Ziemkiewicz: Inteligenckie mordy w kuble


fot: blogpress.pl

fot: blogpress.pl

Poudeckie salony kompromitują się w tempie, który nawet mnie – z dawna proces ten wieszczącego – zaskakuje. To już nawet nie jest upadek, to staczanie się po stromym zboczu rosnącej z każdą chwilą kuli, zlepionej z głupoty, chamstwa, barbarzyństwa, zacietrzewionej oikofobii i zatraty poczucia własnej śmieszności. 

[Polecamy felieton Rafała Ziemkiewicza  na  fakty.interia.pl – poniżej obszerny fragment]

Jeszcze kilka tygodni temu pisałem, że środowisko, którego polityczne oblicze u zarania wyznaczali ludzie, tacy jak Bronisław Geremek, a poziom intelektualny – Jerzy Turowicz, ksiądz Tischner czy Czesław Miłosz, dziś za politycznego lidera ma Palikota, a za intelektualnych: Lisa, Wojewódzkiego i Peszkównę. I wydawało mi się wtedy, że w tej obserwacji zawiera się diagnoza dobicia do dna. A dziś nawet to jest już nieaktualne, dziś muszą już uznać takiego Wojewódzkiego za starszego pana całkiem w sumie jeszcze niegłupiego i nieźle wychowanego, bo oto nadeszła zmiana kolejna: pani Wójciak, od nazywania Papieża, z panią (jeśli nie mylę nazwiska) Janicką, autorką naukowego odkrycia, że bohaterowie Akcji Pod Arsenałem byli antysemitami i się ze sobą pedalili.

(…)

Żaden z pierniczejących udeckich „katolików otwartych” nie odważy się potępić obelg wobec Papieża, żaden profesor firmujący legendę o rzekomej elitarności michnikowszczyzny nie ośmieli się publicznie skrytykować najoczywistszych, najbardziej kuriozalnych bredni homobarbarzyńców, skoro umieszczone one zostały w „Gazecie Wyborczej”. Nawet w prywatnym gronie będzie ważył słowa. Bo przecież przeciwstawiając się zbydlęceniu i skretynieniu, naraziłby się, że go uznają za „pisowca”!

Więc te same autorytety, które natychmiast dawały oburzony głos, gdy jakiś prawicowy radny nie chciał nazwać szkoły imieniem stalinowskiego poety, w sprawach takich jak eksces pani Wójciak czy brednie o Armii Krajowej, gorliwie pchają swe inteligenckie mordy w kubeł, albo, te najbardziej już ześwinione, rzucają się podpisywać w obronie zbydlęcenia protesty i wyrazy solidarności.

Wyciągając akurat wątek homorewindykacji piszę o czymś, co jest tylko drobnym przykładem zalewu barbarzyństwa i pospolitej ciemnoty – można by długo pisać, jak przejawia się on w publicystyce, w polityce, w interpretowaniu bieżących i historycznych wydarzeń.

Ale nie miejsce tu na esej, chcę tylko wyraźnie i jasno powiedzieć wszystkim, którzy nie chcą się poddawać narzucanemu z góry ogłupieniu i zbydlęceniu: nie dajcie sobie wmówić, że ta banda agresywnych durniów, chamów, tchórzliwych pajaców i konformistów to jakaś „elita”! To tylko banda agresywnych durniów, chamów, tchórzliwych pajaców i konformistów. Na dodatek, jak dowodzi sprawa Bolka czy Smoleńska, do imentu zakłamanych.

Gdybym pewnego dnia szafarzem kasy, zaszczytów i tytułów został na przykład ja, nazajutrz Wajda by ogłosił, że całe życie marzył o nakręceniu filmu o Dmowskim w Wersalu, Olbrychski z Opanią pobiliby się w przedpokoju Antoniego Krauzego o rolę Lecha Kaczyńskiego, a Uniwersytety zaczęłyby na wyścigi urządzać naukowe sesje o science fiction i o chłopskich korzeniach współczesnej polskiej kultury.

Jedyną pointą, jaką jestem w stanie uwieńczyć ten felieton o stanie „salonu”, poza zupełnie niecenzuralnymi, jest cytat z pisarki, której aż dziw, że jeszcze nie zreinterpretowano jako homoseksualnej nimfomanki, i jej bohatera, którego dziw, że jeszcze nie zdekonstruowano jako odwiecznego polskiego antysemity: „A niech was wszyscy diabli”.

Rafał Ziemkiewicz

Polecamy całość: http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news-inteligenckie-mordy-w-kuble,nId,951951

Advertisements