Bez odnowy ducha narodu jaka miała miejsce na Węgrzech i w Kolumbii, Polska nie podźwignie się z zapaści


foto: wikipedia


Po ostatnich wyborach najczęściej padające stwierdzenie zarówno ze strony przywództwa PiS jak i dużej części jego wyborców jest wyrażenie nadziei, że wkrótce pojawi się tzw. wariant węgierski. 
Ideą tej myśli jest oczekiwanie, że w wyniku czekających nas turbulencji ekonomicznych i społecznych kolejny rząd Platformy Obywatelskiej upadnie podobnie jak upadł socjalistyczny rząd na Węgrzech, a na jego miejsce rozczarowane społeczeństwo wybierze czekających za ścianą konserwatystów, czyli w tym wypadku Prawo i Sprawiedliwość. To jednak nie wystarczy do zmian w Polsce. Zwolennicy tej teorii zdają się pomijać bardzo ważną kwestię. Na Węgrzech wygrana Orbana nie miałaby nigdy miejsca gdyby nie wielka zmiana mentalności Węgrów, której podstawowym czynnikiem jest powrót zlaicyzowanego narodu na ścieżkę wiary. 

Kolumbijskie i Węgierskie świadectwo

To właśnie szerokie nawrócenie społeczeństwa oraz zawierzenie swojej ojczyzny Bogu było głównym katalizatorem zmian w pogrążonych w kryzysie Węgrzech, nie zaś tak mocno przeceniany kryzys i zdemaskowanie kłamstwa premiera Gyurcsány-ego. Zdarzyło się to w kraju bardzo zlaicyzowanym. Tamtejszy kościół został niemal doszczętnie zniszczony i przejęty przez tajnych współpracowników bezpieki okupacyjnych władz komunistycznych. Wpływ tajnych służb był tak potężny, że nawet  urzędujący do 2002 roku prymas Węgier był tajnym współpracownikiem komunistycznych służb, podobnie zresztą jak i wszyscy węgierscy biskupi biorący udział w obradach Soboru Watykańskiego II.

W obliczu wielkiego kryzysu społecznego w jakim znalazły się Węgry niedawno obrany kardynał Erdö  wraz z episkopatem Ogłosił rok 2006 Rokiem Odnowy Duchowej Narodu i wezwał wszystkich do krucjaty modlitewnej w intencji ojczyzny. Co ciekawe była to spóźniona odpowiedź na proroctwo z 1947 roku wygłoszone przez kardynała Josefa Mindszentiego. Przekazał on narodowi następujące słowa:

Jeżeli znajdzie się milion Węgrów którzy będą  modlić się za ojczyznę to będzie spokojny o jej los.

Co ciekawe właśnie w 2006 roku jego słowa zaczęły się wypełniać. Ponad milion Węgrów, zadeklarowało że będzie modlić się o odnowę moralną narodu, co stało się początkiem wielkiej przemiany społecznej.

Po ponad 60 latach od słów męczeńskiego prymasa (był torturowany i więziony)Węgrzy wydają się odzyskiwać utraconą godność niegdyś wielkiego narodu. Cztery lata po rozpoczęciu krucjaty – 11 kwietnia 2010 roku, czyli w dzień po naszej tragedii narodowej, miały miejsce wybory, w których zwyciężył obóz patriotyczny prowadzony przez Victora Orbana. Jednym z pierwszych działań nowego parlamentu była zmiana konstytucji, w której pojawił się zapis o ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz odniesienia do chrześcijańskich korzeni państwa.
(…)

Jeszcze bardziej wymownie wygląda sytuacja w Kolumbii, którą mogliśmy ujrzeć w znakomitym dokumencie Dominika Tarczyńskiego „Kolumbia – świadectwo dla świata.” W filmie tym, który został stworzony przez, co tu dużo mówić również głęboko wierzącego człowieka (jest on prezesem Stowarzyszenia Wspólnota Katolików – Charyzmatycy), możemy zobaczyć jak żywa  jest wiara w tym tak doświadczonym przez przemoc narodzie. Niesamowite wrażenie robią świadectwa wiary członków kolumbijskiego rządu. Bez żadnego skrępowania deklarują z iście misjonarską pasją swoją wiarę w Dziewicę Maryję i Jej sprawczą rolę w kraju. Sam ówcześnie rządzący prezydent – Alvaro Uribe (jego kadencja zakończyła się o dziwo również w kwietniu 2010 roku) wyznaje przed kamerami, że jest tylko grzesznym człowiekiem, oznajmiając również, że regularnie modli się na różańcu. Co więcej, władze Kolumbii oficjalnie zawierzyły swój kraj opiece Matki Boskiej. Od tego momentu można datować wychodzenie tego narodu z wielkiego  kryzysu. Nieporównywalnie głębszego od tego, który miał miejsce chociażby na Węgrzech.
(…)

Polscy politycy religijni ale niewierzący?
(…)

Wśród wiodących ugrupowań politycznych można zauważyć dwie dominujące tendencje. Pierwszą postawę, reprezentowaną przez PO, bardzo obrazowo przedstawia obecnie trzecia osoba w kraju, niedawno mianowana marszałek sejmu – Ewa Kopacz, mówiąc:

Jestem przekonana o tym, że w sytuacji,  w której nasze przekonania, z którymi na co dzień żyjemy, chodzimy do pracy, mieszkamy ze swoimi najbliższymi, zostawimy w przedpokoju urzędu, który obejmujemy.

Podobne stanowisko wyraził również  prezydent Komorowski twierdząc, iż wiara jest sprawą prywatną. Choć obydwoje mienią się publicznie katolikami widać ich wielki dystans do kwestii wiary.  Na dokładkę nie tak dawno Donald Tusk stwierdził, że nie będzie klękał przed księżmi. Cokolwiek by te słowa znaczyły liczą się czyny, a nie deklaracje, a partia ta rzeczywiście w swoich działaniach coraz bardziej oddala się od nauczania Kościoła.
(…)
ten mieniący się konserwatystą polityk Platformy[Jarosław Gowin – red] stwierdził podczas debaty dotyczącej in vitro że Polska jest krajem wolnym wyznaniowo – dlatego prawo nie może być stanowione wyłącznie w oparciu o zasady katolickie i nie obchodzi go, czy projekt jest po linii nauczania Kościoła, czy nie. Jak widać więc sprawa ta w przypadku PO wydaje się klarowna – Kościół, według partii rządzącej powinien być wyraźnie oddzielony od Państwa, a kwestie wiary powinny pozostać sprawą prywatną, co jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła Katolickiego, który propaguje ciągły apostolat.
(…)

Choć bez wątpienia PiS jest zdecydowanie bliższe nauczaniu kościoła niż coraz bardziej bezideowa Platforma to wydaje się, że Kościół, jak i sama religia jak wydaje się w oczach wielu posłów tej partii na czele z Jarosławem Kaczyńskim pełni rolę jedynie kulturotwórczą.
(…)

My nie mamy powodu wstydzić się tego, że jesteśmy katolikami, że jesteśmy narodem w ogromnej większości katolickim. (…) Każdy naród ma swoją tradycję i jeżeli ktoś chce ją likwidować, to po prostu chce likwidować naród.

Tak więc szef największej partii opozycyjnej zadeklarował się wyraźnie jako katolik. Warto jednak zastanowić się czy jest to deklaracja podobna do tej jaką mogliśmy usłyszeć na przykład z ust premiera Węgier i byłych prezydentów Stanów Zjednoczonych i Kolumbii. Chyba nie. Tu tkwi sedno problemu. W Polsce politykom brakuje misjonarskiego zacięcia i wizjonerstwa na miarę tamtejszych przywódców, które to mogłyby pociągnąć za sobą cały naród.

Zapomniane objawienia i odzyskana tożsamość

(…) wydaje się, że Polacy zapomnieli o wielkiej roli Matki Bożej w naszej historii. To właśnie na początku XVII wieku miały miejsce objawienia, w których Najświętsza Maryja Panna kazała nazywać się Królową Polski.

Co ciekawe objawiania te miał nie Polak lecz włoski jezuita Gulio Mancinelli. W 1656 roku, w w okresie największych zmagań Rzeczpospolitej zarówno ze Szwecją, jak i z Moskwą król Jan Kazimierz zdecydował wypełnić je ogłaszając Najświętszą Maryję Pannę Królową Polski. Od tego momentu kraj niemal w całości zajęty przez najeźdźców zaczął wychodzić z wielkiego kryzysu.  Polska została uratowana choć czasy były znacznie trudniejsze niż obecnie, co prawda tożsamość nie była tak zagrożona.
(…)
W związku z 50 rocznicą Soboru Watykańskiego II  Benedykta XVI ogłosił 2012 Rokiem Wiary. Warto  w tym kontekście przypomnieć przesłanie tego soboru:

Każdy wyznawca wiary w Chrystusa jest zobowiązany ją głosić.

(…). Wiara w to przesłanie odróżnia narody wierzące od tych jedynie deklarujących wiarę, być może właśnie tym różnimy się od Węgrów, czy też Kolumbijczyków, co może warto by zmienić..

Andrzej Lachowski

***

całość: http://wpolityce.pl/artykuly/17294-bez-odnowy-ducha-narodu-jaka-miala-miejsce-na-wegrzech-i-w-kolumbii-polska-nie-podzwignie-sie-z-zapasci

Andrzej Lachowski – Inicjator listu otwartego do Prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz w sprawie budowy pomnika śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Apel zamieszczony jest na stronie http://www.pomnikdlaprezydenta.pl.

Reklamy

4 comments on “Bez odnowy ducha narodu jaka miała miejsce na Węgrzech i w Kolumbii, Polska nie podźwignie się z zapaści

    • A małej wiary – W górę serca! Toż wstawienników mamy potężnych: Stefana i Jana Pawła II. Jeśli do tego na wstawiennictwo Ojca Pio Polska zawsze mogła liczyć – to doprawdy – Któż przeciw nam? Nie pomijając Królowej! – To nie nasza modlitwa zawodzi, to wiara licha. Wiary nam trzeba. A gdy wiara zawodzi – to i Chrystus bezsilny.
      Kłaniam się Panu Liberawskiemu – Jego wiara niezachwiana. I takiej nam życzę. I tę „górę” przeniesiemy – da Bóg -bardzo, bardzo daleko stąd.

  1. Nie narzekajmy – naród się modli 2,5 miliona deklaruje poparcie dla R- o Maryja. W każdej Mszy Św.. jest intencja za ojczyznę we wszystkich kościołach Polski – ile to wiernych?
    Brak – kardynała i polityka. Na miarę tamtych – przez Pana WSKAZANYCH.
    A jest Prymas? – bo nawet mój proboszcz zapomniał jak się nazywa. Nie owijajmy w bawełnę – celebryci kościelni celebrują i błogosławią. I o to chodzi – spacyfikować nastroje dopóki się da. Czasem powiedzą patriotyczne Słowo Boże. Nadzieje wiązałam z arp.Mokrzyckim – ale On „na zesłaniu”.
    Ten episkopat nie poprowadzi narodu na drogi proste – bo sam krąży.

Możliwość komentowania jest wyłączona.