Proceder werbowania agentów/ trolli w sieci


fot. blary54/sxc.hu

Jakiś czas temu zamieściłem na jednym z dobrze znanych portali z ogłoszeniami takie oto ogłoszenie- prowokację:

„Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy żyją z pisania lub chcą zacząć żyć. Naszym celem jest walka z tradycyjnym modelem społeczeństwa, który wyklucza wiele osób z normalnego życia. Chcemy zerwać z haniebnym patriotyzmem wspominkowym, który bezpodstawnie wybiela naszą historię i tym agresywnym często przedstawianym na ulicach i stworzyć nowy, lepszy świat– świat w duchu liberalnych wartości.”

Podkreśliłem w tym ogłoszeniu słowa- klucze.  

1. Walka z tradycyjnym modelem społeczeństwa to synonim działań dywersyjnych, co dziś niewielu rozumie. KGB podczas zimnej wojny i dużo wcześniej prowadził działania, których celem było wprowadzenie chaosu i dezintegracji obywatelskiej w krajach będących na jego celowniku  m.in. w silnych Stanach Zjednoczonych. Problem doskonale opisuje Jurij Bezmienow w „Jak napaść na państwo?” Służby rosyjskie prowadziły działalność wywiadowczą i dywersyjną w czasopismach już na przełomie XIX i XX w.
„Pionierem tworzenia sieci agentury wpływu był Piotr Iwanowicz Raczkowski, szef Zagranicznej Agentury Ochrany w Paryżu w latach 1885-1902. Opłacał on sowicie i regularnie francuskich żurnalistów, piszących na zlecenie i umieszczających we francuskich czasopismach pochlebne artykuły o rodzinie carskiej oraz sytuacji wewnętrznej i gospodarczej Rosji.”*

2. Podobnie jest w przypadku tworzenia nowego, lepszego świata, bo aby ten nowy świat stworzyć trzeba zburzyć stary. Dziś mamy już tyle szumu polegającego na tym, że wmawia nam się że Kościół, pamięć historyczna i tradycyjna rodzina to największe zagrożenia dla wolności, ładu społecznego i demokracji, że ludzie po prostu przestali zwracać na to uwagę. Przestali rozumieć, że to czysta dywersja.

Aplikacje, które otrzymałem i których fragmenty tu przedstawię są dowodem na to, że coś co nazywamy „płatnym trollingiem” rzeczywiście istnieje. Oczywiście nie każdy płatny troll/ agent będzie nas obrzucał inwektywami. Niektórzy są dosyć dobrze przygotowani do dyskusji, ale to ich przygotowanie nigdy nie służy dobrej sprawie. Nawet gdy podają fakty, to ich zestawienie ma na celu odwrócenie uwagi od meritum, lub po prostu zdenerwowanie rozmówcy.

Przykład:
Piszemy na forum o jakiejś aferze korupcyjnej opisanej w danej gazecie. Na to nasz płatny troll (agent)-rozmówca odpowiada, że w tym samym numerze gazety napisano jakąś bzdurę. Ma rację i ma prawo tak pisać, więc tutaj nie popełnia grzechu. Natomiast gdy zadamy sobie pytanie: co jest jego rzeczywistym celem i z jakich działa pobudek?- sprawa nabiera innego wymiaru.
Płatny troll nie napisze, że problem dyskutowanej afery korupcyjnej pojawił się też w kilkudziesięciu innych mediach, tylko będzie obniżał wartość wypowiedzi rozmówcy poprzez obniżenie wartości źródła, na które ten się powołał.

„…dobrze uplasowany dziennikarz może być bronią równie śmiercionośną co ładunek wybuchowy lub szpieg w centrum aparatu władzy…”.– John Hughes-Wilson, A Brief History of the Cold War, Londyn, Robinson, 2006, str. 261.

„…W dobie galopującego obiegu informacji i coraz bardziej skoncentrowanych mediów, których możliwości techniczne dają nie tylko globalny zasięg, ale także możliwość jednoczesnego oddziaływania na różne grupy językowe, walka o międzynarodową supremację nabiera nowego wymiaru. W konfrontacji „sczepionych w starciu rozumów” decydującego znaczenia nabiera „destrukcyjna umysłowość” oraz „pogarda dla dotychczasowych reguł gry”. Naga fizyczna przemoc ustępuje coraz częściej miejsca zafałszowanej informacji i manipulacyjnej perswazji. Broń jądrowa zmieniła dotychczasowe doktryny, bowiem jej celem stały się wielkie miasta pełniące rolę zakładników. Tradycyjne natarcie, obrona, front straciły sens. Zwycięska bitwa na froncie stała się bez znaczenia, w sytuacji, gdy przeciwnik mógł zrzucając jedną bombę zniszczyć całe miasto na tyłach powodując straty idące w miliony ludzi. Według oceny ekspertów zachodnich opracowanej w 1980 roku, skutkiem wymiany uderzeń nuklearnych między ZSRR a USA byłoby ponad 30 milionów zabitych i około 45 milionów dotkniętych chorobą popromienną. Michaił Gorbaczow pisał w wydanej w 1987 roku książce Pierestrojka, że konfrontacja nuklearna nie jest dobrym środkiem osiągnięcia celów Moskwy. Niesie bowiem katastrofalne zniszczenia, a korzyść ze zdobycia radioaktywnych ruin jest raczej wątpliwa.

W zasadzie nie ma w tej konstatacji niczego nowego. Sun Tzu (legendarny chiński strateg i teoretyk działań wojennych sprzed 2 i pół tysiąca lat) oceniał, że szczytem umiejętności wodza jest podporządkowanie sobie wrogiej armii bez walki, a najwyższą kategorią zmagań jest „atakowanie planów przeciwnika”. Paraliżowanie jego zamiarów, zanim nabiorą bardziej skrystalizowanego charakteru i staną się realnym zagrożeniem

Według moich obserwacji niewielu jest w Polsce młodych ludzi chętnych umierać za ojczyznę [przyp. red.]

Do zadań agentury wpływu należy sterowanie władzami i opinią publiczną atakowanego kraju, poprzez rozpowszechnianie odpowiednio dobranych informacji, dezinformacji, pojednawczych i/lub alarmistycznych opinii i argumentów, oraz chwytliwych sloganów i słów wytrychów zastępujących wiarygodną ocenę faktów. Agentura wpływu ma sterować opiniami środowiska w którym się obraca. Zadanie to wypełnia posługując się „technikami zarządzania postrzeganiem”, co w mniej politycznie poprawnych słowach można określić, jako atrakcyjnie podane, ordynarne fałszowanie rzeczywistości.” .” – pisze dr Rafał Brzeski historyk działań wywiadu i kontrwywiadu.

Dziennikarze mają bezpośredni wpływ na to co ludzie wrzucają do urn podczas wyborów a także czy tworzą społeczeństwo obywatelskie i czy czują się związani z krajem, w którym mieszkają.

Po mojej prowokacji nikt ze służb nie kontaktował się ze mną. Nie było żadnego przesłuchania, czy pogrożenia palcem. Nie wiem dlaczego, przecież służby monitorują Internet… Nikt nie doniósł? Może to po prostu przeoczono? Mogłem być przecież oficerem służb obcego wywiadu, który wprost, przez Internet werbował swoich nowych „podopiecznych”. Co innego gdybym napisał coś pełnego inwektyw po adresem prezydenta, czy premiera. Wtedy mógłbym się spodziewać wizyty ABW o 6 rano i sprawy w sądzie.

Wyniki mojej prowokacji dla mnie były przerażające. Na 50 odpowiedzi, które otrzymałem tylko 4 osoby mnie zrugały a reszta była gotowa do pracy od zaraz.

Kto do mnie pisał?

Dziennikarze wcześniej związani m.in. z Onetem, Gazetą Wyborczą, TVN-em i TVP- czyli z dużymi, znanymi mediami, często dobrze wykształceni. Jedna Pani była związana i z TVP i z TVN-em.

Poniżej treść jednego z listów motywacyjnych:

„Witam,
jestem zainteresowany publikowaniem artykułów i komentarzy propagujących postępowe i liberalne wartości. Jestem absolwentem pedagogiki w Akademii …… w …..  i mam doświadczenie w pisaniu tego typu tekstów. Proszę o kontakt.”

Inny przykład:

„Dzień dobry, ze względu na przekonania i własną walkę z wykluczeniem, bardzo chętnie podejmę się współpracy z Państwem. Ale: proszę podać zakres czynności, informację czy praca może być zdalna. Czekam na kontakt. Ewentualne teksty, przykłady komentarzy do wglądu.
Z poważaniem”

Albo taki kwiatek (pisownia oryginalna):

„Dzien dobry. Jestem zainteresowana. Spamuje chetnie w wolnych chwilach. Posiadam wyzsze wyksztalcenie i dobrze argumentuje.
Poprosze o szczegoly.
Dziekuje z gory i pozdrawiam”

Nie zabrakło też:

„…jestem zainteresowany, denerwuje mnie bigoteria, kult tzw „żołnierzy wyklętych” itp…”

Jedna dobrze wykształcona pani odbyła kursy i szkolenia z:

Sztuki przekonywania i argumentacji, techniki zarządzania emocjami podczas wystąpień publicznych, techniki i wyrazistości wymowy,

Ogłoszenie z tego co pamiętam nie wisiało nawet 24 godziny:

Moim zdaniem nie powinno być usprawiedliwienia dla podejmowania tego rodzaju pracy, ale w społeczeństwach zdegenerowanych komunizmem i wojnami takich pracowników można znaleźć niestety bardzo wielu. Na pewno każdy z nas miał do czynienia w pracy z kimś, kto dla kariery i pieniędzy byłby w stanie zrobić wszystko. Dopóki postkomunistyczny mainstream trzyma w rękach narrację nad naszym życiem i decyduje co jest dobre a co złe i co komu wolno a co komu nie wolno, proces demoralizacji i dezintegracji naszego społeczeństwa będzie się pogłębiał.
http://www.obiektywnie.com.pl/artykuly/proceder-werbowania-agentow-trolli-w-sieci.html
Na ten temat czytaj:

* http://www.obiektywnie.com.pl/artykuly/agentura-wplywu-cz-1.html

http://www.obiektywnie.com.pl/artykuly/agentura-wplywu-cz-2.html

http://www.obiektywnie.com.pl/artykuly/agentura-wplywu-cz-3.html

http://www.obiektywnie.com.pl/artykuly/nasz-wywiad-z-cezarym-gmyzem.html

Reklamy

2 comments on “Proceder werbowania agentów/ trolli w sieci

  1. Troll – czyli nowa nazwa dla magnackiego klienta 😉 Nihil novi sub sole!!!
    Musimy się od przodków naszych uczyć jak radzić sobie z magnacką klientelną w sejmikującej sieci internet. Dopóki nie zaczniemy studiować debat w izbie poselskiej z XVI i XVII wieku nie zrozumiemy jak działać i przeciwdziałać trollom. Poddaję pod rozwagę jako piszący doktorat o tematyce parlamentarnej XVII wieku :-)))

Możliwość komentowania jest wyłączona.