TV Republika. Demaskować „bezstronnych”


fot: creative-webs.eu

fot: creative-webs.eu

Szanowna Pani!

To co za chwilę zaproponuję może nie być korzystne z punktu widzenia  tego, kto szuka tylko   szerokiego poparcia. Ale i ten, kto kłamliwie obiecuje zyskuje z początku większą przychylność niż ten, kto uczciwie przedstawia stan rzeczy i własne możliwości.

Pozwolę sobie zaproponować, by w programach obalać  twierdzenia tych, którzy zarzucają innym stronniczość a sami siebie przedstawiają jako bezstronnych.  W rzeczywistości bowiem zawsze się jest po jakiejś stronie i chodzi o to, by być po stronie prawdy. Z tym że ułomność ludzka sprawia, że ludzie, nawet jak uczciwie tej prawdy szukają, to się mogą fundamentalnie różnić co do uznania co jest tą prawdą.

Wszystko jest  subiektywne, jest zależne od punktu widzenia. Prawda jednak jest. Tą prawdą jest Boski Punkt Widzenia. Jest to Szeroka perpektywa. Fałszem jest wykraczanie poza tą perspektywę.

A my chcemy być stronniczy, chcemy stawać po stronie Boga i Jego Woli, Jego Perspektywy.

Pozwolę sobie jeszcze zamieścić w tym liście fragmenty  pewnych tekstów w których staram się wyjaśnić zasadność twierdzenia, że nie ma bezstronności

Wolność, równość, neutralność?

 Nie powinniśmy mieć pretensji do władz, do mediów że nam ograniczają wolność, że stosują cenzurę, że czegoś zabraniają. Bo wtedy przejmujemy kategorie wroga i se zaprzeczamy.

Bo ograniczanie wolności, cenzura, zabranianie wyrażania pewnych poglądów, czy prezentowania pewnych postaw, są dobre tylko potrzebują słusznej miary.

Możemy mieć pretensję do władz, że nas robią w konia: że „wszystko możemy”, że „nikt nami nie steruje”. Niech się przyznają gdzie stawiają granice wolności. Ale te granice nie są neutralne. Są elementem światopoglądu. Możemy mieć pretensje, że nie przyjmują naszych, katolickich definicji granic wolności…

A tu już wchodzimy w obszar innego sporu- o „światopoglądową neutralność”, o „bezstronność”. Okazuje się, że taka „neutralność” laicka to bujda. Każdy kto do czegoś przekonuje jest przekonany że to prawda (a przynajmniej  dobrze by było).  Ktoś kto przekonuje do  tego, byśmy w imię bezstronności   nie wypowiadali się z punktu widzenia np. własnej religii, jest doskonale stronniczy na rzecz tego, do czego nas akurat przekonuje.

Jak ktoś nie pozwala wieszać krzyża w parlamencie, czy nie zabrania aborcji, albo małżeństw homoseksualnych, to nie jest neutralny wobec katolicyzmu, ale z nim niezgodny.

Nie jestem bezstronny. Jestem po stronie prawdy.

Każdy ma jakieś założenia i nie jest uczciwe ich ukrywanie za trzema paniami zwanymi: „neutralnością”, „obiektywnością”, czy „bezstronnością”. (Muszę przyznać, że i mi zdarzało się tchórzliwie  zasłaniać owymi niewiastami.) Wprowadzaniem w równie wielki błąd jest twierdzenie, że  się traktuje równo wszystkie poglądy (w tym religie), że się im przyznaje równe prawa i swobodę, bo samo takie twierdzenie jest poglądem, z jakichś założeń światopoglądowych wynika, a jednocześnie okrada rzekomo bronione religie z ich roszczenia do czynienia się ostatecznym kryterium wszystkiego. W związku z powyższymi zastrzeżeniami byłbym nieuczciwy, gdybym od razu wszystkich kart na stół nie wyłożył, gdybym nie uprzedził, że jestem katolikiem i że będę bronił światopoglądu religijnego, katolickiego tak, jak relatywista, czy ateista, czy agnostyk bronią relatywistycznego, ateistycznego, czy agnostycznego. Oni bronienie swoich poglądów i przekonywanie do nich nazywają wolnością słowa, a czasem nawet neutralnością, a gdy ja bronię swoich to jestem stronniczy i narzucam? No głupie to.

Uczciwy pluralizm

musi się przyznać do tego, którą kulturę będzie faworyzował, która kultura będzie wyznaczać granice różnorodności i dopuszczania elementów innych religii i kultur. Inne będą granice tolerancji, a inne akceptacji i one również muszą być ogłoszone jako elementy kultury faworyzowanej. Faworyzowanie zawsze będzie się wiązać z dyskryminowaniem -od pewnych granic- innych kultur i religii. Ale wypieranie się tego, nie ogłaszanie, jaki światopogląd, czy kulturę się faworyzuje, to wprowadzanie w błąd.

Pozdrawiam i życzę Bożego Błogosławieństwa

Jan Moniak