Albo ufamy lustracji , Albo ja rozmywamy …, Przyjmujac rozumowanie p redaktor lustracja nie ma sensu , bo kazdy moze tlumaczyc sie w podobny sposob , a jesli nawet to Prof Kiezun mial wiele okazji zeby rzecz cala naglosnic i wyjasnic
    Lustracja musi byc przejrzysta i sprawiedliwa dal wszystkich -tak dla Komorowskiego jak i prof Kiezuna – sprawiedliwosc nie moze byc mierzona rozna miara.

  3. @kamyk. Dziękuję z wzajemnością. Polak nie przyjdzie, nie interesuje się, nawet nie napisze. Książkę ostatnio czytał jak nie było internetu. Tak dziś wygląda skłócona Polska. Też życzę zdrowia, bo pewnie też masz zszargane.
    Proszę nie przejmuj się niepowodzeniami. Chcieliby w chciejstwie, niestety mamy większy „dołek” niż widać.

  4. oh Ohnia ! zdrowia życzę…jutro też jest dzień…! może coś inni napiszą…

  5. @Majka , zwątpiłeś, i proszę nie podpisuj się znaleziskiem kamyka. Nawet nie wiesz, że jak KOPNIESZ kamyk, kamień, kamol po drodze. Co on ma w środku. On w środku ma kryształy jak szmaragd, kryształ górki, pewnie w sercu co go brakuje, rubin, opal. Właśnie tego, tych kryształowych kamieni kamiennego środka ci brakuje.
    Majka, kamol, proszę nie odpisuj z innego…
    Jak już masz współczesne problemy, proszę jedź do Bałtowa i poznasz jak smakuje Kamień!
    Majka, są tacy wariaci, zwij jak chcesz, którzy szli jak Pierwsza Kadrowa z Pierwszą Solidarnością. Coś dopisać? Mógłbym wiele.. właśnie /admin przepraszam/ durnie z Polką zrobili co zrobili! Przyzwolili na V Gospodarczy rozbiór! Nawet „SWcząca” nic nie pomogła a chciałem. Gdzie byłeś. Od prawdy nie uciekniesz.

  6. eeeeeeeeeeee.. tam Ochnia….! główny nurt jest ściekiem….! i co? radzisz mi..?.a sami se pływajcie + ten głosujący w szambie

  7. De za wu. @Do Majki.
    …ludu, ludu, cóż żem ci… Polsce uczynił.
    Szanowny Panie.
    Przecież na początku napisałem Panie Majka!
    Po drugie:
    też z emocją odpisujesz. Mam wiedzę o Solidarności, proszę o choć trochę pokory ale…

    …ambicyjki, ambicyjki.
    A głupiemu radość?
    To groźna postawa. Są ludzie, którzy chętnie korzystają z wszelkich nowinek w komunikowaniu między sobą. Niespodzianka? Nie.

    Historyczne miasto Przemyśl jest od grubych wieków historią i tradycją historyczną. Poczynając od starego Kopca Tatarów na największym wzgórzu historycznego miasta Przemyśla, poprzez:
    – jak wspomniałem Kopiec Tatarski
    – Katedra rzymsko – katolicka św. Jana Chrzciciela
    – Katedra bizantyjsko – katolicka
    – Kościół karmelitów św. Teresy
    – Muzeum Diecezjalne
    – piękne Muzeum na wzgórzu zamkowym, powyżej głównej ulicy Przemyśla
    – Najważniejsze to jak Polacy w zaborach dali się „rżnąć” i zostali pochowani w zespole cmentarzy z I i II wojny światowej.
    Byłem w Przemyślu naście razy, zwiedzałem miasto, rozmawiałem z ludźmi, być może z tobą, spałem w „Mateczniku”, w Domu Pielgrzyma na Kalwarii Pacławskiej, spałem w Jureczkowej u pewnego gospodarza, który działał w ” Przemyskiej Rolniczej Solidarności”. Znam wiele faktów…

    Cenię sobie Pierwszą Solidarność, gniłem za nią! A Polacy pokazali mi pewien nie grzecznościowy PALEC nie z polskiej kultury! Wiesz, który…

    Kiedyś na spotkaniu z Panem /szacunek/ z Panem Krzysztofem Wyszkowskim, powiedział: jak mamy się poznać i szanować mówmy sobie My, weterani po normalnemu po imieniu, Ty.

    @Majka, współcześnie klasyfikując cenię sobie:
    – Pierwszą Solidarność sierpnia 1980
    – trochę później cenię sobie ruch Solidarność Walcząca z P. Morawieckim
    – Ruch Odbudowy Polski z Panem premierem Janem Olszewskim
    – obecnie Prawo i Sprawiedliwość
    Nie podjąłeś szukania w przestrzeni…

    Cenię sobie Świętość Prezydenta Rzeczypospolitej śp. Lecha Kaczyńskiego i Pierwszą Damę!!! Uzyskał za pozwoleniem Polaków najwyższy Urząd Rzeczypospolitej za wolą Polaków zginął w Z A M A C H U!!!
    – cenię premiera Pana mec. Jana Olszewskiego, cenię za założony Ruch Odbudowy Polski
    – cenię Pana Wyszkowskiego, założyciela pierwszych wolnych związków. (…)

    Polacy do strajków sierpniowych 1980 r. byli całkowicie ZJEDNOCZENI ! Mam do ciebie pytanie: co się stało z Polakami po sierpniowych strajkach 1980 r.? Co, ogłupieli?

    Jedna moja prośba: proszę idź na pielgrzymkę do świętego sanktuarium na Górę Pacławską i przemyśl swoje od nowa. Być może popełniłeś błąd.
    Z miłości do Ojczyzny z szacunkiem – POZDRAWIAM.

  8. @kamyk. To się absolutnie mylisz. Jesteś przesiąknięty współczesną obojętnością. To złe dla Polski, bo płyniesz na brzegu głównego nurtu. Proszę o więcej cywilnej odwagi.

  9. -cośkolwiek skomentowalem już ten artykuł .”w polityce.pl”.Ocenilem że wolę 100 Klieżunów niż 3 czy 4 żiemkiewiczów,Cenckiewiczów.Gontarczyków,Wildsteinów ,Zychowiczow etc…jakoś tak.Dzisiaj dosłuchałem wypowiedzi Cenckiewicza w tv Republika i moj osąd trochę się zmienił.Nie calkiem ale pofolgowalem im..
    Odnosząc sie do zdania redaktor o SB :że „żywili się ludżmi „..tz.podlymi ich cechami…Jest to mylny osąd,błędna interpretacja…żywili się ludżmi porządnymi.Podły czlek nie „pozywi” się tak dobrze drugim podlym …beż porownania lepszym „kęsem’ dla podleca/podłego/ jest osoba uczciwa…Chyba znamy to z życia…ktoś chce podyskutować może…? posluchamy..
    R.Majka komentując podkreśla ludzką pogardę dla zasad…tz.że obecnie żyjące spoleczenstwo tak ma…nie chce mi się tego rozwijac bo jest noc i mi nikt nie placi…
    Innym piszącym płacą za brednie i to spoleczenstwo to czyta..Skala zidiocenia cy cuś..? tak maja i już…widocznie dobrze im z tym…zidioceniem..A ile szkód narobią świadomie to oni wiedzą…a może nie wiedza? Myślę że wiedzą i czerpią z tego tak jak SB /emanacja komuny/ czerpła…no i sama komuna przecież! Dzisiaj zastąpili ich …no proszę o podpowiedż…?!

  10. @Panie Majka.
    Nie zgadzam się z tym co Pan wypisuje!
    Przepracowałem swoje życie uczciwie i absolutnie żadnego piśmidła /czytałem/ świadomie nie podpisałem. Byłem lustrowany i sam poddałem się lustracji. Dostałem trzy odpowiedzi z różnych okresów po 1989 r. wszystkie odpowiedzi: NIE WSPÓŁPRACOWAŁEM, NIE NADAWAŁEM.

    Z tego tytułu muszę Panu dopisać, że moi koledzy, których w pracy lata prowadziłem za rękę! Okazało się, że byli w UB, PZPR, WSI i we wsi pogrążeni. Mają dziś świadczenia tylko czy aż /to pana opinia/ o 3. 000,- zł. /trzy tysiące złotych = polskich/ niż moje świadczenia. Mnie się nawet należał dodatek. Jak trzy inne dodatki.

    Tusk ostatnio zrobił ustawę, że mnie/nas pozbawił świadczeń w skali roku około 2000,- zł.
    SŁYSZAŁEŚ?????????

    Nie słyszałeś!

    O tej zbrodni Tuska na wieczyste podpisane świadczenia emerytalne wczoraj pisał „Nasz Dziennik” i wieczorem mówiła TV TRWAM!
    Publiczna Tuska i Ruska tvn, Polsat nawet nie mruknęli jak kot mruczy.

    CZŁOWIEKU, zastanów się w przyszłości co piszesz, PROSZĘ nie zgaduj.

    • Do Ochnia Quichni . Po pierwsze: Rozumiem,że tak się Szanowny Pan nazywa. Ja się podpisałem pod swoim tekstem z imienia i nazwiska.
      Po drugie: Dlaczego Pan tak emocjonalnie podchodzi do tematu lustracji. Spokojnie. Gdyby Pan przeczytał mój komentarz ze zrozumieniem tekstu, i spokojnie go przeanalizował, nie musiałby Pan wszystkiego brać do siebie? Chyba, że coś w pana życiorysie nie do końca jest jasne? Zakładam jednak, że jak Pan twierdzi poddał się Pan lustracji z własnej inicjatywy. I dobrze. Zastanawiam się, co mogło Szanownego Pana wprowadzić w taki zły nastrój? I jeszcze jedna kwestia prosiłbym, aby Pan powstrzymał się od dyskursu na poziomie ” per Ty” i mniej nerwowości. Bo to szkodzi zdrowiu. Jak człowiek jest w porządku w stosunku do siebie samego i ludzi, i nikt przez Waszeci nie doznał jakiejkolwiek przykrości, szkody, to dlaczego się Pan tak denerwuje? Jeszcze raz powtórzę, spokojnie, zrobić sobie i domownikom herbatkę z melisy lub czarną i cieszyć się życiem, jak było się uczciwym człowiekiem. Chyba się Pan teraz ze mną zgadza. Jak Pan widzi, spokojnie i rzeczowo panu odpisałem. Proszę więc mnie nie atakować,nawet wówczas, jeśli się Szanowny Pan z treścią mojego komentarza nie zgadza. Bo agresja nie jest dowodem na kulturę polityczną. Myślę,że się rozumiemy. Żegnam. Miłego życzę popołudnia. Pomimo wszystko,ze mnie Pan tak zaatakował, co mija się z celem w merytorycznej dyskusji.

      Pozdrawiam z Przemyśla

      Robert Majka – politolog, Solidarność Walcząca Przemyśl, 25 września 2014 r
      Radny Rady Miasta Przemyśla (2002 – 2006)

      https://www.facebook.com/robert.majka.589

  11. Z materiałów opublikowanych cząstkowo przez Cenckiewicza wynika według mnie, że Lech Wałęsa podejmował dość niebezpieczną i śliską grę z SB, natomiast nie wynika, że był tajnym i świadomym, realnym kapusiem tej służby. Jaki był bilans całego tego okresu w życiu Wałęsy należałoby dodatkowo zbadać, co zrobił dobrego a komu zaszkodził.

  12. Gorąco popieram.
    Wielki SZACUN dla Pani Agnieszki, jak i prof. Kieżuna za ODWAGĘ w czasach, gdy jest/była ona tak potrzebna.
    Może świadomie, może nie, ale pojawiają się ostatnio wpisy / publikacje nie zachęcające ludzi do wspólnego działania z powodu detali obecnie drobnych .
    A wyzwania przed nami niemałe. Jest okazja, by zjednoczyć się wokół spraw ważnych.
    Jestem ciekaw, czy po zwycięstwie w ogóle będziemy mieli jeszcze ochotę na to, by wracać do tych spraw?.

  13. Zdaniem Pani redaktor Agnieszki Romaszewskiej cyt: „Ludzie godzili się na współpracę z SB z różnych motywów najczęściej mało szlachetnych.”

    Po pierwsze : Niektórzy, ale nie wszyscy.

    Po drugie: Daleki jestem od potępiania kogokolwiek za to,że popełnił życiowy błąd. Rozumiem błąd, nieświadomy błąd, można, a czasami nawet należy wybaczyć. Nie wierzę, aby każdy, kto poszedł na współpracę popełnił wyłącznie błąd z nieświadomości? Nie bądźmy naiwni, nie bądźmy infantylni. Temat jest o wiele trudniejszy niż nam się by wydawało. Po latach patrząc na niektóre „przykłady”, które poszły na współpracę z aparatem bezpieczeństwa państw komunistycznych, można sobie uzmysłowić, że bycie cynikiem jest bardziej opłacalne, niż bycie człowiekiem dla którego zasady są święte. I wychodzi na to, że Ci cynicy to wprawdzie moralnie się nie „popisali” ale poprzez swój ówczesny niemoralny wybór, mogli się w życiu ustabilizować, ukończyć studia, być naukowcem. A inni w tej samej sytuacji, lub podobnej, którzy odrzucili niemoralne propozycje stabilizacji.

    Po trzecie: Po latach okazuje się, że są frajerami. Mało tego, są gorzej traktowani przez zwyczajnych ludzi, tak zwanych normalnych obywateli polskich, dla których agentura i ich oficerowie prowadzący mają znacznie więcej im do zaoferowania. A Ci ludzie, którzy zachowali się wówczas z godnością, mają dzisiaj tylko zasady, którymi gardzi się powszechnie. A skąd w człowieku pojawia się pogarda dla zasad? Moim zdaniem stąd, że Ci, którzy idąc na łatwiznę, wybierając drogę na skróty, kosztem ludzi z zasadami, realnie udowadniają, co jest górą, i kto jest górą. Konsekwencją czego jest późniejsze pogłębianie się kryzysów i brak autorytetów. A nawet jeśli jacyś się ostali , to dla reszty są jak kosmici, uważa się ich za nieprzystosowanych społecznie, uważa się ich za dziecinnie naiwnych, tylko dlatego, że mieli odwagę być wierni do końca zasadom nie w teorii, a w praktyce.

    Smutna to konstatacja. Niestety.

    POLECAM CIEKAWY ARTYKUŁ PRASOWY (pdf , można skopiować)
    źródło inf: http://www.sw.org.pl/sw-d-gp-1.pdf

    OSZOŁOMY- mówili o nich w latach 80.
    Rusofoby- dekadę później.
    WARIACI- już w nowym milenium.
    Okazuje się, że to oni, ludzie SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ,
    prawidłowo przewidywali rozwój sytuacji oraz zagrożenia.
    Co mają z tego poza gorzką satysfakcją?

    Mira Suchodolska

    (Dziennik GAZETA PRAWNA nr 153, 8-10 sierpnia 2014 roku)

    Pozdrawiam z Przemyśla

    Robert Majka – politolog, Solidarność Walcząca Przemyśl, 25 września 2014 r
    Radny Rady Miasta Przemyśla (2002 – 2006)
    https://www.facebook.com/robert.majka.589

    • Ma pan rację… Po doświadczeniach sowieckich łagrów prof. Kieżun WIEDZIAŁ czego należy się spodziewać w PRL – a podjął decyzję „ROZMÓW” z tymi, którzy strzelali jego KOLEGOM z AK w tył głowy – to było moralne? Pani Romaszewska – czy istnieje WIĘKSZA lub MNIEJSZA MORALNOŚĆ? WIĘKSZE lub MNIEJSZE ZŁO? To pani ojciec wyprocesował ZAPŁATĘ zwaną ODSZKODOWANIEM, za swoją „działalność” w opozycji – pieniądze mu wypłacono z kieszeni PODATNIKA – tego też, któremu z nędznej emerytury zabierają jeszcze podatek… Dlaczego jako poseł czy senator nie zadbał o WSZYSTKICH SWOICH KOLEGÓW z OPOZYCJI? Od prof Kieżuna oczekuje: przeprosin dla prof. Cenckiewicza i dr Woyciechowskiego za nazwanie ich SKURWYSYNAMI – to był knajacki język tych z SOWA i PRZYJACIELE… oraz przeprosin dla jego KOLEGÓW z AK, że nie był wierny swojej AKowskiej PRZYSIĘDZE – to tyle… Wdowa po żołnierzu Powstania Warszawskiego ps. ZYCH ze Zgrupowania CHROBRY II…

Możliwość komentowania jest wyłączona.