Bronić się! Dr Rafał Brzeski: Propaganda


Brzeski_Rafal

YouTube, kadr z relacji filmowej ze spotkania w Łodzi

[Szanowni Państwo,
oto potężne kompendium wiedzy, dzięki której łatwiej możemy się bronić przed  atakami medialnych manipulacji. – red ]


Zdefiniowanie propagandy nie jest rzeczą łatwą, ale większość teoretyków i praktyków zgadza się, że jest to proces intencjonalnego rozpowszechniania poglądów i przekonań; specyficzny proces komunikowania się, w którym nadawca stara się manipulować  odbiorcami drogą rozbudzania emocji oraz zwodniczą lub pokrętną argumentacją. Sir Campbell Stuart praktyk antyniemieckich działań propagandowych z lat I i II wojny światowej pisał, że propaganda to „prezentacja sprawy w sposób, który może wywrzeć wpływ na innych”.1

Współczesna definicja amerykańska określa propagandę jako „podaną w sposób zamierzony mylną lub wprowadzającą w błąd informację wymierzoną w przeciwnika, albo w ewentualnego przeciwnika, w celu zakłócenia lub wywarcia wpływu w każdej z jego sfer potencjału narodowego: informacyjnej, politycznej, wojskowej lub gospodarczej”.2

Czołowy brytyjski znawca propagandy niemieckiej z lat II wojny światowej, Lindley Fraser, uważał, że propaganda to „sztuka, skłaniania innych do działań odmiennych od zachowań, które poczyniliby bez propagandy”.3 Jest to trafna obserwacja, ponieważ w propagandzie cel osiąga się nie tylko poprzez twórcze zestawianie słów, ale również substytutów słów: fotografii, rysunków, obrazów i innych środków graficznych, a także pieśni, defilad, manifestacji, wieców i innych środków oddziaływania na emocje.

Do propagandy sięga się najczęściej w sytuacjach konfrontacyjnych, ale jest również wykorzystywana w działaniach niekontrowersyjnych. Propagandę wykorzystuje się w celach destrukcyjnych, dla osłabienia przeciwnika, ale również w promocji spraw przyczyniających się do ogólnego dobra. Propaganda może być zamaskowana lub otwarta, grająca na emocjach lub odwołująca się do zdrowego rozsądku. Może również łączyć grę na uczuciach odbiorców z zimną logiką i prawdę z fałszem, bowiem ludzka skłonność do kłamania zadziwia w mniejszym stopniu niż zaskakująca wprost gotowość do wiary w nieprawdziwe informacje.4

Dziennikarze jak od diabła odżegnują się od słowa propaganda, chociaż, czy tego chcą, czy nie chcą, są propagandystami. Dziennikarstwo staje się bowiem automatycznie propagandą, kiedy prezentuje czyjeś stanowisko lub stara się przekonać kogokolwiek do czegokolwiek. Sam wybór informacji do opublikowania, proces podejmowania decyzji, która informacja jest wiadomością wartą przekazania odbiorcom, a która nie, już jest propagandą. Podobnie proces doboru argumentów w komentarzu. Oba bowiem zasadzają się na systemie wartości wyznawanych przez dziennikarza. Różnica między tym, co dziennikarze nazywają bezstronnym informowaniem odbiorców, a tym, co przyjęło się uważać za propagandę wynika ze stopnia zawartości informacji fałszywych oraz z intencji nadawcy. Im więcej w przekazie fałszu oraz im więcej dążenia do skłonienia odbiorcy do poglądów i zachowań bliskich nadawcy – tym mniej w nim bezstronności, a więcej propagandy. Niestety, współczesne media coraz częściej przekształcają się w agencje towarzyskie zatrudniające dziennikarzy lekkich obyczajów.
(…)

Zanim jednak padły pierwsze strzały II wojny światowej, propagandyści niemieccy przygotowywali grunt dla militarnego blitzu. Opracowany przez nich model jest praktycznie aktualny do dzisiaj. Sprowadza się on do kilku rozwiązań prowadzących do uzasadnienia własnej zaborczości i odebrania przeciwnikowi wszelkiej legitymacji i osłabienia jego woli oporu:

  • przedstawienia stanowiska przeciwnika jako graniczącego z agresją i zagrażającego międzynarodowej stabilizacji,
  • prezentacji własnych roszczeń jako kosmetyczne i minimalne,
  • wyolbrzymienia niechęci przeciwnika do jakiegokolwiek polubownego rozwiązania sporu, co zmusza do rozwiązań innych jak dyplomatyczne,
  • podważenia wiarygodności sojuszników przeciwnika,
  • rozdmuchiwania wszelkich podziałów w społeczeństwie przeciwnika,
  • generalnego siania zamętu w obozie przeciwnika.

Jeżeli zabiegi propagandowe i sprowokowane nimi naciski dyplomatyczne społeczności międzynarodowej, w tym sojuszników atakowanego, nie doprowadzą do zaspokojenia roszczeń i rozwiązanie militarne zostanie zadekretowane, to wówczas rolą propagandystów jest uzasadnienie odwołania się do przemocy. Strona, która decyduje się na konflikt musi usprawiedliwić swoją decyzję, a później uzasadniać swoje działania. Nie może sobie pozwolić na powstanie jakichkolwiek wątpliwości. Musi w czarno-białych kategoriach przedstawić przeciwnika jako kryminalistę bez czci i sumienia, bezczelnie naruszającego odwieczne prawa oraz rozbudzić takie emocję we własnym obozie, by nie zabrakło ochotników do czynnego angażowania się w konflikt. Innymi słowy, musi szczuć hałaśliwie i szybko, aby nie obudziły się głosy rozsądku. Niewygodne fakty są więc ukrywane lub przemilczane, neutralne naginane lub przeinaczane, a wygodne okoliczności podkolorowywane i rozdmuchiwane. Brak wygodnych faktów zastępuje się ordynarnymi kłamstwami, które podawane w szybkim tempie sprawiają, że ich odbiorcy nie mają czasu na zastanowienie i refleksję. Zwłaszcza odbiorcy, którzy nie są przyzwyczajeni do analizowania faktów, lub są zbyt leniwi, żeby wyrabiać sobie własne zdanie i polegają na ocenach tak zwanych autorytetów. Kiedy dotrze do nich, że podsunięty fałsz jest kompletnie niewiarygodny konstatacja ta jest spóźniona i nie ma już znaczenia.

Analiza komunikatów oficjalnych najwyższej rangi wskazuje jak dalece zakłamywane były uzasadnienia przyczyn rozpoczęcia działań wojennych i jak prawdziwe jest stwierdzenie brytyjskiego polityka i pisarza, Arthura Ponsonby: “kiedy wypowiada się wojnę, to pierwszym poległym jest prawda”.

(…)

Sfingowany atak na Gleiwitzersender [niemiecką radiostację w Gliwicach – red] był objęty tak ścisłą tajemnicą, że nie zachowały się żadne pisemne dyspozycje. Nieznany jest nawet kryptonim akcji, o ile taki istniał. Nie ma więc dokumentalnej tamy dla twierdzeń, że to Polska ponosi odpowiedzialność za rozpoczęcie działań zbrojnych przez sprowokowane do wojny Niemcy. Na razie twierdzenia takie są rozpowszechniane w wąskich kręgach, ale pamiętajmy, że jeszcze przed trzydziestu laty za aberrację uważane było sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne”, które powielane jest teraz nagminnie przez renomowane media światowe.

(…)

w marcu 2003 roku, amerykański prezydent George Bush zapewniał, że celem interwencji w Iraku jest „znalezienie i zniszczenie broni masowej zagłady posiadanych przez Saddama Husajna”. Później już nie był taki pewny siebie. W czerwcu mówił już tylko o irackich „programach produkcji broni masowej zagłady”. W październiku 2003 roku Bush wspominał o „programach związanych z broniami masowej zagłady”, by w styczniu 2004 roku tłumaczyć, że chodzi o „działania w ramach programów związanych z broniami masowej zagłady”.18

Wycofywanie się rakiem jest metodą od dawna stosowaną przez polityków przyłapanych na kłamstwach, których nie potrafili uwiarygodnić. Arthur Ponsonby już w latach dwudziestych ubiegłego stulecia sporządził listę kreowanych z premedytacją fałszów propagandowych:

  • kłamstwa czynników oficjalnych,
  • ukrywanie niewygodnych faktów,
  • selektywny dobór cytatów,
  • brak dementi i zgoda na rozpowszechnianie informacji nieprawdziwych,
  • nieistotne fakty rozdmuchane do nieproporcjonalnego znaczenia,
  • popełniane z zamysłem (rzadziej z niewiedzy) błędy tłumaczeniowe, z których łatwo się wycofać w przypadku zdemaskowania,
  • fałszywe dokumenty spreparowane jako autentyczne,
  • fotomontaże i spreparowane filmy wykorzystujące przekonanie, że „kamera nie kłamie”,
  • pomówienia i oszczerstwa prezentujące przeciwnika w możliwie najgorszym świetle.
  • obliczone na masowego odbiorcę nieprawdziwe relacje rzekomych „naocznych świadków”,
  • barwne i atrakcyjne kłamstwa rozpowszechniane w wąskim gronie z nadzieją, że się szybko rozejdą,

Stosowanie powyższych metod ma prowadzić do kreowania „obsesji wywołanej przez plotkę, rozdmuchanej przez powtarzanie, wzmocnionej przez histerię, aż w końcu uzyska akceptację mas”.19

Zadaniem propagandy w warunkach konfliktu jest osłabianie morale wrogiego obozu i umacnianie morale własnej społeczności. Głównym celem propagandy jest przede wszystkim osłabienie woli walki i chęci oporu przeciwnika.

(…)

Liczbę koncepcyjnych rozwiązań agresywnych kampanii propagandowych ograniczają w zasadzie tylko możliwości techniczne i pomysłowość propagandystów. Istnieją jednak sprawdzone kanony. Do nich należą między innymi:

  • uwypuklanie własnych sukcesów i prawdziwych lub domniemanych porażek przeciwnika,
  • przesadna prezentacja własnych możliwości,
  • podkolorowywanie własnego potencjału,
  • przedstawianie moralnej wyższości swojej strony,
  • straszenie przywództwa przeciwnika odpowiedzialnością po przegranej,
  • wzbudzanie w społeczności przeciwnika wątpliwości w sprawność i uczciwość jej przywódców,
  • prowokowanie niesnasek i podziałów w obozie przeciwnika,
  • wpajanie w społeczność przeciwnika przekonania, że jest oszukiwana przez swoich przywódców,
  • kreowanie w społeczności przeciwnika wrażenia, że jest nieuczciwie wykorzystywana przez swoich sojuszników.

Pierwszym etapem niszczącej kampanii propagandowej jest zdobycie zaufania odbiorców, wykreowanie autorytetów i otwarcie świadomości odbiorców na ich argumenty.

W drugiej fazie atakuje się powszechnie szanowane instytucje przeciwnika, tradycyjne przekonania, porządek wartości i przestrzegany przez pokolenia ład moralny. Unikać przy tym należy podsuwania jakichkolwiek „zamienników”. Celem działań „rozmiękczających” jest bowiem nie tyle przeorientowanie ustalonego porządku, co wywołanie chaosu myślowego i pustki moralnej prowadzących do cynizmu i wątpliwości we własną zdolność dokonania oceny rzeczywistości.

Trzecie stadium zdominowane jest przez fałsz. „We mgle kłamstwa i fałszu toną i gubią się rzeczywiste wartości człowieka – odwaga, heroizm, dzielne znoszenie cierpienia, uczciwość, rzetelność. Kłamstwo je minimalizuje i czyni nieistotnymi. Plami je i bezcześci.”20 Dlatego dozwolone są wszelkie kłamstwa kreujące psychozę lęku. Bliżej nieokreślonego lęku, gdyż obawa przed konkretnym zagrożeniem może skłonić odbiorców do zwarcia szeregów, natchnąć ich patriotyzmem i zmobilizować do obrony.

Finał kampanii sprowadza się do utrzymania stanu chaosu, wpajania przekonania o bezcelowości oporu, likwidowania w zarodku wszelkich inicjatyw, promocji cynizmu prowadzącego do korupcji oraz paraliżowania prób organizacji życia społecznego.

(…)

Kłamstwo jest obecnie kolportowane powszechnie, a tworzy się je w oparciu o wnikliwe badania naukowe prowadzone przez autorytety akademickie. Uczeni, intelektualiści, twórcy, pisarze, dziennikarze, muzycy, są w propagandzie wartością nie do przecenienia. Nie tylko dlatego, że potrafią w zgrabne słowa ubrać kłamstwo i odpowiednio „opakować” każdy fałsz, ale również z racji swej popularności i szacunku jakim są otaczani przez masowych odbiorców.

(…)

Mechanizm propagandy zasadza się najczęściej na podziale na obozy „my” i „oni”, przy czym nadawca propagandy na różne sposoby zachęca odbiorców do przyłączenia się do obozu „my”, przekonując, że jest to lepszy wybór niż pozostanie w grupie „oni”, albowiem „my” to rosnąca stale społeczność ludzi mądrych, światłych, postępowych i rozsądnych.

Istnieje wiele sposobów namawiania, przekonywania i skłaniania do przyłączenia się do obozu „my”, ale w większości są to warianty kilku podstawowych metod:

  • kategoryzacja – są to ataki ad personam, polegające na przypisywaniu konkretnym osobom z grupy „oni”określonej ideologii (np. „faszysta” lub „komunista”), zaliczaniu ich do specyficznej społeczności (np. „określonych sił” lub „grupy nacisku”), a także na podważaniu ich umiejętności zawodowych (np. „pozbawiony profesjonalizmu” w odróżnieniu od fachowca lub „propagandysta” w odróżnieniu od informującego rzetelnie).
  • etykietowanie – czyli ataki ad personam wykorzystujące fakt, że łatwiej jest atakować niż się bronić (trudno jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem). Etykieta ma przy tym wyrzucać atakowanego poza obóz „my”. Ulubionymi etykietami są „ekstremista” lub „radykał”, które w założeniu wykluczają obdarzonego taką etykietką z umiarkowanej większości ludzi światłych i rozsądnych oraz skłaniają do ignorowania jego argumentów. Podobną funkcję eliminacji spełniają etykiety „wstecznik”, „oszołom”, itp. Przylepiający komuś etykietę żeruje na tym, że bez względu na swą rzeczywistą wartość, ludzie chcą być postrzegani jako lepsi, a nie gorsi.
  • generalna pochwała – to znaczy werbalna prezentacja obozu „my” w pozytywnym świetle z użyciem kojarzących się dobrze określeń w rodzaju: demokracja, tolerancja, postęp, cywilizacja, sprawiedliwość, równość, pokój, itp. Terminy te wykorzystuje się obficie, ale bez precyzyjnego wyjaśniania o co konkretnie chodzi. Interpretację pozostawia się w zamyśle odbiorcom, u których użyte określenia mają rozbudzić, niekoniecznie logiczne, ale zawsze pozytywne emocje. Przykładowo, napisy na środkach spożywczych „w zgodzie z naturą”, „w pełni naturalne” lub „100% organiczne” wprawdzie odnoszą się w równym stopniu do łajna, co do konfitur, ale zazwyczaj budzą raczej delikatesowe skojarzenia.
  • przeniesienie skojarzeń – wykorzystanie w jednym obszarze pojęć różnych pozytywnych lub negatywnych symboli, określeń, haseł, itp. skrótów myślowych zakorzenionych w innym obszarze. Przykładem jest eksploatacja barw narodowych, konturu Polski z uśmiechem świadczącym jakie szczęście jej się niesie, gwiazdy Dawida, swastyki, lub obdarzanie etykietką „kibol” wszystkich maszerujących pod narodowym sztandarem.
  • przeniesienie prestiżu – eksploatacja popularności lub autorytetu znanych postaci/organizacji/terminów do promowania określonych treści. Od pojawiania się znanego aktora w towarzystwie polityka na wiecu wyborczym, poprzez udzielenie mniej lub bardziej otwartego poparcia cieszącej się szacunkiem grupy społecznej, aż do tekstu obfitującego w wyrazy obce i ładnie brzmiące sformułowania naukowo-techniczne. Celem takiego zabiegu lingwistycznego jest skłonienie odbiorcy do przyjęcia podsuwanego mu wniosku końcowego bez zastanawiania się nad tokiem rozumowania prowadzącym do tego wniosku.
  • selektywna prezentacja – wykorzystywanie i uwypuklanie wygodnych faktów i pomijanie niewygodnych. Jest to jedna z najpopularniejszych metod propagandowych, chociaż z prawnego punktu widzenia mieści się w kategorii „oszustwo”.
  • budowanie obozu – skłanianie odbiorców do utożsamienia się z nadawcą. Od powszechnie stosowanego przez mówców wiecowych sformułowania „my” zamiast „ja” po mniej lub bardziej subtelne wabienie do wskoczenia na tę samą platformę postępowej większości w odróżnienie od zaściankowej mniejszości, albo do dołączenia do nowoczesnej awangardy w odróżnieniu od wstecznych „moherów”.

Powyższe metody mają skłonić odbiorców propagandy do szybkiej decyzji wyboru obozu „my” albo „oni”. Propaganda nie zostawia pola do manewru stawiając odbiorców przez wyborem „albo-albo”.

(…)

Najistotniejszym elementem obrony jest wewnętrzna odmowa automatycznego akceptowania wszystkich treści, które się czyta, słyszy lub widzi. Do odbieranych informacji należy podchodzić krytycznie i wyrobić w sobie odruch oceny ich wiarygodności. Nie wolno się ponieść lenistwu i uciekać od myślenia. Wygodne przyzwolenie na domózgowe podawanie informacyjnej papki to najprostsza droga do wymóżdżenia. Kierując się zdrowym rozsądkiem dobrze jest zastanowić się nad powodem, dla którego otrzymaliśmy taką, a nie inną informację. Być może nam ją podsunięto. W przypadku najmniejszej wątpliwości dobrze jest zadać sobie pytanie „dlaczego?”. Podobnie w przypadku, kiedy pojawi się wewnętrzny, intuicyjny opór przeciwko przyjęciu jakiejś informacji. Błędem jest zasłanianie się nieumiejętnością rozważania i analizowania faktów. Nie ma ludzi, którzy nie potrafią dokonać choćby prostych ocen, kiedy czytają, słuchają lub oglądają jakieś treści.

Najpotężniejszym orężem propagandowym są media elektroniczne, a zatem pożytecznym, chociaż bardzo trudnym, zabiegiem jest „wygonienie Belzebuba z domu”, czyli wyłączenie telewizora i odstawienie go na strych. Jeśli tak brutalna eliminacja narzędzia propagandy inwazyjnej jest z jakichkolwiek względów niemożliwa, to dobrze jest zamiast biernego wchłaniania treści rozpocząć polemikę z ich prezenterem. Można to robić głośno, można po cichu „do siebie”, ale nie wolno dać się „zauroczyć” pięknym słówkom i obrazom. Nie jest przy tym ważne, czy nasuwające się własne myśli są ładnie sformułowane. Mogą być nieporadne i podyktowane „chłopskim rozumem”. Ważne, żeby były, gdyż pomagają w wyzwoleniu się z mgły propagandy.

Jeżeli jest to możliwe, to lepiej czytać teksty przemówień, deklaracji, wywiadów, itp. niż je oglądać i słuchać. Czytając można wrócić do wcześniejszego zdania. Zyskuje się czas na namysł i analizę. Bardzo często można wówczas skonstatować, że tekst jest pełen pustosłowia, bowiem w dzisiejszej dobie mediów elektronicznych przekaz ogranicza się do obrazu, stylu prezentacji oraz tworzenia wrażenia zamiast do konkretnych argumentów.

W każdym razie wszelkie decyzje, zwłaszcza wyborcze, należy podejmować po chłodnym przemyśleniu, a nie w oparciu o emocje. Emocje mogą być bowiem rozbudzone umiejętną propagandą.

Powyższe zalecenia należą do kategorii pasywnych. Więcej czasu i wysiłku wymaga aktywne przeciwdziałanie propagandzie.(…). W ustalaniu charakteru źródła propagandy dobrze jest tworzyć archiwum, na przykład indeks polityków i dziennikarzy z adnotacjami, co, w jakich okolicznościach pisali lub mówili oraz ich kwalifikacją na kłamiących, lub nie, a jeśli kłamiących, to w jakim stopniu. Zasadne jest również sporządzenie podobnego indeksu mediów. Prace analityczne mogą prowadzić organizacje rządowe, pozarządowe, a nawet zorganizowane grupy obywateli, na przykład bloggerów.

Zebrany i opracowany materiał może być publikowany np. w internecie i powinien stać się podstawą dla przygotowania własnych działań kontr-propagandowych, które można podzielić na trzy grupy: prewencję, kontr-propagandę i kontrolę plotek.

Działania prewencyjne, to budzenie u odbiorców świadomości, że mogą być lub już są, poddawani propagandzie oraz informowanie ich o charakterze wrogich kampanii propagandowych. Równolegle należy uświadamiać obszary własnej podatności na propagandę prowadzoną z zewnątrz (lub wewnętrzną prowadzoną przez organizacje i media znajdujące się pod obcym wpływem), a także uświadamianie społecznych i politycznych niebezpieczeństw związanych z poddaniem się propagandzie.

Kontr-propaganda obejmuje wszelkie działania zmierzające do ograniczenia lub zniwelowania skuteczności i efektów wrogiej kampanii propagandowej. Zadaniem kontr-propagandy jest przejęcie psychologicznej inicjatywy i zepchnięcie przeciwnika do informacyjnej defensywy. Możliwości są różne, w zasadzie zależą od inwencji planujących i prowadzących działania kontr-propagandowe. Kolejna instrukcja wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych47 wyróżnia 9 kategorii takich działań:

  • odrzucenie bezpośrednie – oparte na faktach odparcie punkt po punkcie twierdzeń i zarzutów zawartych w materiałach propagandowych przeciwnika. Sposób ten nadaje się zwłaszcza do wykorzystania podczas konferencji prasowych lub w materiałach przeznaczonych dla mediów. Zaletą tego sposobu jest duża wiarygodność, wadą konieczność dysponowania zapleczem informacyjnym (archiwa) oraz konieczność powtórzenia propagandowych zarzutów strony przeciwnej.
  • odrzucenie pośrednie – podważenie wiarygodności wybranych zarzutów i źródeł propagandy przeciwnika drogą publikacji niepodważalnych faktów w kwestiach związanych pośrednio z odpieranym materiałem propagandowym, a mających istotne znaczenie dla odbiorców i budzących ich zainteresowanie. Unika się w ten sposób konieczności powtórzenia zarzutów.
  • temat zastępczy – unikanie bezpośredniej odpowiedzi na propagandę przeciwnika drogą nagłaśniania ważniejszego lub bardziej atrakcyjnego (z punktu widzenia odbiorców) tematu. Dobór publikowanego problemu musi być dobrze przemyślany, a do nagłaśniania należy dobrać media o dużym zasięgu, żeby od początku narzucania tematu zastępczego objąć tą kampanią maksymalną liczbę odbiorców.
  • przemilczenie – zaplanowany brak reakcji na materiał propagandowy przeciwnika. Jedyną dopuszczalną reakcją mogą być różne warianty stwierdzenia „ zarzuty są tak absurdalne, że nie zasługują na komentarz”. Do sposobu tego warto się odwołać, kiedy zastosowanie innej metody może być niebezpieczne i trudno jest przewidzieć reakcję odbiorców. Zaletą jest ucięcie rozpowszechniania argumentów przeciwnika oraz pozbawienie go materiału do kontynuowania dyskusji (mówił dziad do obrazu). Wadą jest niebezpieczeństwo, że odbiorcy potraktują brak reakcji za brak argumentów zbijających propagandowe zarzuty.
  • cenzura – ograniczenie dostępu odbiorców do propagandy. Decyzja wprowadzenia musi być dobrze przemyślana, bowiem nałożenie cenzury skłania odbiorców do potajemnego szukania dostępu do informacji, w tym do propagandy przeciwnika. Ponadto ze względów historycznych budzi negatywne skojarzenia z rządami represyjnymi i totalitarnymi.
  • podróbka – rozpowszechnienie imitacji propagandy przeciwnika w tym samym formacie, ale o zmienionej subtelnie treści. Jest to sposób z pogranicza czarnej propagandy i w przypadku zdemaskowania ogranicza w bardzo niebezpiecznym stopniu wiarygodność własnych działań.
  • uodparnianie – zespół różnych działań prewencyjnych eliminujących lub redukujących słabe strony odbiorców zanim zostaną one wykorzystane przez przeciwnika. Działania te mają zazwyczaj charakter ogólnej edukacji możliwie największej liczby odbiorców z myślą o zwiększeniu ich odporności na propagandę.
  • wyprzedzenie – prewencyjne działanie polegające na zapoznaniu odbiorców z wybranymi tematami zanim wykorzysta je propagandowo przeciwnik. Umiejętne przedyskutowanie tych tematów ogranicza podatność odbiorców na propagandę. Wadą tego sposobu jest konieczność posiadania wiedzy o taktyce propagandowej przeciwnika oraz dostępu do informacji umożliwiających trafne przewidywanie rozwoju sytuacji.
  • minimalizacja – pozorne lekceważenie i prezentowanie, jako mało istotne, tych wybranych elementów propagandy przeciwnika, których nie można ani odrzucić wprost, ani przemilczeć. Wadą tego sposobu jest przyznanie pewnej racji wrogiej propagandzie, ale przy umiejętnym potwierdzeniu niektórych nie dających się podważyć aspektów, można zwiększyć własną wiarygodność w oczach odbiorców.

(…)

Wydawać się może, że w starciu z globalnymi mediami i służbami wojny psychologicznej wielkich mocarstw szarzy obywatele nie mają żadnych szans. Nic bardziej mylnego. Sukces potężnych machin propagandowych zależy wyłącznie od tego, czy ci szarzy obywatele sami dopuszczą do własnej świadomości narzucane im treści. Jeśli tego nie uczynią, to nawet najbardziej zmasowane kampanie propagandowe nie przyniosą rezultatów, bowiem nie ma potęg nie do pokonania, jest tylko tymczasowy brak kontr-potęgi. A taką kontr-potęgę może stać się masa krytyczna szarych obywateli broniących instynktownie własnej świadomości przed propagandową niewolą.

Dr Rafał Brzeski

całość: http://socjocybernetyka.wordpress.com/2012/04/19/r-brzeski-propaganda/

.

.

.