Tadeusz Płużański: Musimy zachować się jak trzeba. Tak jak „Inka”


Inka_powazki1W tym tygodniu miałem napisać dla Państwa na inny temat, ale stało się coś, co nie pozwala pozostać obojętnym. Pomnik Danuty Siedzikówny „Inki” w krakowskim parku Jordana został zdewastowany, pomazany farbą. Spadkobiercy ubeków, którzy 28 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej zamordowali niespełna osiemnastoletnią dziewczynę, znów podnieśli łeb. Znów, jak 67 lat temu, nie zawahali się podnieść ręki nawet na dziecko. 

Sprofanować pomnik „Inki” to tak, jakby napluć w twarz bohaterskiej sanitariuszce V Brygady Wileńskiej AK. Jakby obśmiać umiłowanie Ojczyzny dziewczyny, która zgłosiła się na ochotnika do polskiego wojska podziemnego i została zaprzysiężona w Armii Krajowej w wieku 15 lat.

Zakwestionować niezłomność

To tak, jakby uznać, że w 1945 r. Polska została wyzwolona i dalsza walka z drugim, sowieckim okupantem nie miała sensu. Przyznać rację kolaborantom i mordercom, a nie tym, którzy chcieli do końca bić się o Niepodległą. Żołnierzom niezłomnym, którzy niestety do dziś pozostają wyklęci. Bo „Inka” była i jest żołnierzem niezłomnym-wyklętym. Tak jak jej dowódca Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”.

To tak, jakby zdezawuować poświęcenie sanitariuszki, która opatrywała nie tylko swoich, ale nawet rannych w walce z „łupaszkowcami” milicjantów. Zakwestionować ową niezłomność 17-letniej dziewczyny, która po aresztowaniu – mimo tortur w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Gdańsku – odmówiła składania zeznań obciążających kolegów i nikogo nie wydała. Podważyć hart ducha, który zachowała nawet wówczas, gdy oprawcy rozbierali ją do naga, a do celi wpuszczali ubliżające jej żony ubeków, którzy zginęli w akcjach przeciwko oddziałom „Łupaszki”. Wymazać słowa, które „Inka” napisała krótko przed śmiercią w grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska:„Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.

(…)

Nagrodzić mord

Jakby obśmiać to, że „Inka” nie chciała prosić o łaskę „prezydenta”, czyli sowieckiego namiestnika Bolesława Bieruta. A nie chciała, bo w piśmie adwokata jej towarzysze broni zostali nazwani „bandytami”.

To tak, jakby podziękować plutonowi egzekucyjnemu, który strzelał na komendę: „po zdrajcach narodu polskiego ognia”. Jakby przyznać, że Danuta Siedzikówna „Inka” i Feliks Selmanowicz „Zagończyk” rzeczywiście byli bandytami i zdrajcami Polski.

Jakby opluć dowódcę – mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, skazanego przez krzywoprzysiężny sąd na osiemnastokrotną karę śmierci, zamordowanego 8 lutego 1951 r. sowieckim strzałem w tył głowy w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. Podać rękę jego oprawcom – śledczym, sędziom i prokuratorom.

To tak, jakby pogratulować katowi Mokotowa – Aleksandrowi Drejowi – który do „Łupaszki” i innych bezbronnych więźniów strzelał po pijanemu, a za szczególnie groźnych „bandytów” dostawał premię. Przed śmiercią Siedzikówna zdążyła jeszcze krzyknąć: „Niech żyje wolna Polska” i „Niech żyje Łupaszko!”. Po chwili została przez dowódcę plutonu egzekucyjnego dobita z pistoletu w głowę. To tak, jakby pochwalić go za skuteczny strzał.

(…)

 „Inka” pozostanie bohaterska. Pozostanie wzorem dla przyszłych pokoleń. Za chwilę Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. O „Ince” – wobec politycznego wandalizmu ubeckich pogrobowców – powinniśmy w tym roku szczególnie pamiętać. I nie uznamy – wzorem Seweryna Blumsztajna – że Żołnierze Wyklęci byli bandytami, a nasi oprawcy – sowieccy kolaboranci z KBW, UB i Informacji Wojskowej – bohaterami.

My – tak jak „Inka” – musimy zachować się, jak trzeba.


Tadeusz Płużański  jest publicystą, szefem działu opinie „SuperExpressu”, autorem książek o zbrodniach stalinowskich: „Bestie”, „Bestie 2” i „Oprawcy. Zbrodnie bez kary”

.

3 comments on “Tadeusz Płużański: Musimy zachować się jak trzeba. Tak jak „Inka”

  1. Z kim mamy do czynienia niech wyjaśni ten cytat:Projekt uchwały uczczenia pamięci „Warszyca”- Kapitana Stanisława Sojczyńskiego , który był oficerem Armii Krajowej, a także twórcą i dowódcą Konspiracyjnego Wojska Polskiego wniósł radny miasta Częstochowy Artur Gawroński (PiS). – 30 sierpnia 2012 roku odbyła się sesja rady miasta, w czasie której ten punkt był rozpatrywany. Z 25 radnych uczestniczących w tej sesji 15 opowiedziało się za projektem, dwóch wstrzymało się od głosu. Przeciwko projektowi zagłosowało ośmiu radnych, wszyscy z Sojuszu Lewicy Demokratycznej – tam trzeba w tym SLD szukać winnych – oni są jeszcze wszędzie!!!!

  2. Wygląda na to, że nadchodzi czas konfrontacji. Im mocniej naciskają tym nasz opór jest silniejszy. Próba sił? Na jednostce może dać efekt przesuwanie granicy wytrzymałości poprzez stopniowanie dawki bólu – Naród tego nie zdzierży. Naród zachowa się jak trzeba. Tak to widzę.

Możliwość komentowania jest wyłączona.